Przejdź do głównej zawartości

Tucker Max - Oby w piekle podawali piwo

Autor: Tucker Max
Tytuł: Oby w piekle podawali piwo
Wydawnictwo: Editio
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 382

Oby w piekle podawali piwo  to książka, która przez długi czas utrzymywała się na liście bestsellerów "New York Timesa", sprzedano ponad  milion egzemplarzy na całym świecie. Autor opisuje w niej swoje alkoholowe i seksualne ekscesy dotyczące lat jego młodości - początkowo publikował je na blogu, który miał miliony odsłon.

 
Tucker Max to prawdziwy dupek. Nie chodzi mi nawet o to, że przez większą część czasu był naprany jak pekaes ani o to, że liczba jego partnerek seksualnych była trzycyfrowa. Traktował ludzi instrumentalnie, zdarzały się sytuacje, od których włos jeżył mi się na głowie, jednak żeby być sprawiedliwą - nikogo do niczego nie zmuszał. Specjalnie wybierał takie dziewczyny, które wiedzą, na co się piszą, a ja czytając nie mogłam uwierzyć, że po świecie chodzi tyle TAK łatwych dziewczyn.
"Szkoda, że DJ Orthodoxy z nami nie został. Właśnie pokłóciłyśmy się na górze, która ma się przespać z którym. Ja tu nie mieszkam, to dom tamtych dwóch dziewczyn, tak więc wyszło, że musimy zrobić to na sofie tutaj."
Kiedy stał się sławny, już nawet nie musiał chodzić po barach - chętne same pchały mu się do łóżka. Dla Tuckera 4 dni bez seksu to długa przerwa. Raz po raz śmiałam się jednocześnie mając oczy jak pięć złotych i powtarzając pod nosem "to nie może być prawda". Jednak może i choć jestem w tych sprawach gąską w porównaniu z bohaterem, to żyje dostatecznie długo by wiedzieć, że nie ma takiej rzeczy która byłaby niemożliwa do zrobienia. Ciężko w to uwierzyć, ale opisane historie wydarzyły się naprawdę. Tucker zabrał mnie do świata, o którym do tej pory nawet nie czytałam - a przeczytałam już całkiem sporo. Męski punkt widzenia wyłaniający się z tej lektury jest jak dla mnie delikatnie mówiąc nieco szokujący, (singielki apel do was - stay save - nowo poznane ciacho mogło zaliczyć tego dnia dwie inne laseczki i niekoniecznie wziąć prysznic.) 

"Dziewczyna: Wcale nie jesteś taki dobry w łóżku, jak mówiła mi to przyjaciółka.
 Tucker: To dlatego, że z nią się starałem. Podobała mi się."
  
Chwilami świetnie się bawiłam czytając o przygodach bohatera i jego paczki przyjaciół, chwilami czułam wręcz obrzydzenie kiedy akcja dotyczyła nie tyle seksu co objawów przedawkowania alkoholu. Ten człowiek ewidentnie miał ze sobą problem. Pod koniec lektury zastanawiałam się co się z nim potem stało? Był naprawdę na emocjonalnym dnie. Posłowie napisane z okazji rocznicowego napisania książki wiele wyjaśnia (mały spoiler - autor nie umiera na żadną chorobę weneryczną). Po przeczytaniu słów napisanych przez 41letniego mężczyznę w których odnosi się do spisanych przez siebie wydarzeń cała książka nabrała dla mnie innego wymiaru, przestała być jednym wielkim stosunkiem pod wpływem alkoholu, a ja poczułam do bohatera sympatię. Na stronie Wikipedii znalazłam informację, że autor przeszedł psychoterapię, wnioskując z lektury z pewnością jej potrzebował.

Książka podzielona została na krótkie rozdziały, przy których mamy informację kiedy zdarzenie miało miejsce i kiedy zostało spisane, co znacznie ułatwia czytelnikowi odnalezienie się w lekturze. Czyta się szybko, język jest przystępny, spora ilość dialogów nadaje całości tempa. Narracja jest pierwszoosobowa, bohater często zwraca się do czytelnika, czuć łatwość w operowaniu słowem i wzbudzaniu zainteresowania w odbiorcy.

Podsumowując jest to niecodzienny tytuł, w którym zostały opisane prawdziwe sytuacje z życia autora. Oby w piekle podawali piwo to zbiór historii z których wynika, że niektórzy mężczyźni jak i kobiety z pewnością by się nie obrazili, gdyby rzeczywiście mogli się go tam napić. "New York Times" przedstawia tę książkę jako "niezwykle zabawną i całkowicie naganną" - okładkowa rekomendacja jak mało kiedy sprawdza się w stu procentach. 

