Przejdź do głównej zawartości

Jakub Łaszkiewicz - Kalesony Sokratesa [recenzja przedpremierowa]

 Autor: Jakub Łaszkiewicz
Tytuł: Kalesony Sokratesa
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 216
Gatunek: literatura młodzieżowa

Sama do tej pory zastanawiam się jak to możliwe, że sięgnęłam po książkę dla młodzieży. Samo w sobie nie jest to może aż tak zaskakujące, ale gdy połączymy to z faktem, że jej autorem jest gimnazjalista... Jak na osobę unikającą tego gatunku sama siebie rzuciłam na głęboką wodę. Dobrą chwilę wahałam się przed zamówieniem jej do recenzji, ale opis był tak zachęcający, że zaryzykowałam. Od razu powiem, że Kalesony Sokratesa są całkiem przyjemną książką i to nie tylko dla odbiorcy, jak przeczytamy na pierwszej stronie, z przedziału wiekowego 13-18 lat. Z wysokości moich dwudziestu siedmiu wiosen mogę stwierdzić, że bawiłam się przednio.


Maciek założył bloga, na którym dzieli się z czytelnikami swoim życiem, a konkretnie przeżyciami z nowego miejsca zamieszkania - do trzeciej klasy gimnazjum musiał pójść w nowej szkole. Jako raczej mało przebojowy chłopak nieco obawia się związanych z nowym miejscem zmian. Z jego wpisów dowiadujemy się o poznanych osobach, nauczycielach, o jego relacjach z matką i ciągle nieobecnym ojcem. Drugim bohaterem jest Patryk, nowy kolega Maćka. Ich losy skrzyżują się za sprawą zamiłowania do muzyki, ale nie tylko.

Jak fajnie było wrócić do świata tych wszystkich pierwszych miłosnych uniesień, poszukiwań własnej drogi, poznawania ludzi o podobnych zainteresowaniach...*ociera kręcącą się w oku łezkę*. A warto zaznaczyć, że gimnazjum wspominam jak najgorzej, jako miejsce wyjątkowo nieprzyjazne. Na szczęście w tej książce szkoły nie ma zbyt wiele, przez co bardziej skupiamy sie na samych relacjach między nastolatkami. Jak można się spodziewać obu chłopców interesują głównie dziewczyny, muzyka, gry i książki. Podobał mi się fakt, że bohaterzy nie byli zdominowani przez komunikatory. Odniosłam wrażenie, że "ta straszna młodzież" spotykała się ze znajomymi twarzą w twarz dużo częściej niż ja. 

Maciek to bardzo sympatyczny chłopak - kulturalny, grzeczny, koleżeński, po prostu marzenie każdej matki. O swojej rodzicielce na blogu pisze tylko pozytywnie, w ogóle mają ze sobą świetny kontakt. Dzięki blogowym wpisom możemy poznać nastolatka bardzo dobrze, pozostając anonimowym dzieli się on z czytelnikami wszystkim bez skrępowania. O Patryku z lektury dowiadujemy się mniej, ale również jest to bohater wzbudzający cieplejsze uczucia. W pewnym momencie połączy ich coś, czego żaden z nich się nie spodziewał a sposób, w jaki sobie finalnie w tej sytuacji radzą wywołał we mnie szczery wybuch śmiechu. Po takich lekturach dochodzę do wniosku, że faceci są dużo bardziej sympatyczni i prostolinijni od kobiet, nawet w wieku szesnastu lat (a może zwłaszcza wtedy).

Skoro już jesteśmy przy wieku, to nie sposób nie zwrócić uwagi na język, jakim operuje szesnastoletni autor. Byłam pod dużym wrażeniem jego warsztatu, i to nie tylko jak na tak młody wiek, ale ogólnie. Książka wciąga, język jest bogaty, a postaci jak najbardziej wyraziste. Może fabuła nie jest jakoś wybitnie skomplikowana, ale czytanie zapewniło mi sporą dawkę rozrywki i było po prostu przyjemnością dzięki zabawnym fragmentom. Miło było zagłębić się w fabułę luźniejszą, niewymagającą skupienia, w której akcja sama czytelnika powadzi i nie trzeba za niczym nadążać. Krótko mówiąc, miałam dobrego nosa do tej pozycji i ryzyko się opłaciło.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Novae Res.


