Przejdź do głównej zawartości

Przemysław Piotr Kłosowicz - Zdobywcy oddechu/przedpremierowo

Autor: Przemysław Piotr Kłosowicz
Tytuł: Zdobywcy oddechu
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 198
Gatunek: obyczajowa


Tytuł tego debiutu jako pierwszy przyciągnął moją uwagę. Zdobywanie kojarzy się raczej z wysiłkiem, trudem, czymś co nie przychodzi łatwo, prawda? Po przeczytaniu opisu zdecydowałam się bliżej poznać historie bohaterów. Kim zatem są zdobywcy oddechu? Przekonajmy się.

Wiktor to czterdziestoparoletni wykładowca i ojciec dwóch synów, z których jeden ma zespół Downa. Dwudziestosiedmioletni Piotr wyjechał ze swojej rodzinnej wsi po to, żeby móc spokojnie żyć. Jego coming out nie był tam możliwy, jak sam mówi "zafundowałby matce out, ale z tego świata." Zbigniew ma 25 lat i jego życie w żaden sposób nie może się "rozpocząć". Zakompleksiony, samotny, uciekający w świat fikcji literackiej obawia się, że nie uda mu się niczego zmienić. Książka to zapis fragmentów życia i przemyśleń trzech mieszkańców Krakowa. Różne są ich problemy, sytuacja życiowa, mimo to mają ze sobą sporo wspólnego - między innymi poczucie, że o każdy oddech trzeba walczyć. Czy połączy ich coś jeszcze?


 "Kompromitującym jest jedzenie życia łyżeczką, gdy inni biorą je garściami"
Autor wykreował bohaterów, z którymi czytelnik łatwo może się identyfikować. Każdy z tych mężczyzn reprezentuje pewną grupę społeczną, która przeżywa charakterystyczne dla siebie problemy.
Wiktor zaczyna dokonywać pewnego rodzaju rozliczenia z przeżytych dotychczas lat - czy uda mu się przezwyciężyć depresję? Z pewnością duży wpływ na jego myśli ma fakt, że jego synowi nigdy nie będzie dane osiągnąć czy przeżyć wielu rzeczy, które innym zdają się być czymś naturalnym, należnym. Również małżeństwo po tylu latach wymaga refleksji na temat punktu, w którym się znalazło.
Zbigniew z jednej strony dopiero startuje w dorosłe życie, jednak przeżyte lata i zebrane doświadczenia mają na ten start potężny wpływ. Jak poradzić sobie z samym sobą i nabrać siły by zacząć żyć?
Piotr to bohater o którym czytało mi się najlepiej, jako postać wzbudził moją szczerą sympatię. Historie jego związku, poszukiwań partnera same w sobie były interesujące, jednak najlepszym wątkiem był ten dotyczący jego przyjaźni z Leną. Tak, oklepany wątek przyjaciela geja, chociaż w tym przypadku bardziej przyjaciółki geja, który przedstawiony został w bardzo ujmujący sposób.

"A w mojej głowie cisza, spokój. I nie ma tam miejsca nawet dla mnie"

Każdy z nich znalazł się w takiej życiowej sytuacji, w której odczuwają pewną pustkę, stagnację, ich życie dzieje się tu i teraz ale nie do końca z ich udziałem. Dość wyraźnie odczuwalna atmosfera marazmu spowijającego głównych bohaterów nadaje książce specyficznego klimatu, w którym czytelnik może odnaleźć swoje myśli i nastroje z tych gorszych dni. Najbardziej odczuwalna jest w historiach bohaterów tęsknota za bliskością, relacją, intymnością na którą składa się przede wszystkim rozmowa z drugim człowiekiem - otwarta, szczera, w której można wyrazić siebie.

Język tej powieści nie należy do najłatwiejszych w odbiorze. Każde zdanie jest ważne, wiele z nich skłania do refleksji, nie jest to książka z gatunku tych, które przeleci się wzrokiem dla odprężenia. Wewnętrzne monologi bohaterów były wciągające, nierzadko zabawne, jednak - i jest to mój jedyny zarzut wobec książki - miejscami zdecydowanie za długie. Ciężko było mi uważnie śledzić tok myślenia bohatera, kiedy nie był on przez dłuższy czas przerwany. Pojawiające się dialogi wypadały w miarę naturalnie, niektóre wywoływały na mojej twarzy spory uśmiech. Gdyby było ich nieco więcej, całość według mnie dużo by zyskała.

