Przejdź do głównej zawartości

Jane Shemilt - Zanim zniknęła

Żyjemy w ciągłym biegu, dzień za dniem. Mamy dużo obowiązków, zobowiązań, ale przecież dajemy radę, prawda? Jesteśmy świetnymi pracownikami, partnerami, przyjaciółmi, rodzicami. Tylko czy aby na pewno?

Jenny to internistka, szczęśliwa mężatka i matka trójki nastolatków. Mąż jest chirurgiem, żyją zgodnie i według bohaterki wiodą zapracowane, ale jednak bardzo udane życie. Pewnego dnia 15-letnia Naomi nie wraca na noc do domu. To wydarzenie jest punktem zwrotnym od którego rozpoczyna się odkrywanie prawdziwego oblicza tej rodziny.

Jenny żyje w rzeczywistości, którą sama sobie wykreowała. Żadne znaki na niebie czy ziemi nie były w stanie przekonać jej w porę, że coś jest mocno nie w porządku z jej rodziną. Dzieci się izolują, nie szanują jej? Mąż wraca coraz później z pracy? Na wszystko można znaleźć pasujące wytłumaczenie, wystarczy tylko chcieć, żeby wszystko grało i tak będzie. Niestety, zaklinanie rzeczywistości może mieć katastrofalne skutki.

Narracja jest pierwszoosobowa a akcja toczy się dwutorowo - poznajemy wydarzenia z dni poprzedzających zaginięcie Naomi oraz przenosimy się w czasie do następnych tygodni i miesięcy. Ten zabieg pozwala nam spojrzeć na wydarzenia z szerszej perspektywy.

Jeżeli chodzi o postaci to poza matką, której psychikę dość dogłębnie poznajemy niestety nie ma tu nikogo, kto byłby mocniej zarysowany. Powiedziałabym nawet, że pozostali bohaterowie nie wnoszą niczego do fabuły. Rodzeństwo zaginionej, które niby coś o siostrze wie, ale nie powie, bo to wina matki i niech głowy nie zawraca działało mi na nerwy. Mąż którego ciągle nie było, nic go w zasadzie mocniej nie poruszyło, również. O zaginionej nastolatce nie dowiadujemy się zbyt wiele poza tym, że również przed zniknięciem ignorowała matkę i miała swoje tajemnice. Sama Jenny była momentami dość irytująca - najpierw całkowicie pewna, że ma wszystko pod kontrolą, kiedy było widać, że nie ma, potem po zaginięciu zaczęła być postacią, której współczułam.  Obwinianie siebie, zafiksowanie na punkcie zaginionej córki, lęki i niegasnąca nadzieja były z całą pewnością wiarygodne i oddawały obraz rozpaczy matki w takiej sytuacji.

Do plusów na pewno zaliczę pomysł na poprowadzenie fabuły. Pytanie, co tak naprawdę stało się z nastolatką nie opuszczało mnie ani na krok i to ono głównie trzymało mnie przy lekturze. Samo zakończenie jak dla mnie było niesatysfakcjonujące, ponieważ nie znalazłam w nim nie tyle odpowiedzi na pytanie o los Naomi, co nie dostałam wytłumaczenia dlaczego stało się tak a nie inaczej. Przez to cała książka straciła dla mnie trochę sens bo w zasadzie czytałam, żeby nie tylko dowiedzieć się co się stało, ale również dlaczego. Nie było żadnego napięcia, dreszczyku oczekiwania na rozwiązanie zagadki.

Myślę, że rekomendacja Tess Gerritsen na okładce dość mocno przyczyniła się do sukcesu tej książki a Anglii - był to najszybciej sprzedający się debiut w 2014 roku. Ta historia nie zapadnie mi w pamięci na dłużej, a szkoda.

Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 361

Komentarze

  1. Szkoda, że zakończenie jest tak mało satysfakcjonujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po lekturze byłam zawiedziona.

