Przejdź do głównej zawartości

Za co lubię blogerów książkowych?


Źródło
Lubicie blogerów książkowych? Pewnie, że lubicie. Każdy z nas zapewne ma jakieś własne odczucia, które sprawiają, że często do kogoś na bloga zagląda. Jeśli jesteście ciekawi co ja w Was cenię, to zapraszam:)


1. Na pierwszym miejscu będzie u mnie poprawna (w miarę) polszczyzna. Sama profesorem Miodkiem nie jestem, ale wiecie o co mi chodzi - poprawnie zbudowane zdania, brak rażących błędów ortograficznych i już bloger jest dla mnie fajny. Uważam, że taka staranność w pisaniu posta świadczy o szacunku do mnie jako czytelnika, dlatego nawet jeśli opisywana książka nie leży w obrębie moich zainteresowań, chętnie takiego posta czytam i czasem zostawiam parę słów.

2. Lubię, kiedy w recenzji czuć, że bloger wyrobił sobie zdanie na temat książki i czytając tekst wiem, czy mu się podobała czy nie. Nie zawsze jest łatwo, czasem mamy mieszane wrażenia po lekturze, jednak przy podanych argumentach za albo przeciw moja sympatia rośnie.

3. Komentarze, jakie zostawia: na temat, dłuższe niż trzy wyrazy, nie tylko pod moim postem ale u innych też. Wtedy można się włączyć w dyskusję, coś dopowiedzieć, robi się fajna komentarzowa atmosfera. Często z ciekawości zagladam na bloga osoby komentującej u kogoś w ten sposób.

4. Za krytykę książek. Według mnie krytyka słabszych książek na blogu to chyba najtrudniejsza cześć tej blogowej zabawy. Bardzo ją sobie cenię i wciąż sama się jej uczę. Kiedy bloger potrafi otwarcie napisać: nie podobała mi się ta książka, ponieważ... Wiem wtedy, że kiedy coś mu się podoba, to rzeczywiście tak jest.

5. Ostatnie, ale nie mniej ważne - za pasję, przejawiającą się na różne sposoby: przy pisaniu posta, w starannym szablonie, wyborze lektur, w kontaktach z czytelnikami... Bloger książkowy ma piękne hobby, pasję, świra czy chorobę, jak kto na to patrzy. Według mnie jest to fantastyczna przypadłość i oby objawy nigdy nie ustąpiły, czego sobie i Wam życzę:)

Powiedzcie sami - jak tu blogerów książkowych nie lubić?;) Co dorzucilibyście do tych punktów?

Komentarze

  1. Nigdy się nie zastanawiałam nad tym, ale masz rację, że na blogi moli książkowych wpada się z chęcią. Szczególnie zgadzam się z czwartym punktem. Mi zawsze ciężko napisać coś niepochlebnego o książce, ale zawsze staram się to robić w delikatny, kulturalny sposób, w końcu ktoś włożył trud w jej napisanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krytyka jest bardzo ciężka, ale również potrzebna, także autorom. Oczywiście mówimy o krytyce na zasadzie argumentów, z kulturą i bez agresji :)

      Usuń
    2. Mnie zawsze porywa widoczna pasja na blogach. To coś, czego nie da się udawać. Ale oczywiście wszystkie wymienione przez Ciebie punkty biorę pod uwagę.

      Usuń
    3. Pasja rzeczywiście jest nie do podrobienia;)

      Usuń
  2. Bardzo lubię blogerów książkowych, czasami dzięki recenzji trafiam na naprawdę fajną książkę ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkowe blogi są inspirujące dla mola książkowego, ale też niebezpieczne dla jego kieszeni, gdy na dodatek jest on kolekcjonerem książek .
    Coś mogę na ten temat powiedzieć.
    Mimo to lubię odwiedzać te akurat blogi i lubię, gdy mój jest odwiedzany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, kieszeń może ucierpieć przy takiej ilości świetnych książek :)

      Usuń
  4. Ja chyba właśnie lubię blogi książkowe za pasję. Z poprawną polszczyzną różnie bywa, a także z krytyką. Często też opinia jest powielonym zdaniem kogoś innego, choć nie zawsze, oczywiście. Denerwuje się jednak, kiedy widzę wszędzie dokładnie tę samą książkę z tą samą oceną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pasja jest konieczna, żeby dobrze czuć się jako czytelnik, to fakt :)