Za możliwość przeczytania dziękuję 


https://en.wikipedia.org/wiki/Tucker_Max

Komentarze

  1. To już kolejna pozycja z Twojego bloga, którą z chęcią chciałabym przeczytać, dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczę i znowu mamy inne gusta. ;/ Może i zabawnie to brzmi, ale raczej przez całą lekturę by mnie taki gość denerwował. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem ;) a co do czytelniczego gustu- w większości nam się raczej pokrywa, a różnice jakieś muszą być żeby nie było zbyt nudno ;)

      Usuń
  3. Ostatnio często trafiam na książki, w których bohaterowie mają problem ze sobą, albo z alkoholem, więc na razie zdecydowanie sobie odpuszczę, żeby od tego odpocząć :) Jednak może kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Takich mężczyzn nie znoszę, ale ponieważ książka oparta jest na faktach, to się na nią skuszę. Czytałam bardzo podobną do tej książkę polskiego autora i była mocno przeciętna. A nawet słaba.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta jest napisana z "jajem" a na koniec mamy morał, także lektura u mnie wypadła na plus ;)

      Usuń
  5. No nie powiem, zaciekawiłaś mnie :) Nie znam tego kolesia, ale jeżeli książka jest śmieszna, chętnie po nią sięgnę :)

    Pozdrawiam!
    https://czarodziejka-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się całkiem dobrze bawilam przy lekturze;)

      Usuń
  6. Wnioskując po Twoim opisie, ta pozycja zapewne udowadnia, że można pisać książki o dosłownie wszystkim. XD I, niestety, że dziś może to robić każdy. Mam mieszane uczucia, nie wiem, czy chciałabym to przeczytać czy nie. Z pewnością będę o niej pamiętać jeśli nabiorę ochoty na coś niekonwencjonalnego lub żeby po prostu się pośmiać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście dziś może pisać każdy i o wszystkim, ale nie każdy potrafi pisać tak, żeby sprzedać milion egzemplarzy ;)

      Usuń
  7. Mam wrażenie, że to typ książki, który jest swego rodzaju terapią dla autora, próbą uporania się ze swoją przeszłością. osoby, będące w podobnej sytuacji też z pewnością znajdą w niej coś dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie do końca tak, przynajmniej takie podniosłam wrażenie. Książka została wydana w 2006 roku, i autor publikował te historie na stronie internetowej w czasach, kiedy zachowywał się w ten sposób. Przekul te historie w sukces, choć w poslowiu nie nazywa ich już tylko "historiami", ale używa na nie innego określenia ;)

      Usuń
    2. Przypuszczam, że takie doświadczenia siedzą mocno w człowieku, dobrze, że ludzie mają odwagę i chęć o nich pisać.

      Usuń
  8. Jak slyszę takie historie to ogarnia mnie wręcz obrzydzenie do facetów :D Jednak czasem warto się zagłębiac, poznawac historie zycia innych, innych od nas. Fajnie,gdy na koncu staraja sie zejsc na dobrą drogę :)

    https://uwiecznij-chwile.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obrzydzenie ogarnia zarówno na facetów, jak i na kobiety przy lekturze ;)

      Usuń
  9. Oj, zdecydowanie nie jest to moja tematyka.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale chwytliwy tytuł. Zapowiada nietuzinkową lekturę. Przyznam, że nie słyszałam o tej książce, pomimo tego, że wspominasz iż utrzymywała się na liście bestsellerów. Chociaż to nie moja tematyka, może kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też w zasadzie po raz pierwszy przeczytałam o niej dopiero na stronie wydawnictwa. Tytuł jest świetny, a treść daje radę ;)

      Usuń
  11. Nie słyszałam jeszcze o tej książce, może dlatego, rzadko sięgam po taką tematykę książek, ale zainteresowało mnie to, że opisane historie wydarzyły się naprawdę, więc chętnie ją przeczytam :)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiem, że to nie jest najważniejsze, ale... ta okładka jest wstrętna! Poza tym myślę sobie, że ten facet mógłby uczyć się od Bukowskiego, który był mistrzem picia i obcowania z kobietami. A to było lata temu, jeszcze kiedy pan Tucker Max na chleb mówił 'bep', a na muchy 'tapty' (jak powiedziałby klasyk). Ale tytuł niesamowicie chwytliwy - też mam nadzieję, że w piekle podają piwo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka rzeczywiście nie powala. Tytuł nadrabia, a treść zaskoczyła mnie na tyle, że nawet niektóre obrzydliwe sceny nie przełożyły się na mój odbiór całości. Bohater niewątpliwie mógłby się w młodości uczyć od innych, ale w poslowiu sporo się wyjaśnia ;)

      Usuń
  13. Pierwszy raz słyszę o tej książce. Zainteresowała mnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Pierwszy raz słyszę o tej książce. Zadziwiające, skoro długo utrzymywała się na liście bestsellerów i sprzedano ją w ogromnym nakładzie. Brzmi dosyć zabawnie.