      Usuń
    2. nie lubię tego uczucia po skończonej książce

      Usuń
  2. Rekomendacja zawsze robi swoje. Nie czuje sie zainteresowana całokształtem książki :)więc na dzień dzisiejszy - odpuszczam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, a ja przeważnie się na rekomendacje rzucam;) a potem czasami wychodzi jak przy tej książce.

      Usuń
  3. Jakoś nie przemawia do mnie ta pozycja, tym bardziej, skoro zakończenie książki nie zdradza tyle ile oczekuje czytelnik.
    Pozdrawiam serdecznie- strefawyobrazni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, zakończenie było dla mnie słabe.

      Usuń
  4. To chyba nie dla mnie. Mam dość lektur, które płyną wolno ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej akcja rzeczywiście nie toczy się szybko.

      Usuń
  5. Nie brzmi specjalnie zachęcająco ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo takie też są moje odczucia po lekturze;) nie specjalnie zachęcam do sięgania po ten tytuł;)

      Usuń
  6. Bez dreszczu emocji? W takim razie jeszcze się zastanowię nad tą książką, choć fabuła mnie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fabuła sama w sobie jest interesująca.

      Usuń
  7. Zainteresowała mnie ta książka, ale jeszcze nie jestem przekonana... Mam teraz tyle do przeczytania! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie z tą się nie spiesz;)

      Usuń
  8. A mi książka całkiem się podobała :) Czytałam już jakiś czas temu, ale z tego, co pamiętam byłam całkiem ok - jak dla mnie :) Niemniej jednak wiadomo, że każdy z nas ma inne oczekiwania i gusta.
    Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dlatego czytanie jest takie fajne;) dobrze, że Tobie się podobała;)

      Usuń
  9. Widzę, że charakterystyka bohaterów nieco kuleje, przez co traci też całokształt. Szkoda, bo w bohaterach zazwyczaj jest siła :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ta książka faktycznie przez to straciła.

      Usuń
  10. Dla mnie emocje w książce to podstawa, dlatego jednak nie skuszę się na powyższą pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Fabuła wydaje się interesująca, ale jeśli na zakończeniu można się zawieść, to nie jestem do końca przekonana, czego się spodziewać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fabuła to mocna strona tej książki, mnie zakończenie zawiodło.

      Usuń
  12. Szkoda, że tak mało satysfakcji udało Ci się wyciągnąć z tej książki, ale czasami i takie tytuły są potrzebne, aby docenić inne, bardziej nam odpowiadające. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Niestety ten kryminał pozostawiał wiele do życzenia. Choć myślę, że kreacje drugoplanowych bohaterów zostały tak celowo zakreślone. Bo to miał być przede wszystkim dramat matki i żony. Dramat, który zaczął się znacznie wcześniej, ale ona nie miała o tym w ogóle pojęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może, jednak jak dla mnie dramat dotyczył wszystkich tych dzieci a w zasadzie mało jest to uwypuklone.

      Usuń
  14. Kurczę, na początku książka zapowiadała się bardzo intrygująco, ale gdy doszłam do akapitu o dziwnych zachowaniach rodzeństwa i ojca, a przede wszystkim zakończeniu, to zawiodłam się i raczej nie będę jej szukać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się nieco zawiodłam tą pozycją, niestety.

      Usuń
  15. To ja tam podziękuję... :/
    Ogólnie raczej sceptycznie podchodzę do publikacji wyd. Amber :/

    OdpowiedzUsuń
  16. Często niestety tak jest, że średnie książki mają na okładkach dobre rekomendacje i na tym się wybijają :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Widzę, że pomysł na książkę był całkiem dobry, szkoda że z wykonaniem poszło już gorzej ;(
    Pozdrawiam cieplutko, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł był faktycznie interesujący;)

      Usuń
  18. Uwielbiam kryminały.Dopisuję do listy.

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam kryminały.Dopisuję do listy.