      Usuń
  5. Zgadzam się w całej rozciągłości, a jeżeli chodzi o krytykę, to wiem jakim trudnym zadaniem jest niepochlebna recenzja i tak jak Ty wciąż się uczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sztuka konieczna do opanowania, a jednocześnie bardzo nieprzyjemna;p

      Usuń
  6. Ja osobiście uwielbiam wchodzić na inne blogi. Dostaję wtedy całą listę lektur o których kompletnie zapomniałam, a powinnam je czym prędzej przeczytać:) Najgorzej recenzuje się słabe książki autorów, których spotkało się osobiście... Ciągle z tym walczę.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam osobiście autorów, i chyba dobrze ;p nie wyobrażam sobie jak ciężko musi być w takiej sytuacji napisać niepochlebna opinię.

      Usuń
  7. Rzeczywiście różnie bywa z tym używaniem języka polskiego;) ale jeśli ktoś nie potrafi poprawnie pisać, to nie odwiedzam tego bloga, choćby był niewiadomo jak ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprawna polszczyzna to warunek konieczny na blogu książkowym. Nie popadajmy w skrajność, błędy są czymś w zasadzie normalnym, ale nie w przesadnej ilości.

      Usuń
  8. Ja może jestem dziwna, ale jakoś łatwiej mi wytykać książce błędy niż chwalić. Może wynika to z tego, że ostatnio aż za dużo słabych tytułów przeczytałam i krytykowanie mi spowszechniało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może doszłas już do wprawy w tym względzie ;)

      Usuń
  9. Bardzo lubię poprawną polszczyznę, a niestety na blogach czasami się o niej zapomina. ;/ No i fakt, pasję od razu widać i można łatwo ją odróżnić od sztucznego pisania "dla zysku", bo "darmowe książeczki!!!!". Ja zauważyłam, że czasami nawet bardziej lubię posty okołoksiążkowe, niż same recenzje, bo jest tak dużo książek, że rzadko trafiam na coś, co już czytałam, żeby móc się do tego odnieść i wywiązała się z tego jakaś rozmowa, a kiedy pojawia się jakiś temat poboczny, to jednak każdy już ma jakieś swoje zdanie i łatwiej o dyskusję. W sumie chyba dużo osób też to lubi, bo u siebie największy ruch widzę właśnie pod takimi postami. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dotąd trafiłam na jeden "fenomenalny" pod względem poprawności blog, ale w stosunku do setek pisanych pięknie jest to tylko wyjatek potwierdzający regułę o dobrych jakościowo blogach.
      Co do pasji to częściowo się zgodzę. Myślę, że nie trzeba jakoś wybitnie kadzić wydawnictwom, a negatywne recenzje nie oznaczają zerwania współpracy. Z tym, że zamawiam tę"darmową książeczkę!!!!"xd, jeśli jest w moim guście, a nie bo jest darmowa. Myślę że wiesz, o co mi chodzi. I większość blogerów tak chyba robi - zdarza się, że jednak nie wyjdzie i jest negatywnie, ale generalnie bierzemy interesujące nas tytuły.
      Posty okołoksiążkowe i u mnie są popularniejsze ;)

      Usuń
    2. Jasne, że wiem. ;) I masz rację, że chyba większość tak robi, a przynajmniej schodzi na dobre tory, jeśli tam na początku się ktoś zagubi w tym szaleństwie, ale czasami jak się trafi na jakiś szczególny przypadek, to potem zostaje w głowie. ;D

      Usuń
    3. Początkowo można się zachłysnąć i brać jak leci, ale szybko się raczej poznaje tę drugą stronę medalu;)
      Zgadzam się, szczególne przypadki zostają w głowie, ale to ma być z założenia post o zaletach blogerów (zdecydowanie za mało mówi się o tych dobrych stronach według mnie), więc nie będziemy dzisiaj narzekać na nic :D

      Usuń
    4. A masz rację, już zero narzekania! ;) Ja ogólnie lubię w blogosferze to, że nikt nie różnicuje książek na lepsze czy gorsze i każdy szanuje opinie innych. Możemy mieć inne odczucia co do jakiejś książki, ale nikt nie będzie negował zdania drugiej osoby. ;D

      Usuń
    5. Też to bardzo lubię i szanuję w ludziach - mi się nie podobała, a Tobie tak, w porządku, o gustach nie dyskutujemy :) to jest super :)

      Usuń
  10. Szczerze? Nigdy nie myślałam za co lubię blogerów, ale chyba muszę się z Tobą zgodzić. Te 5 punktów jest jak najbardziej prawdziwych :)