Komentarze

  1. Nie jestem przekonana, bo nie za bardzo lubię takie książki. Polskie itd.
    Ale może innym się spodobają :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na nowy TAG
    polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro warsztat jest taki dobry, jestem skłonna pomyśleć o tej książce. Zapisuję sobie tytuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle, ze ma szanse Ci sie spodobac :)

      Usuń
  3. Nie sięgam po książki młodzieżowe, a wręcz omijam je szerokim łukiem. Jednak ta książka mnie intryguje tym bardziej, że pozytywnie ją oceniłaś. Ja gimnazjum dobrze wspominam, bo poznałam tam męża :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To szmat czasu sie znacie, słodkie:)

      Usuń
  4. Ostatnio nie mam ochoty na literaturę młodzieżową;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo wszystko raczej nie dla mnie. Szkolne perypetie już za mną, nastoletnie dylematy również i niech tak zostanie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ciagnie Cie do sentymentalnej podróży w przeszlosc?:D

      Usuń
    2. Na razie nie :) Może dlatego że każdą szkołę i klasę żegnałam bez większych sentymentów :)

      Usuń
  6. Tytuł wywołał uśmiech na mej twarzy :) Ale nie jestem do niej przekonana, choć niewątpliwie jestem ciekawa warsztatu tego młodego autora. Hmmm... Może kiedyś ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytuł i opis ksiazki rozbrajaja :) nie moglam go umiescic, bo jeszcze moze ulec zmianie ale po premierze moze gdzies sie natkniesz :)

      Usuń
  7. Lubię czytać książki polskich autorów a ta wydaje się sympatyczna, także ze względu na tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że by Ci się spodobała;)

      Usuń
  8. Gdybym była dziesięć lat młodsza, pewnie bym przeczytała. Będę jednak miała tę książkę w pamięci, kiedy będę szukała prezentu dla kogoś miedzy 13 a 18 rokiem życia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł na prezent dla młodzieży 😉

      Usuń
  9. O nie, tym razem to nie dla mnie. Nawet pomimo walorów językowych. Stronię od literatury młodzieżowej, tym bardziej pisanej przez tę grupę wiekową. I może jestem zamknięta i uprzedzona, ale nic na to nie poradzę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym zobaczyła mlodziezowke na Twoim blogu, byłabym zaskoczona 😁

      Usuń
  10. Literatura młodzieżowa to nie do końca mój gatunek, jednakże skoro lektura tej książki wcale nie była taka zła, to może i ja kiedyś, jak będę miała ku temu okazję po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój też nie, ale miała w sobie to coś i mnie skusiła 😊

      Usuń
  11. Dobrze, że zwróciłaś moją uwagę na ten tytuł- wcześniej w ogóle o książce nie słyszałam, a literatura młodzieżowa to coś, na co zawsze mam chęć :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie spodziewałam się, że jest to publikacja tak młodego autora. Jak widać, wiek nie powinien kategoryzować, a jedynie być szansą dla tych, co potrafią przekazać własne pomysły poprzez barwny dobór słów. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w tym wieku ledwo rozprawki pisałam heh 😁

      Usuń
    2. Ja też się raczej nie rozpisywałam poza szkołą :)

      Usuń
  13. Jestem bardzo ciekawa, co połączy chłopców. Myślę, że wiek autora nie ma dla mnie większego znaczenie, ponieważ liczy się warsztat, który jak widać autor ma opanowany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co połączy chłopców można dowiedzieć się z lektury, #przestrzenwolnaodspojlerow haha 😁

      Usuń
  14. Przyznam szczerze że książki napisanej przez gimnazjalistę nigdy nie czytałam :) Jednak czasami zdarza mi się sięgnąć po coś dla młodszych ode mnie i zdarza mi się pozytywnie zaskoczyć :) Fajnie, że twoim zdaniem autor pisze jak dużo dojrzalsza osoba - to na pewno duży plus i może kiedyś skuszę się na tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jak dotąd nie czytałam jeszcze niczego od młodego autora. Pierwszy raz był na tyle udany, że może się przełamie i otworze na młodzieżówki, chociażby te "męskie".