"Przyszli zdobywcy sławy i chwały, dzisiejsi zdobywcy  oddechu"

Autor w swoim debiucie wychodzi do czytelnika z konkretnym przesłaniem które dotyczy każdego, niezależnie od wieku, stanu posiadania czy bagażu doświadczeń. Zdobywcy oddechu to my, każda chwila naszego życia jest bezcenna, niepowtarzalna. Nie mamy czasu na to, by pozwolić sobie na bylejakość. Warto zdobyć się na coś więcej. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Novae Res

Cytaty: strony 89, 9, 110

Komentarze

  1. język i cytaty podobają mi się kurcze bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich cytatów zaznaczyła sobie więcej, ale musiałam się na któreś zdecydować ;)

      Usuń
    2. haha zabrakłoby miejsca w notce na recenzję:D

      Usuń
    3. Mogłaś zrobić notkę z samych recenzji :D

      Usuń
    4. Masz na myśli cytaty?;) A to już autor zrobił, książkę;p

      Usuń
  2. To prawda warto zdobyć cos więcej. Mam wrażenie, że ta książka to taki mały majstersztyk, który na chwilę wyrywa z rzeczywistości. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Twoje wrażenie jest jak najbardziej słuszne:)

      Usuń
  3. zgadzam się z tym w 100%, że nie możemy sobie pozwolić sobie na bylejakość w swoim życiu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak najdalej uciekać od bylejakości, zabija w nas kreatywność, indywidualizm i poczucie własnej wartości, a poza tym skazuje jakby na nudę w dłuższej perspektywie. Może się skuszę na tę książkę, tytuł zapisuję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, bylejakość to najgorszy wróg nas samych. Bezproduktywność i brak wysiłku wkładanego we własny rozwój to w sumie tragedia dla wnętrza człowieka. Tytuł wart przeczytania :)

      Usuń
    2. Czyli decyzja zapadła, rozejrzę się za nią. :)

      Usuń
  5. Chętnie przeczytam tę książkę, bo wydaje się być naprawdę interesująca.
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka ma przepiękną okładkę, która wcale nie wskazuje na to, że opisuje losy trzech osób, które borykają się z tak różnymi problemami. Jestem bardzo ciekawa przemyśleń, które można odnaleźć na jej stronach.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przemyślenia są rzeczywiście warte przeczytania i refleksji:)

      Usuń
    2. Najbardziej jestem ciekawa historii Wiktora.

      Usuń
  7. Świetne cytaty, ale treść nie bardzo mnie przekonuje:/
    Pozdrawiam!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Możliwe,że się na nią skuszę. Zachęciły mnie cytaty i wybór przez autora mężczyzn, jako głównych bohaterów. Wydaje mi się, że gdyby postawił na kobiety, książka byłaby sto razy gorsza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, męski punkt widzenia był rzeczywiście dobrym wyborem i jest w pewnym sensie miłą odmianą przynajmniej dla mnie, rzadko trafiam na takie lektury.

      Usuń
  9. Zapowiada się świetnie, zwłaszcza, że przesłanie.. a ja lubię takie książki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Może się i skusze jak trochę uporam się z tym co mam do czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię książkowych bohaterów, z którymi łatwo się identyfikować. I nie mam także nic przeciwko powieściom niosącym przesłanie, nawet tym napisanym trudniejszym językiem :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Poruszane tematy nie są łatwe, ale jestem gotowa spróbować im podołać. Zwłaszcza, że cytaty, które przytoczyłaś, są niesamowite. Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś przeczytać tę książkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś będziesz miała okazję;)

      Usuń
  13. Chyba nie dla mnie, troszkę skomplikowana ;p

    OdpowiedzUsuń
  14. Hmmm... Może sobie ją kiedyś przeczytam. Z Twojego opisu nie wynika, że jest jakaś mega trudna, także chyba się skuszę :)