    Pozdrawiam! ♥
    Świat oczami dwóch pokoleń

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla mnie najważniejsza jest sama pasja i czytanie książek, choć nie ukrywam, że sam sposób wypowiedzi danego autora bloga jest dla mnie również ważny :) Niemniej jednak zgadzam się z każdym Twoim zdaniem zawartym w tym poście :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja również uczę się krytykować książki, ale na szczęście nie aż tak często trafiam na chłamy, żebym musiała je krytykować. Oczywiście często w książkach coś mi się nie podoba, ale jest to do przeskoczenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja, też rzadko trafiają na całkowite zło, a jakieś mankamenty łatwiej opisać gdy są też plusy :)

      Usuń
  13. Świetne post na interesujący temat. Zdecydowanie krytykowanie jest najtrudniejsze. Zawsze staram się doszukiwać pozytywnych stron- a bo to było warte uwagi, a bo ktoś się starał itd, no i czasami może jestem za miła, ale pewnie rozumiesz, co mam na myśli :) Staram się dbać o język, mam nadzieję, że z dobrym wynikiem :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, co masz na myśli,:) to jest jednak praca z czyjąś pracą że się tak wyrażę i trzeba się z tym liczyć:)

      Usuń
  14. bardzo podobaja mi sie wszystkie 5 punktow zawsze jest milo ja ksie wejdzie na bloga patrzy na kaomentarz i nagle odpis i potem znow odpis i tratata 10 koemntarzy dalej :D to jest super tez lubie fakt ze maja w sobei pasje kochaja to co lubia! no i ksiazki ksiazki ksiazki :D dziela sie swoim zdaniem ktore jest szczere! pozdrawiam i zapraszam na nowa recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pasja, książki, komentarze - czyli się zgadzamy ;)

      Usuń
  15. Blogerzy książkowi sukcesywnie powiększają moją listę książek do przeczytania i za to ich uwielbiam ;) Nie potrafię zliczyć ile świetnych książek mogłabym przegapić, gdyby nie inne blogi książkowe. Zgadzam się z Tobą, że krytyka jest najgorsza. Ja mam taki charakter, że zawsze staram się dostrzec dobre strony, ale czasami nie idzie napisać nic pozytywnego (choć takie książki zdarzają mi się baaaaaardzo rzadko).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzielenie się perełkami jest bardzo fajne, też dzięki blogom odkryłam mnóstwo autorów;)
      Krytyka jest trudna, wiem po sobie, mam podobny charakter w takim razie :)

      Usuń
  16. Nigdy nie zadawałam sobie takiego pytania, ale wciągnęło mnie w ten świat i już codziennie muszę w nim bywać.
    Niewątpliwie najbardziej drażnią mnie komentarze na 3 wyrazy... albo mniej

    OdpowiedzUsuń
  17. masz rację: krytyka, ale konstruktywna, to najtrudniejsza część pisania recenzji. wgl, cieszę się, w końcu, zamiast narzekań na blogosferę (chociaż sama planuję taki post) ktoś zauważa pozotywy :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, lepiej wzmacniać pozytywy, niz punktowac te negatywne zjawiska :p czasem trzeba też ponarzekać, takze czekam na Twój post ;)

      Usuń
  18. Aj, jak to pięknie wypunktowałaś. Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości :-). Poprawne operowanie językiem na pierwszym miejscu. Szczerość i merytoryczność są nieodzowne w dobrej recenzji.
    A jeśli chodzi o krytykę, to nie masz wrażenia, że z lżejszym sercem pisze się negatywną ocenę książek zagranicznych, a nie polskich? Wtedy nie ma się w tyle głowy, że autor skontaktuje się z blogerem i będzie zły lub zasmucony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Latwiej, masz rację, zagraniczny autor nie będzie czytał opinii jakieś Dorotki z niszowego bloga w Polsce, więc stresu nie ma :D

      Usuń
  19. Z poprawną polszczyzną na blogach bywa różnie, ale ja najbardziej cenię sobie blogerów książkowych za ich pasję i chęć podzielenia się własnym zdaniem z innymi. Każdy z nas pisze, a zatem tworzy coś własnego - to piękne :) Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bloger książkowy to fajny człowiek generalnie :))

