Przejdź do głównej zawartości

Łukasz Szopa - Fioletowy plecak i trzy herbaty PRZEDPREMIEROWO

Autor: Łukasz Szopa
Tytuł: Fioletowy plecak i trzy herbaty
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 509

Podróżowanie po świecie ma to do siebie, że po powrocie jesteśmy bogatsi nie tylko o wspomnienia czy zdjęcia. Mamy okazję zobaczyć coś innego niż własne podwórko, chwycić dzień. Wczoraj nierzadko jest już historią, do której nie da się wrócić. Tak też jest z rzeczywistością przedstawioną w tej książce, w której mamy świat na wschodzie sprzed ponad 20 lat, obraz krajów po rozpadzie ZSRR. Do tego podróż w warunkach nie do odtworzenia - bez internetu, telefonu, wielu innych udogodnień. Ciekawi jak to wyglądało? Zapraszam do lektury.

Książka przedstawia wspomnienia dotyczące trzech podróży, które zostały nazwane rodzajami herbat.

Herbata zielona - pierwsza podróż autora w roku 1992, jako dziewiętnastolatek wyruszył z dwójką przyjaciół do Azji Środkowej - między innymi do Kirgizji i Kazachstanu. Młodzi, niedoświadczeni, większość podróży odbyli na żywioł - dopytując się i organizując bilety, noclegi i prowiant na bieżąco. Zwiedzali, robili zdjęcia i nabierali doświadczenia.
Herbata Owocowa - Druga podróż w roku 1993 do Mongolii przez Syberię, w towarzystwie dziewczyny i jej siostry. Również i tutaj sposób podróżowania się nie zmienił, za to czuć większe doświadczenie autora w tego typu wyprawach.
Herbata czarna - Trzecia, samotna podróż w 1995 roku, do niespokojnego regionu Armenii i Gruzji. 

Muszę przyznać, że gdy zobaczyłam objętość tej książki pomyślałam matko niech to się tylko da czytać. Gdyby styl był toporny, byłaby to męcząca podróż po byłym ZSRR. Na szczęście okazało się, że autor naprawdę potrafi opowiadać. Szczegółowe (jednak bez przesady), obrazowe przedstawienie podróży, miejsc, przemyśleń, przenosiło czytelnika do tamtych chwil, można było poczuć się jak jeszcze jeden uczestnik wyprawy. A było co zwiedzać.

Ślady po Związku Radzieckim czuło się w każdym z tych krajów. Czy to dobrze czy źle? Jedni mieszkańcy byli zadowoleni, inni mniej. Nie każdy radził sobie dobrze z transformacją ustrojową. Pomniki Lenina można było spotkać wielu miejscach. Budownictwo w miastach czy echa zachowań z poprzedniego systemu (hotele) również. Najprzyjemniejsze w odbiorze dla mnie były podróże w miejsca oddalone od większych miast miejsca - jak choćby pobyt w pobliżu mongolskiej rodziny. Równie mocno utkwiła mi w pamięci podróż do Armenii oraz fragmenty mówiące o losach tego narodu. Rzeź Ormian - takie hasło gdzieś tam przewinęło się w czasach szkolnych, jednak nie miałam świadomości skali tych tragicznych wydarzeń.

Co mocno rzucało się w oczy - serdeczność ludzi czy to w pociągu, autobusie, zaczepianych i pytanych o drogę. W Mongolii podróżnicy trafili na Polkę, która przyjęła ich do siebie na kilka dni. Czy dziś byłoby to możliwe? Świta mi w pamięci z dzieciństwa, że była i u nas na prowincji taka postawa, serdeczna wobec sąsiadów, bardziej otwarta na rozmowę z przypadkowo spotkanymi obcymi. Postęp chyba w nas to wykorzenił. Z resztą jestem już z pokolenia które nie byłoby w stanie pojechać w nieznane i poniekąd zaufać obcym ludziom, nawet gdybym podobnie jak autor władała językiem rosyjskim. Może to nie kwestia pokolenia a charakteru?

Która z tych trzech podróży wywiera największe wrażenie? Z kim najlepiej się podróżowało - z przyjaciółmi, partnerką czy samotnie? Jak to jest spędzić kilka dni w pociągu, kilkanaście godzin w przepełnionym autobusie? Uczyć się armeńskiego alfabetu? Przeżyć stołówkę w turbazie czy nocleg w burdelu na godziny? Gdzie wódka leje się strumieniami, a gdzie częstują słoną herbatą? Jak to jest kupować bilet na samolot u... pilota? Żeby się o tym przekonać, trzeba przeczytać wspomnienia Łukasza Szopy.

