Przejdź do głównej zawartości

Tadeusz Biedzki - W piekle eboli

Po skończonej lekturze nie zasiadłam jak zazwyczaj od razu do napisaniu paru słów. Potrzebowałam ochłonąć, przemyśleć to czego się dowiedziałam, ubrać w słowa choć część tych emocji, które towarzyszyły mi podczas lektury. 

Ebola - wszyscy pamiętamy tę swoistą panikę która towarzyszyła relacjom z krajów dotkniętych tym wirusem. Wielu z nas pewnie zastanawiało się, czy wirus rozprzestrzeni się też w Europie i będziemy mieli powtórkę z epidemii dżumy czy innej choroby która mogłaby nas zdziesiątkować. Afryka stała się miejscem, od którego kto tylko mógł trzymał się z daleka. W przeciwieństwie do autora tej książki i jego żony. Oni postanowili tam pojechać, by na własne oczy zobaczyć przed czym drży świat.

Podróż zaczynamy od krajów, w których wirus obecny jest jedynie na plakatach informacyjnych i w świadomości ludzi tam mieszkających. Poznajemy skrajną biedę, życie codzienne mieszkańców, ich mentalność. W miarę czytania zbliżamy się do wstrząsającego obrazu jakim jest życie w państwach w których ludzie umierają na ulicach a karetki nie nadążają z wywożeniem ciał. Zarazić można się wszędzie, a strach jest wszechobecny. Podobnie jak świadomość, że znikąd tak naprawdę nie można oczekiwać pomocy.

Najbardziej oprócz zdjęć wstrząsnęła mną niska świadomość tych ludzi na temat tego, w jaki sposób można się zarazić. Wielu twierdziło, że to biali lekarze zarażają ich chorobą. Nie stosowali się do zaleceń i przez to wirus rozprzestrzeniał się tak szybko. Fatalne warunki sanitarne też miały w tym swój udział. Nędza, to słowo nasuwa się kiedy czytamy o tym, jak wygląda tam życie.

Autor zabiera nas do miejsca w którym czas nie tylko się zatrzymał ale można odnieść wrażenie, że jeszcze długo nic nie pójdzie tam do przodu. Przedstawia nam mentalność Afrykanów którzy nie chcą się uczyć, nigdzie się nie spieszą, nie przepuszczają okazji by spróbować dostać się z białym człowiekiem do Europy. Z jednej strony ciężko się im dziwić - kto by nie chciał na ich miejscu? Z drugiej jednak jeśli nie zmieni się ich podejście do życia to w jakiś sposób będą zostawać coraz bardziej w tyle za pędzącym do przodu światem.

Język autora jest bardzo sugestywny, czytając z łatwością można sobie wyobrazić wszystkie sceny. Wydanie również zasługuje na uwagę - dobrej jakości papier, ilustracje dopełniają treść i poruszają czytelnika. 

Podsumowując: poruszająca opowieść z samego serca piekła eboli. Pouczająca,  zmuszająca do refleksji lektura.
Moja ocena: 5/6

Wydawnictwo: Bernardinum
 Rok wydania: 2015
Ilość stron: 336 

Komentarze

  1. Tym razem chyba się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam książkę i zastanawiałam się nad jej przeczytaniem. PO tym co napisałaś wiem, że powinnam przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię tego typu książki, chociaż przebrnięcie przez nie, zajmuje mi zwykle więcej czasu niż przez inne powieści. Kiedyś bardzo fascynowałam się epidemiami, chorobami zakaźnymi, a zostanie lekarzem to moje niespełnione marzenie, więc może się na nią skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie moje klimaty - więc się nie skusze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie moje klimaty - więc się nie skusze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdecydowanie książka, która wpasowuje się w moją tematykę. Z chęcią się z nią zapoznam

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi ciekawie. Jeśli najdzie mnie ochota na głębszą książkę pobudzającą do refleksji to na pewno sięgnę do tej pozycji.
    Pozdrawiam- strefawyobrazni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę sięgnąć. Interesuję się co nieco medycyną w zakresie chorób silnie zaraźliwych, więc może to być dla mnie źródło informacji.
    Przewodnik Czytelniczy