      Usuń
  20. Poruszyłaś temat rzekę. Blogerów książkowych lubię czytać, choć część z nich ma swoje wady. Główną z nich jest język. Może i mam w sobie coś z lingwistycznego nazisty, ale przeglądam dziennie kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt postów i mam wrażenie, że ponad pięćdziesiąt procent zawiera rażące błędy stylistyczne. Aż chciałoby się wpisać w komentarzu adres internetowego słownika synonimów :)
    A abstrahując od formy, w blogerach cenię przede wszystkim własne, uzasadnione zdanie i umiejętność krytycznego myślenia. Łatwo jest pochwalić bestseller, dużo trudniej się wyłamać i powiedzieć, że nie jest idealny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A propos - Twoja recenzja Behawiorysty jest bardzo rzeczowa, właśnie dzięki takim tekstom wiem, co w książce może mi się nie spodobać :)
      Nie jestem gramatycznym nazistą (szczerze nie lubię tego sformułowania), ale też blogów z bijacymi po oczach błędami nie spotykam dużo, raczej zdecydowana większość stara się o poprawność wypowiedzi :)

      Usuń
  21. Mamy takie samo spojrzenie na książkową blogosferę i blogerów :) Też doceniam osoby piszące z pasją, dbające o poprawność języka i niebojące się argumentować i wprost napisać, że książka jest słaba, jeśli takie odczucia towarzyszyły im w trakcie lektury. Nie lubię takich "letnich" recenzji, gdzie czuć, że bloger nie za bardzo wie, co napisać albo boi się wyrazić swoją opinię. Również lubię długie komentarze i blogowe dyskusje, dla nich pisze swoje posty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli kolejny raz przybijamy wirtualną piąteczke xd ✋

      Usuń
  22. Ładnie to wypunktowałaś. Punkt pierwszy jest ciekawy. Zaraz spojrzałam, czy obserwujesz mój blog...
    Wydaje mi się, że ocena książki taka na zasadzie książkę polubiłam albo nie jest pierwszą podstawową funkcją posta. Czasami miałam jednak z tym problem. NA przykład gdy pisałam o jakimś reportażu z Afryki. Czytało się ciężko, a jednak wiem, że to taka waga tematu.

    A komentowanie cudzych postów to sztuka. Nie potrafię sklecić na poczekaniu mądrego zdania. Zawsze podziwiam Awiolę, która potrafi w jednym zdaniu napisać coś mądrego.
    Co jeszcze biorę pod uwagę? Ja wygląd postów, żeby to się ładnie oglądało. Bo to ma być dla mnie przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obserwuje już od jakiegoś czasu ;)
      Z reportazami czy biografiami ciężko o wyrażenie zdania na zasadzie "nie podobało się" - to nie do końca o to chodzi w tego typu publikacjach. Jednak już w typowo czytadłowych książkach jakieś zdanie się zazwyczaj ma.

      Usuń
  23. Pokazałaś częściowe wady i zalety blogerów! odwiedzam różne blogi, ale czasami mam wrażenie, że czytam opis z okładki a nie recenzję. Rozumiesz? :P Komentarze! Uwielbiam - chętnie przeczytam - odwieź mnie! W takim przypadku wiem, że dana osoba nawet nie przeczytała mojej opinii do książki. Smutne ale prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
  24. ja nie jestem blogerką książkową, ale mam nadzieję, że na moim blogu też można znaleźć w miarę poprawną polszczyznę, bez błędów rzucających się w oczy:D

    OdpowiedzUsuń
  25. Pasja i jeszcze raz pasja, a poza tym lubię być zaskakiwana opisem mało znanej książki, bo na te popularne tytuły wcześniej czy później trafię. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja Wam wszystkim dziękuję za to że bardzo pomagacie mi w mojej pracy :D
    Sama wszystkiego nie przeczytam lub nie odpowiadają mi pewne gatunki jak np. kryminały. Wchodzę wtedy w blogosferę i już wiem czy warto coś polecać, czy nie :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Krytyka to głównie u mnie jest :D W ogóle to byłam dzisiaj w bibliotece i między półkami znalazłam... erotyk! Myślę sobie: "Wezmę, przeczytam i po świętach dodam jakąś jego krytyczną recenzję" :D Gorzej jak mi się spodoba, wtedy będę biła się w mą nie-wątłą pierś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekam z niecierpliwością na recenzje!;)

