Przejdź do głównej zawartości

Joanna Łaczna - Zabawki na wakacjach

Czytanie dzieciom uważam za jedną z najlepszych form wspólnego spędzania czasu. Według mnie nic nie jest w stanie bardziej niż książka pobudzić wyobraźni, sprowokować pytań czy wzbogacić słownictwa dziecka. Obie z córką od dawna uwielbiamy wieczorne czytanie i bardzo rzadko zdarza nam się je opuszczać. Moja Ka sama przynosi sobie książki z biblioteki szkolnej, miałyśmy jednak okazję zapoznać się z pozycją dla wydawać by się mogło nieco młodszych dzieci. Okazało się, że pierwszak też lubi jeszcze posłuchać tego typu bajki.

Mały Michaś wyjeżdża z rodzicami na wakacje. Niestety, z powodu braku miejsca może zabrać ze sobą tylko jedną zabawkę. Wybór pada na gąbkowego bałwanka, który jeszcze nie miał okazji podróżować i widzieć wielu różnych rzeczy. Pozostałe zabawki były nieco zawiedzione, jednak rozumiały dlaczego Michaś nie mógł ich wziąć ze sobą. Postanowiły więc... same do niego dołączyć. Tak zaczęła się ich przygoda.

Bardzo sympatyczna opowieść o zabawkach, które własnymi siłami chcą dotrzeć do kochanego Michałka. Dzielnych podróżników mamy kilku, w trakcie czytania dodatkową zabawę stanowiło dla nas dopasowywanie imion do postaci. Misie: Hipolit, Poldek i Kropek, piesek Kichuś, drewniany Pinokio, konik Karuś, wóz strażacki, nadmuchana łódka i wóz drabiniasty - cała ta gromada wyruszyła w ślad za chłopcem. 

Moja Ka z zaciekawieniem słuchała o podróży zabawek i ich kolejnych przygodach. Wyczułam, że pomysł na tęskniących za dzieckiem towarzyszy zabaw bardzo jej się spodobał. Kto z nas nie marzył kiedyś, żeby miś czy lalka przemówili ludzkim głosem?;)

Historia jest całkiem długa więc zwłaszcza młodszym dzieciom czytanie spokojnie można rozłożyć na kilka wieczorów.
Wydanie pełne kolorowych, przyjemnych dla oka ilustracji umilało czytanie. Kiedy kupowałam ilustrowane książki, mocno zwracałam uwagę na ten element wydania. W tej pozycji obrazki nam obu bardzo przypadły do gustu.

Mi jako rodzicowi najbardziej podobały się dwie rzeczy - chłopiec bez protestów wziął tylko jednego bałwanka (zuch!) oraz to, że rodzice w pewnym momencie naprawili synkowi uszkodzone zabawki. Niby nic wielkiego, jednak takie "przemycanie" właściwych zachowań uważam za duży plus. Zawsze można wykorzystać jakaś sytuację z przeczytanego fragmentu i zainicjować rozmowę o tym, co postacie zrobiły i dlaczego. 

Pozycja jak najbardziej warta zakupu, myślę , że każdemu maluchowi przypadnie do gustu.

Za możliwość przeczytania dziękujemy wydawnictwu


Tytuł: Zabawki na wakacjach 
Autor: Joanna Łaczna
Wydawnictwo: Psychoskok
Rok wydania: 2015
Ilość stron: 36


Komentarze

  1. Najlepsze są właśnie takie kolorowe wydania, które nie tylko cieszą oko,ale i czegoś uczą :) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobają mi się ilustracje "Zabawek na wakacjach", a to ważna rzecz w książeczkach dla dzieci. Fajnie, że są na rynku wartościowe tytuły dla najmłodszych, ale ja i tak jestem zdania, że najlepsze są "Dzieci z Bullerbyn", "Plastusiowy pamiętnik" czy inne książki z mojego dzieciństwa :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że warto dziecko zapoznać z tymi "naszymi" lekturami. Jednak przy czytaniu Plastusiowego pamiętnika okazało się, że wiele rzeczy trzeba już dziecku tłumaczyć - choćby stalówka - co to jest i czemu nie używali długopisów?;)