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka porusza ważny temat. Tym razem nie dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Są takie książki, które wymagają czasu, aby uspokoić emocje i móc zasiąść do napisania recenzji. Tę pozycję przeczytałabym z przyjemnością, widać, że jest warta uwagi. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie bym poznała ją, aczkolwiek to zbyt trudna lektura jak na teraz :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię takie lektury, ale muszę mieć na nie "wenę". Nie zawsze czytanie ich idzie mi dobrze... Temat ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zachęcająca nazwa :D Niestety nie nasze klimaty :) Post na plus :3 Pozdrawiamy https://agssymi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Wspaniała, poruszająca lektura. Lubię takie książki.

    OdpowiedzUsuń
  15. Temat jak najbardziej ważny i potrzebny, więc z chęcią, gdybym tylko miała okazję, przeczytałabym tę książkę. Pozdrowienia! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Język i styl pisana Tadeusza Biedzkiego już znam. Chętnie przeczytam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Sama nie wiem. Zastanowię się jeszcze nad tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zupełnie nie moja tematyka ;/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Przeczytałeś/aś posta? Wyraź swoje zdanie na jego temat w komentarzu, będzie mi bardzo miło:)

Usuwam spam oraz treści obraźliwe.

Obserwatorzy

Może Cię zainteresować również

Jarosław Wilk - Pan Wilk i tajemnice tajemnic [recenzja]

Pan Wilk tak jak i w poprzedniej części trylogii mieszka w Wilczkowie sam, kocha swoją córkę, nie stroni od dobrej kuchni, wina, kobiet i wypadów z kolegami. I tym razem nie zabraknie jego ciętego języka, ciekawych historii i kolejnych przedstawicielek płci pięknej. Czy cokolwiek uległo zatem zmianie? Zmienił się Wilk, więc tak naprawdę zmieniło się wszystko. 
Nie tak dawno miałam okazję podzielić się z Wami wrażeniami po lekturze książki Pan Wilk i kobiety, erotyka, który zrobił na mnie jak najbardziej pozytywne wrażenie. Bez wahania sięgnęłam po drugi tom serii, spodziewając się lektury bezproblemowej w odbiorze, o jasno określonej tematyce i nieskomplikowanym przebiegu.  Czy to dostałam? Mówiąc językiem Wilka, dałam się zrobić w... Sami wiecie co. I w ogóle tego nie żałuję.
Nie będę ani trochę oryginalna pisząc, że charakter drugiej części mocno mnie zaskoczył. O ile Wilk w poprzednim tomie niemal rzucał się na kolejne nieznajome, by zatapiając się w nich zapomnieć o tym, co go bo…

Wilkie Collins - Tajemnica mirtowego pokoju [recenzja]

Pierwsza połowa XIX wieku. Umierająca lady Treverton wymusza na swojej pokojówce napisanie listu, w którym przyznaje się mężowi do pewnej tajemnicy. Przed śmiercią zobowiązuje kobietę do dwóch rzeczy - nie wyniesie listu z zamku, ani go nie zniszczy, ponieważ wie, że w jej interesie byłoby właśnie takie działanie. Przerażona służąca ukrywa pismo w pokoju zwanym mirtowym, po czym ucieka z zamku przed wszelkimi pytaniami. Piętnaście lat po tych wydarzeniach córka Trevertonów, Rosamond, bierze cichy ślub z niewidomym szlachcicem Leonardem, który jest obecnym właścicielem jej rodzinnej posiadłości. Po życiowych zawirowaniach miało nie być na ich wspólnym niebie ani jednej zakłócającej harmonię chmurki. Nie mogli się spodziewać, że niedługo będą musieli stawić czoła burzy...
(...) - jak możesz wątpić, co się stanie potem? Czyż nie jestem kobietą? I czy nie zabroniono mi wchodzić do Pokoju Mirtowego? Lenny! Lenny! Czyżbyś tak mało znał połowę ludzkości, do której należę, aby nawet przez ch…

Bloglovin

Follow