      Usuń
  28. Blogosfera to mój drugi dom i nie ważne dla mnie jest, jak kto pisze - czy poprawnie, czy też z błędami (wszak nie wszyscy muszą być orłami w poprawnej polszczyźnie). Każdego cenię i szanuję, bo łączy nas wszystkich wspólna pasja do literatury, a to jest w tym wszystkim najpiękniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  29. podziwiam blogerki książkowe że tyle czytają:)

    OdpowiedzUsuń
  30. blogerzy książkowi mają mnóstwo pracy z tym czytaniem i opiniowaniem:D

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja lubię przede wszystkim takie blogi, na których autor szczerze pisze o przeczytanych książkach i potrafi uzasadnić swoje zdanie konkretnymi argumentami ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja lubię za różnorodność w notatkach :) i szacunek do czytelników - tzn. jak np. nie kłamią w żywe oczy, że jakaś książka jest świetnie dopracowana jak tam błąd na błędzie, albo jak nie wyzywają nikogo w notatkach i nie wykłócają się w komentarzach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szacunek do czytelników, tez za to lubię:)

      Usuń
  33. Nie da się nie lubić blogerów książkowych. Zanim weszłam w to grono, nie zdawałam sobie sprawy, jacy to są fajni ludzie, otwarci i serdeczni. Faktycznie nie jest łatwo dobrze skrytykować książkę, ale mi zdecydowanie najtrudniej pisze się o takich przeciętnych tytułach. Z błędami staram się walczyć, ale niestety czasami jakaś pomroczność mnie dopada i nie zauważam własnych byków. Zresztą te własne najtrudniej dostrzec. Od zawsze miałam z tym problemy. W podstawówce zwykle dostawałam za wypracowania dwie oceny - 5 albo 6 za treść i styl, a 1 za ortografię. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście blogerzy ksiazkowi są otwarci, fajni i mili:)
      Czyżby dysleksja?:) Własne błędy najciężej wyłapać, coś o tym wiem.

      Usuń
  34. Doceniam w blogerach książkowych ich miłość do książek, niesamowitą pasję, którą dzielą się z innymi i to, że każdy z nich może inaczej odebrać tę samą powieść:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja uwielbiam w blogerach to, że dzięki nim bardzo poszerzam swoją wiedzę książkową, dzięki czemu natrafiam na perełki, o których wcześniej nie miałam pojęcia. To jest cudowne, ta wymiana książkowa. Blogerzy książkowi to taka jedna rodzina :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja mam teraz przedmiot, który nazywa się "warsztaty krytyczne". Oczywiście, prowadzi go zawodowa, profesjonalna krytyczka. I wiecie co? Chociaż cenię jej ogromną wiedzę i w ogóle, strasznie mnie denerwuje w niej coś, co nazywam "akademicką arogancją". Ona strasznie hejtuje bloggerów książkowych z tego powodu, że nie są literaturoznawcami — nie potrafią pisać tak jak oni, często brak im kunsztu czy oryginalności. Raz nawet wydrukowała nam dwie recenzje z blogów książkowych aby pokazać nam, jak nie pisać recenzji. Pewnie możecie sobie wyobrazić, co czułam wiedząc, że jestem właśnie jedną z takich amatorek. Jestem tego samego zdania, co Dorota. O wiele wyżej cenię coś, co robi się z miłości do czegoś, bo wtedy to jest po prostu prawdziwe i coś warte. Pewne rzeczy nie są wspaniałe dlatego, że robi się je profesjonalnie, ale dlatego, że są owocem naszej pasji. Świetny jest już sam fakt, że ludzie wciąż czytają i chcą się tym dzielić z innymi.

    OdpowiedzUsuń
  37. Dodałabym jeszcze do tego, że mnóstwo czytają i po prostu chce im się pisać recenzje :D Sama sporo czytam (chociaż bywało lepiej), a mimo to jakoś nie ciągnie mnie za bardzo do recenzowania, więc podziwiam, podziwiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Za życzliwość :) Nie sądzę, by był to wyznacznik akurat blogera książkowego, jednak najwięcej serdecznych ludzi spotkałam właśnie w tej społeczności, więc tak mi się kojarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Lubię inteligentną ocenę książek. Nie zdradzanie fabuły do końca. Krytyka książek nijakich - jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  40. O! Jaki przyjemny wpis :D Ciągle wszędzie widzę "Co denerwuje mnie w blogosferze" i inne takie, a tu wreszcie ktoś pisze, co jest w nas fajnego :D
    Polewam Ci!
    Ja bardzo lubię czytać krytyczne recenzje, blog, na którym nie ma żadnej jest dla mnie lekko podejrzany... Najgorzej, gdy widzę w opinii, że książka jest taka tam, wymienia się sporo jej wad, ale ciągle podkreśla, że jest super. Przewaznie na końcu jest podziękowanie za książke ;)
    Jednak mam kilka takich sprawdzonych, na które wchodzę i zawsze wiem, czy daną ksiażkę czytać, czy nie :D
    Pozdrawiam cieplutko!
    https://kasi-recenzje-ksiazek.blogspot.com/2016/06/przeklety-dom-i-bal-umarych-dziewczyn.html