      Usuń
  3. Będę zatem polecać, gdyż sama nie mam dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach, szkoda, że nie mam jeszcze malucha :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawno temu postanowiłam sobie, że jak kiedyś będę mieć dzieci, to będę im czytać co wieczór. Urocza historia ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gadające zabawki, fajny temat, bo jako dziecko nieraz zastanawiałam się nad tym, co by było gdyby moja lalka przemówiła do mnie ludzkim głosem. Może kupię ją córeczce, jednak jeszcze trochę musi do niej podrosnąć. Na razie jest na etapie książeczek z bardzo krótkim tekstem i wieloma obrazkami - koniecznie zwierzątkami.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mojemu szwagrowi skończyły się bajki do czytania synkowi, to polecę mu tą książeczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Postaram się zapamiętać ten tytuł i sprezentuję go jakiemuś maluchowi znajomych :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja również w dzieciństwie uwielbiałam, gdy mi czytano :)
    Dobrze, że są jeszcze ludzie, których ekrany telefonów nie zaślepiły.
    Pozdrawiam!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. prawda :) wyobraznie najlepiej pobudzaja bajki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. W sam raz dla mojego bąbelka :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiałam jak mi rodzice czytali albo opowiadali bajki przed zaśnięciem <3

    http://wooho11.blogspot.com - Zapraszam <3 Jeśli Ci się spodoba - zaobserwuj :* Na pewno się odzwdzięcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że Twoi rodzice Ci czytali;)

      Usuń
  13. Nie mam jeszcze malucha i coś czuję, że długo mieć nie będę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak już będziesz miała, to na pewno będziesz mu czytać;D

      Usuń
  14. Bardzo sympatycznie wyglądająca książeczka!

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie na malucha jest jeszcze trochę za wcześnie :D Ale mam młodszego brata, któremu zawsze czytam bajki przed snem. Czasem mi się zdarza o tym zapomnieć, to A potrafi przyjść do mnie w środku nocy i powiedzieć, że muszę mu jeszcze bajkę przeczytać. Zawsze mnie zastanawiało to, że dzieci z książek potrafią się tak wiele nauczyć. To niesamowite - w polskim alfabecie mamy 32 litery, a tworzy się z nich tyle wartościowych opowieści ...
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajnie, że czytasz bratu, jesteś super siostrą;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Cieszy mnie, że dzielisz się w komentarzu wrażeniami na temat posta;)

Spam jest usuwany, komentarze poniżej pewnego poziomu również.

Obserwatorzy

Może Cię zainteresować również

Kurs Olive Green - nauka języka angielskiego

Mam za sobą różnorodne sposoby nauki języka angielskiego, począwszy od tych szkolnych, gdzie zapisywałam sobie z tyłu zeszytu nowe słówka z lekcji, przez roczny kurs w szkole językowej, po samodzielną naukę z podręcznikami, książkami czytanymi w oryginale czy oglądaniem filmików na YouTube. Kiedy więc otrzymałam propozycję przetestowania kursu Olive Green, nie mogłam sobie odmówić spróbowania czegoś nowego. Byłam bardzo ciekawa jak wygląda kurs, w którym nauka oparta jest na oglądaniu filmu sensacyjnego. 
Przy samodzielnej nauce języka jedną z najważniejszych rzeczy jest właśnie atrakcyjność jej formy. Kiedy nauka wciąga i sprawia przyjemność, jest po prostu efektywniejsza. Motywacja i systematyczność odgrywają nie mniejszą rolę, ale wszyscy wiemy, że łatwiej o nie wtedy, gdy po prostu chcę się wrócić do wykonywania ćwiczeń. Pod tym względem kurs Olive Green sprawdził się u mnie bardzo dobrze. Zacznę od tego, że film w niczym nie przypomina typowych scenek pt. "Przedstaw się&quo…

Alex Marwood - Najmroczniejszy sekret [recenzja przedpremierowa]

W 2004 roku podczas imprezy urodzinowej zamożnego Seana Jacksona ginie jego trzyletnia córka Coco - nikt nie wie jak to możliwe, że dziecko zaginęło w nocy mimo tego, że dom był pełen ludzi. Ciężko wyjaśnić, dlaczego jej siostra bliźniaczka czy też inne dzieci tam będące spały spokojnym snem, podczas gdy malutka dziewczynka po prostu zniknęła. Mimo zakrojonych na wielką skalę poszukiwań nie udaje się odnaleźć śladu zaginionej. Kilkanaście lat po tragedii uczestnicy feralnych urodzin spotykają się ponownie z powodu śmierci ojca zaginionej Coco. Na jaw wyjdzie wiele skrywanych w tej rodzinie sekretów, a każdy kolejny będzie gorszy od poprzedniego. Czy również ten dotyczący wydarzeń sprzed lat?
Powiedzieli, że Coco zaginęła w nocy. Kłamali. Co tak naprawdę stało się z Coco? Już na okładce możemy przeczytać, że bohaterowie nie będą z nami szczerzy na temat jej losów. Dlatego rozpoczynające książkę notatki z ich przesłuchań na policji możemy potraktować jako zasłonę dymną i przypuszczać…

Bloglovin

Follow