    Pozdrawiam!
    http://czarodziejka-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. W Krakowie o każdy oddech trzeba walczyć również w sensie dosłownym. Zwłaszcza zimą, gdy ludzie zaczynają palić w piecach ;). Nie, nie powtarzam memów z Kwejka — miałam już nieprzyjemność poznać, co to znaczy krakowski smog. No dobra, a teraz do sedna: lubię dobre debiuty i to, że książka niesie wartości. Bardzo mnie zaciekawiłaś, zwłaszcza, że, jak piszesz, nie jest to najłatwiejsza lektura. Jeśli natknę się na ten tytuł, nie omieszkam się z nim zapoznać. Zwłaszcza, że jest tu wątek gejowski, do których z jakiegoś powodu mam od pewnego czasu słabość. Jedynie fakt, że akcja dzieje się w Krakowie trochę mnie odstrasza, gdyż mam już po dziurki w nosie szanowną stolicę Małopolski, ale myślę, że uda mi się to zignorować. :) Dodam jeszcze, że bardzo podoba mi się, że zwróciłaś uwagę na znaczenie tytułu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do smogu, to nawet miałam do niego nawiązywać w pewien sposób w recenzji, ale ostatecznie jakoś odpuscilam ;) a tego, że akcja dzieje się w Krk nie odczujesz, także tym się nie przejmuj ;)

      Usuń
  16. Nie do końca moje klimaty, ale Twoja recenzja mnie intryguje.

    OdpowiedzUsuń
  17. Hmmm. Chyba nie odpowiadałby mi język, ale przypuszczam, że książka może zdobyć wielu sympatyków.

    OdpowiedzUsuń
  18. Hmm może być ciekawa ja wolę lżejsze propozycje mimo wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak tylko będę miała okazję, to przeczytam tą powieść.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Cieszy mnie, że dzielisz się w komentarzu wrażeniami na temat posta;)

Spam jest usuwany, komentarze poniżej pewnego poziomu również.

Obserwatorzy

Może Cię zainteresować również

Kurs Olive Green - nauka języka angielskiego

Mam za sobą różnorodne sposoby nauki języka angielskiego, począwszy od tych szkolnych, gdzie zapisywałam sobie z tyłu zeszytu nowe słówka z lekcji, przez roczny kurs w szkole językowej, po samodzielną naukę z podręcznikami, książkami czytanymi w oryginale czy oglądaniem filmików na YouTube. Kiedy więc otrzymałam propozycję przetestowania kursu Olive Green, nie mogłam sobie odmówić spróbowania czegoś nowego. Byłam bardzo ciekawa jak wygląda kurs, w którym nauka oparta jest na oglądaniu filmu sensacyjnego. 
Przy samodzielnej nauce języka jedną z najważniejszych rzeczy jest właśnie atrakcyjność jej formy. Kiedy nauka wciąga i sprawia przyjemność, jest po prostu efektywniejsza. Motywacja i systematyczność odgrywają nie mniejszą rolę, ale wszyscy wiemy, że łatwiej o nie wtedy, gdy po prostu chcę się wrócić do wykonywania ćwiczeń. Pod tym względem kurs Olive Green sprawdził się u mnie bardzo dobrze. Zacznę od tego, że film w niczym nie przypomina typowych scenek pt. "Przedstaw się&quo…

Alex Marwood - Najmroczniejszy sekret [recenzja przedpremierowa]

W 2004 roku podczas imprezy urodzinowej zamożnego Seana Jacksona ginie jego trzyletnia córka Coco - nikt nie wie jak to możliwe, że dziecko zaginęło w nocy mimo tego, że dom był pełen ludzi. Ciężko wyjaśnić, dlaczego jej siostra bliźniaczka czy też inne dzieci tam będące spały spokojnym snem, podczas gdy malutka dziewczynka po prostu zniknęła. Mimo zakrojonych na wielką skalę poszukiwań nie udaje się odnaleźć śladu zaginionej. Kilkanaście lat po tragedii uczestnicy feralnych urodzin spotykają się ponownie z powodu śmierci ojca zaginionej Coco. Na jaw wyjdzie wiele skrywanych w tej rodzinie sekretów, a każdy kolejny będzie gorszy od poprzedniego. Czy również ten dotyczący wydarzeń sprzed lat?
Powiedzieli, że Coco zaginęła w nocy. Kłamali. Co tak naprawdę stało się z Coco? Już na okładce możemy przeczytać, że bohaterowie nie będą z nami szczerzy na temat jej losów. Dlatego rozpoczynające książkę notatki z ich przesłuchań na policji możemy potraktować jako zasłonę dymną i przypuszczać…

Bloglovin

Follow