    OdpowiedzUsuń
  41. No właśnie poprawna polszczyzna to lubię... Bloger książkowy wie, że trzeba napisać ,,tę" książkę, a nie ,,tą" o to jest fajne, człowiek się nie denerwuje :D

    OdpowiedzUsuń
  42. Pod wszystkimi argumentami się podpisuję. Myślę też, że to wszystko, co napisałaś nie dotyczy tylko blogerów książkowych.
    Każdy bloger powinien pisać poprawną polszczyzną? Zgrzyta mi w zębach każdy ort, oj jak zgrzyta...
    Lubię czytać zdecydowane opinie o produkcie / przedmiocie / sprawie. Nie jakieś tam ogólniki, ale też nie same zachwyty. Krytyka też jest ważna.
    Pasja? O, bez pasji się nie da tworzyć, a potem czytać ;-)
    A komentarze też lubię, chociaż nie długość / liczba ich jest dla mnie ważna. Raczej znak, że komentujący naprawdę przeczytał, co napisałam ;-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Cieszy mnie, że dzielisz się w komentarzu wrażeniami na temat posta;)

Spam jest usuwany, komentarze poniżej pewnego poziomu również.

Obserwatorzy

Może Cię zainteresować również

Colson Whitehead - Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki [recenzja]

Cora jest młodziutką niewolnicą pracującą na plantacji bawełny w stanie Georgia. Jej i tak ciężki los za chwilę ma się jeszcze pogorszyć, ponieważ  stała się już kobietą. Gdy nowo przybyły na plantację niewolnik proponuje jej wspólną ucieczkę, po niedługim wahaniu zgadza się podjąć ryzyko. A ryzykują więcej niż tylko życie - złapanie oznacza los znacznie gorszy od śmierci. W pościg za zbiegami wyrusza uosobienie niewolniczego systemu, a droga ku wolności okaże się trudniejsza niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.
Książka nagrodzona została ważnymi nagrodami, a jak dobrze wiemy często jest tak, że podchodzimy sceptycznie do uhonorowanych tytułów. Obawiamy się lektury trudnej, ciężkiej w odbiorze, bądź wręcz przeciwnie, przereklamowanej i mogącej zawieść nasze oczekiwania. Nie miałam dotąd okazji czytać książki na temat niewolnictwa, abolicjonistów i losów zbiegłych niewolników. Czy powieść będąca literacką fikcją wzbogaciła w jakiś sposób moją wiedzę? Kto nie ryzykuje... Na początku poz…

Jarosław Wilk - Pan Wilk i kobiety [recenzja]

Pan Wilk poznaje tytułowe kobiety na pewnym portalu randkowym. W tagach określających ich zainteresowania wpisane mają między innymi niewolnictwo. To wiele wyjaśnia, biorąc pod uwagę późniejsze spotkania z bohaterem w rzeczywistości, a do takich dochodzi bardzo często. I bardzo szybko. Mamy więc erotyk z panem i uległą. Brzmi znajomo? Zapewniam Was, że nie. Bo mimo że seksu w tej książce nie brakuje, nie jest ona w gruncie rzeczy głównie o nim. Mówi ona o czymś zupełnie innym.
Pozostając w seksualnych klimatach, sięgnęłam po książkę, której mogliście się tutaj nie spodziewać. Moje ostatnie spotkanie z tym gatunkiem mające miejsce rok temu było, delikatnie mówiąc, mało udane. Na omawiany dziś tytuł trafiałam sporadycznie od początku prowadzenia tej strony. Ciekawił mnie głównie ze względu na to, że autor prowadził bloga, który zyskał popularność dość ciekawym stwierdzeniem zacytowanym przez duży portal. Kiedy Kasia zaproponowała mi pożyczenie książki, zaryzykowałam jej lekturę. I co si…

Bloglovin

Follow