    OdpowiedzUsuń
  20. Szkoda, że - jak czytam - książka ostatecznie zawodzi. Tematyka jest niemal przepisem na sukces. Mimo tego niezbyt dobrego zakończenia chyba jestk po nią sięgnę tym bardziej, że w moim otoczeniu jest / była osoba, która w niewyjaśnionych okolicznościach zaginęła zostawiając męża i małe dziecko i po dziś dzień nie została odnaleziona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie sytuacje to prawdziwe tragedie, nieznajomość losu zaginionej osoby to musi być koszmar dla najbliższych.

      Usuń
  21. Szkoda, że książką Cię ostatecznie rozczarowała, bo wydaje mi się, że miała potencjał - ciekawa fabuła, sporo emocji, a jednak nie wszystko zagrało tu tak, jak trzeba. Jeżeli pojawiło się w Tobie pytanie o sens powieści, a rozwiązanie poza odpowiedzią nie przedstawia motywacji, to nie jest to raczej książką po którą sięgnę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Cieszy mnie, że dzielisz się w komentarzu wrażeniami na temat posta;)

Spam jest usuwany, komentarze poniżej pewnego poziomu również.

Obserwatorzy

Może Cię zainteresować również

Kurs Olive Green - nauka języka angielskiego

Mam za sobą różnorodne sposoby nauki języka angielskiego, począwszy od tych szkolnych, gdzie zapisywałam sobie z tyłu zeszytu nowe słówka z lekcji, przez roczny kurs w szkole językowej, po samodzielną naukę z podręcznikami, książkami czytanymi w oryginale czy oglądaniem filmików na YouTube. Kiedy więc otrzymałam propozycję przetestowania kursu Olive Green, nie mogłam sobie odmówić spróbowania czegoś nowego. Byłam bardzo ciekawa jak wygląda kurs, w którym nauka oparta jest na oglądaniu filmu sensacyjnego. 
Przy samodzielnej nauce języka jedną z najważniejszych rzeczy jest właśnie atrakcyjność jej formy. Kiedy nauka wciąga i sprawia przyjemność, jest po prostu efektywniejsza. Motywacja i systematyczność odgrywają nie mniejszą rolę, ale wszyscy wiemy, że łatwiej o nie wtedy, gdy po prostu chcę się wrócić do wykonywania ćwiczeń. Pod tym względem kurs Olive Green sprawdził się u mnie bardzo dobrze. Zacznę od tego, że film w niczym nie przypomina typowych scenek pt. "Przedstaw się&quo…

Alex Marwood - Najmroczniejszy sekret [recenzja przedpremierowa]

W 2004 roku podczas imprezy urodzinowej zamożnego Seana Jacksona ginie jego trzyletnia córka Coco - nikt nie wie jak to możliwe, że dziecko zaginęło w nocy mimo tego, że dom był pełen ludzi. Ciężko wyjaśnić, dlaczego jej siostra bliźniaczka czy też inne dzieci tam będące spały spokojnym snem, podczas gdy malutka dziewczynka po prostu zniknęła. Mimo zakrojonych na wielką skalę poszukiwań nie udaje się odnaleźć śladu zaginionej. Kilkanaście lat po tragedii uczestnicy feralnych urodzin spotykają się ponownie z powodu śmierci ojca zaginionej Coco. Na jaw wyjdzie wiele skrywanych w tej rodzinie sekretów, a każdy kolejny będzie gorszy od poprzedniego. Czy również ten dotyczący wydarzeń sprzed lat?
Powiedzieli, że Coco zaginęła w nocy. Kłamali. Co tak naprawdę stało się z Coco? Już na okładce możemy przeczytać, że bohaterowie nie będą z nami szczerzy na temat jej losów. Dlatego rozpoczynające książkę notatki z ich przesłuchań na policji możemy potraktować jako zasłonę dymną i przypuszczać…

Bloglovin

Follow