    Pozdrawiam, Katia z zaczytana-i.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś jej było z Polską dotąd nie po drodze najwyraźniej:)

      Usuń
  15. Widzę, że uzupełniłaś wiedzę po lekturze :) Taki bohater rzeczywiście mógł potrzebować psychoterapii. Nie słyszałam wcześniej o tej książce i w najbliższym czasie nie mam jej w planach. Kiedyś jednak z chęcią ją przeczytam. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lektura dość wyróżniająca się, tak że dla urozmaicenia warto po nią kiedyś sięgnąć:)

      Usuń
  16. Czuję, że w trakcie lektury zżymałabym się na autora i to bardzo, ale zastanawiam się czy naprawdę doświadczył tych wszystkich ekscesów? A może trochę podkoloryzował, żeby zdobyć popularność? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz,mi, że też się zastanawialam, ostatnio ograniczyłam zaufanie do autobiografii. Przeważnie udział osób trzecich (publikował to w sieci) wykluczał koloryzowanie, bo zwyczajnie bylo to do zweryfikowania. Poza tym na Wiki jest nawet jaka sprawa z Miss jakiegoś stanu która sobie nie życzyła by o niej pisał - a nie, ze pisze kłamstwa. Ostatecznie doszłam do wniosku, że skubany pisze prawdę ;D

      Usuń
    2. W takim razie nie mam powodu wątpić, ale na miejscu autora nie zdecydowałabym się na opublikowanie takich historii, zwłaszcza jeśli to prawda :P

      Usuń
  17. kurcze jakbym miała wybierać książkę po okładce nie po treści to tej bym w życiu nie wybrała xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na dokładkę obok faceta na twarzy kobiety jest miejsce na "twoje zdjęcie" - taaa, już przyklejam zdjęcie obok Tuckera:D

      Usuń
  18. Tytuł przyciąga wzrok, ale nie wiem czy chcę czytać o ekscesach bohatera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdemu taka lektura przypadnie do gustu, to fakt ;)

      Usuń
  19. Ja spasuję, gdyż na chwilę obecną mam inne zobowiązania czytelnicze.

    OdpowiedzUsuń
  20. Sam tytuł mnie przekonuje, bo serio - oby podawali tam piwo, bo inaczej będzie ciężko :)

    OdpowiedzUsuń
  21. o,w piekle wolałabym malinową herbatkę co prawda,ale książką nie pogardzę:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Lubię książki z "jajem", ale nad tą muszę pomyśleć :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Żenująca nieco ta książka. To chyba zbyt duży ekshibicjonizm autora na mój gust ;<

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Cieszy mnie, że dzielisz się w komentarzu wrażeniami na temat posta;)

Spam jest usuwany, komentarze poniżej pewnego poziomu również.

Obserwatorzy

Może Cię zainteresować również

Kurs Olive Green - nauka języka angielskiego

Mam za sobą różnorodne sposoby nauki języka angielskiego, począwszy od tych szkolnych, gdzie zapisywałam sobie z tyłu zeszytu nowe słówka z lekcji, przez roczny kurs w szkole językowej, po samodzielną naukę z podręcznikami, książkami czytanymi w oryginale czy oglądaniem filmików na YouTube. Kiedy więc otrzymałam propozycję przetestowania kursu Olive Green, nie mogłam sobie odmówić spróbowania czegoś nowego. Byłam bardzo ciekawa jak wygląda kurs, w którym nauka oparta jest na oglądaniu filmu sensacyjnego. 
Przy samodzielnej nauce języka jedną z najważniejszych rzeczy jest właśnie atrakcyjność jej formy. Kiedy nauka wciąga i sprawia przyjemność, jest po prostu efektywniejsza. Motywacja i systematyczność odgrywają nie mniejszą rolę, ale wszyscy wiemy, że łatwiej o nie wtedy, gdy po prostu chcę się wrócić do wykonywania ćwiczeń. Pod tym względem kurs Olive Green sprawdził się u mnie bardzo dobrze. Zacznę od tego, że film w niczym nie przypomina typowych scenek pt. "Przedstaw się&quo…

Alex Marwood - Najmroczniejszy sekret [recenzja przedpremierowa]

W 2004 roku podczas imprezy urodzinowej zamożnego Seana Jacksona ginie jego trzyletnia córka Coco - nikt nie wie jak to możliwe, że dziecko zaginęło w nocy mimo tego, że dom był pełen ludzi. Ciężko wyjaśnić, dlaczego jej siostra bliźniaczka czy też inne dzieci tam będące spały spokojnym snem, podczas gdy malutka dziewczynka po prostu zniknęła. Mimo zakrojonych na wielką skalę poszukiwań nie udaje się odnaleźć śladu zaginionej. Kilkanaście lat po tragedii uczestnicy feralnych urodzin spotykają się ponownie z powodu śmierci ojca zaginionej Coco. Na jaw wyjdzie wiele skrywanych w tej rodzinie sekretów, a każdy kolejny będzie gorszy od poprzedniego. Czy również ten dotyczący wydarzeń sprzed lat?
Powiedzieli, że Coco zaginęła w nocy. Kłamali. Co tak naprawdę stało się z Coco? Już na okładce możemy przeczytać, że bohaterowie nie będą z nami szczerzy na temat jej losów. Dlatego rozpoczynające książkę notatki z ich przesłuchań na policji możemy potraktować jako zasłonę dymną i przypuszczać…

Bloglovin

Follow