Podróż, której tak czy siak nikt już dzisiaj nie odbędzie. Nie tylko ze względu na fakt, że przez 20 lat świat się zmienił. Dziś nie trzeba podróżować ze starym atlasem w ręce, rezerwować minutowej rozmowy z domem na poczcie dzień wcześniej. Tamtych miejsc, chwilę po upadku komunizmu, już nie ma. Zapis tych podróży, doświadczeń, jest z tego względu niepowtarzalny. Jeśli chcecie zobaczyć kawałek tamtego świata, poczuć niedaleką przecież przeszłość, jest to idealna pozycja.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu

P.S. Zapraszam do polubienia Co przeczytałam na  Facebook :)

Komentarze

  1. Bardzo podoba mi się okładka :) historia też wydaje się ciekawa :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. intrygujący tytuł i ciekawa okładka, jednak za książkami podróżniczymi nie przepadam więc raczej się nie skuszę

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta książka już czeka na mojej półce. Cieszę się, że trafiłam na Twoją recenzję. Wcześniej tez przerażały mnie gabaryty tej powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robi wrażenie :) Jednak biorąc pod uwagę ile w niej treści, to autor i tak to zgrabnie streścił:)Czekam na Twoją recenzję:)

      Usuń
  4. Sama nie wiem czy to dla mnie. Okładka wygląda świetnie, ale kultura wschodnia to raczej nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli chodzi o okladkę to faktycznie jest bardzo dobra:)

      Usuń
  5. też podoba mi się okładka, ale zawartość nie dla mnie. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Objętość tej książki jest przerażająca! Pomijając ilość stron, książka wydaje się być ciekawą, a do tego autor podołał, więc musi być dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi bardzo ciekawie, a okładka rzeczywiście fantastycznie się prezentuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka widzę podoba się większości;) nie dziwne, jest bardzo dobra;)

      Usuń
  8. To taki trochę powrót do przeszłości, której już nie ma. Interesująca książka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego warto według mnie kiedyś wrócić przy tej książce do tamtego czasu :)

      Usuń
  9. ZSRR jest obiektem mojej fascynacji już od dawna. Czytałam książkę P. Simons "Sześć dni w Leningradzie" i bardzo mi się podobała. Poza tym takie spontaniczne podróże są bardzo ciekawe.
    Chętnie przeczytałabym tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie ta książka jest dla Ciebie ;)

      Usuń
  10. O kurczaki, jaka okładka *-*
    Pozdrawiam
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie mam takiej odwagi jak autorzy książek podróżniczych, ale za to chętnie czytam ich książki ! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja podziękuję, gdyż tematyka powyższej książki nie wzbudziła mojego zainteresowania.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak sobie myślę, że nie dla mnie taka fabuła, ale duzo razy tak myślałam, a potem okazywało się, że jednak książka jest świetna.

    OdpowiedzUsuń
  14. Z jednej strony jestem ciekawa tej książki, ale z drugiej to już przeszłość, więc nie da się wybrać w podróż śladami autora, możliwe, że trudno w ogóle wyobrazić sobie opisywaną rzeczywistość. Niemniej będę miała tę lekturę na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wyobrażeniem sobie opisywanej rzeczywistości nie ma problemu, autor opisuje wszystko bardzo obrazowo:)

      Usuń
  15. Ciekawa książka, nigdy nie mówię nigdy więc może kiedyś się z nią spotkam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Literatura podróżnicza to zdecydowanie coś dla mnie, zwłaszcza jeśli opisuje świat, którego już nie ma, klimat podróżowania inny niż obecny. Z chęcią przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro to Twoje klimaty, książka z pewnością Ci się spodoba:)

      Usuń
  17. Ja urodziłam się w 1992 roku, więc z lat wypraw autora znam nie pamiętam na dobrą sprawę nic, a o samej sytuacji nawet nie tyle w Polsce to co właśnie na świecie to znam jedynie z opowiadań czy książek, ale jestem niezwykle ciekawa jak wówczas wyglądały podróże, w szczególności w takie miejsca! Muszę się za tym tytułem rozejrzeć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem niewiele starsza od Ciebie, dlatego tego typu publikacje mocno sobie cenię:)

      Usuń
  18. Brzmi ciekawie, ale znowu nie dla mnie, niestety. Chociaż przyznam, że ciekawy pomysł na te "herbaciane tytuły" ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Książka musi być świetną podróżą do przeszłości. Nie interesuje mnie to, co znajduje się na kontynencie za wschodnią granicą naszego kraju, więc odpuszczę sobie tę lekturę.
    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nie do końca by Cię wciągnęła:)

      Usuń
  20. właśnie apropo tytułu piję herbatę;p

    OdpowiedzUsuń
  21. Chociaż w tych czasach byłam już na świecie, niewiele z tego pamiętam. Może pewnego dnia skuszę się więc na ten tytuł, bo przybliżyć sobie urok zamierzchłych lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś dasz tej książce szansę:)

      Usuń
  22. Nie dość,, że ta książka ma cudowną okładkę, to jeszcze opisuje podróż przez Rosję, którą ogromnie się fascynuję! Koniecznie muszę przeczytać tę książkę.
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie faktycznie musisz przeczytać;)

      Usuń
  23. Już sam pomysł z nazwą o trzech herbatach i z trzema częściami, gdzie każda odpowiada innej części podróży jest... świetny. Przyznam szczerze, nigdy nie czytałam takich książek. Ale wciąż szukam takiej, którą mogłabym chwycić w ramiona. Może akurat ta? Skoro ma w sobie nutkę tamtejszych lat to dlaczego nie?
    Pozdrawiam!

    #SadisticWriter
    http://zniewolone-trescia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w Twoich ramionach ta książka świetnie by się odnalazła:))

      Usuń
  24. Książki podróżnicze nie za bardzo są w moim guście :) niestety -.- może kiedyś mi się to odmieni.

    OdpowiedzUsuń
  25. Hej! Nominowałam cię do Liebster Blog Award :) http://kacikksiazkowegomolika.blogspot.com/2016/07/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie ukrywam - ciekawa propozycja, ale nie jestem pewna, czy dla mnie ;)

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Cieszy mnie, że dzielisz się w komentarzu wrażeniami na temat posta;)

Spam jest usuwany, komentarze poniżej pewnego poziomu również.

Obserwatorzy

Może Cię zainteresować również

Kurs Olive Green - nauka języka angielskiego

Mam za sobą różnorodne sposoby nauki języka angielskiego, począwszy od tych szkolnych, gdzie zapisywałam sobie z tyłu zeszytu nowe słówka z lekcji, przez roczny kurs w szkole językowej, po samodzielną naukę z podręcznikami, książkami czytanymi w oryginale czy oglądaniem filmików na YouTube. Kiedy więc otrzymałam propozycję przetestowania kursu Olive Green, nie mogłam sobie odmówić spróbowania czegoś nowego. Byłam bardzo ciekawa jak wygląda kurs, w którym nauka oparta jest na oglądaniu filmu sensacyjnego. 
Przy samodzielnej nauce języka jedną z najważniejszych rzeczy jest właśnie atrakcyjność jej formy. Kiedy nauka wciąga i sprawia przyjemność, jest po prostu efektywniejsza. Motywacja i systematyczność odgrywają nie mniejszą rolę, ale wszyscy wiemy, że łatwiej o nie wtedy, gdy po prostu chcę się wrócić do wykonywania ćwiczeń. Pod tym względem kurs Olive Green sprawdził się u mnie bardzo dobrze. Zacznę od tego, że film w niczym nie przypomina typowych scenek pt. "Przedstaw się&quo…

Alex Marwood - Najmroczniejszy sekret [recenzja przedpremierowa]

W 2004 roku podczas imprezy urodzinowej zamożnego Seana Jacksona ginie jego trzyletnia córka Coco - nikt nie wie jak to możliwe, że dziecko zaginęło w nocy mimo tego, że dom był pełen ludzi. Ciężko wyjaśnić, dlaczego jej siostra bliźniaczka czy też inne dzieci tam będące spały spokojnym snem, podczas gdy malutka dziewczynka po prostu zniknęła. Mimo zakrojonych na wielką skalę poszukiwań nie udaje się odnaleźć śladu zaginionej. Kilkanaście lat po tragedii uczestnicy feralnych urodzin spotykają się ponownie z powodu śmierci ojca zaginionej Coco. Na jaw wyjdzie wiele skrywanych w tej rodzinie sekretów, a każdy kolejny będzie gorszy od poprzedniego. Czy również ten dotyczący wydarzeń sprzed lat?
Powiedzieli, że Coco zaginęła w nocy. Kłamali. Co tak naprawdę stało się z Coco? Już na okładce możemy przeczytać, że bohaterowie nie będą z nami szczerzy na temat jej losów. Dlatego rozpoczynające książkę notatki z ich przesłuchań na policji możemy potraktować jako zasłonę dymną i przypuszczać…

Bloglovin

Follow