      Usuń
  15. Jak przeczytałam, że autor z gimnazjum, to aż musiałam otrzeć niewidzialną łezkę na wspomnienie o moich "dziełach" z tych czasów. :D
    Co do tych kalesonów, to książka jest pewnym wyzwaniem, bo chętnie bym sprawdziła, jaki to twór wyszedł spod pióra 16-latka, ale jednak z drugiej strony to nie wiem, czy to historia dla mnie. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, te łezki :D
      Ja polecam, a wiesz, że mlodziezowek za często nie czytam. Z tym że YA to to nie jest, przynajmniej dla mnie, ze względu na męskie podejście. Wolę takie niż słodkie historie, więc mi podeszła :)

      Usuń
  16. Taki młody autor, a już ma pięknie rozwinięty warsztat. Pełen podziw.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie lubię literatury młodzieżowej, ale podziwiam takie osoby jak autor- młodziutkie,które już maja pasje w zyciu, do czegos dążą. Brawo. Pozycja dla młodzieży jak najbardziej tak, ja juz chyba za stara jestem :) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młodzież na pewno się w tej pozycji odnajdzie :)

      Usuń
  18. Zachęciłaś mnie do sięgnięcia po ten tytuł. Ale chyba poczekam, aż znajdzie się w bibliotece :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo dziękuję za recenzję, to dla mnie bardzo ważne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co i powodzenia w dalszej literackiej drodze :)

      Usuń
  20. Książkę na pewno przeczytam. Kiedy ukaże się w księgarniach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem to w przyszłym miesiącu :)

      Usuń
  21. Też nie wspominam miło gimnazjum, choć to tam poznałam swojego chłopaka xD Ale ja w ogóle niezbyt miło wspominam szkołę w ogóle, pewnie technikum, gdy je skończę, nie będzie wyjątkiem :D
    Książka jak dla nie zbyt zwyczajna, sama jestem nastolatką (jeszcze...), więc niezbyt interesuje mnie taki świat, jaki widuję dookoła siebie jeszcze w książkach :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Pozytywna opinia o książce, już zapamiętuję tytuł i autora. Młody wiek i dobry warsztat pisarski, to przekonuje. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Tą książkę napisał syn mojej nauczycielki od wf. Nie jestem pewna czy ją zamówić, bo tego typu książki mnie nudzą.

    OdpowiedzUsuń
  24. "Bohaterzy"? Naprawdę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko nie są to "bochaterzy" to raczej nie ma błędu, obie formy są poprawne;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Cieszy mnie, że dzielisz się w komentarzu wrażeniami na temat posta;)

Spam jest usuwany, komentarze poniżej pewnego poziomu również.

Obserwatorzy

Może Cię zainteresować również

Kurs Olive Green - nauka języka angielskiego

Mam za sobą różnorodne sposoby nauki języka angielskiego, począwszy od tych szkolnych, gdzie zapisywałam sobie z tyłu zeszytu nowe słówka z lekcji, przez roczny kurs w szkole językowej, po samodzielną naukę z podręcznikami, książkami czytanymi w oryginale czy oglądaniem filmików na YouTube. Kiedy więc otrzymałam propozycję przetestowania kursu Olive Green, nie mogłam sobie odmówić spróbowania czegoś nowego. Byłam bardzo ciekawa jak wygląda kurs, w którym nauka oparta jest na oglądaniu filmu sensacyjnego. 
Przy samodzielnej nauce języka jedną z najważniejszych rzeczy jest właśnie atrakcyjność jej formy. Kiedy nauka wciąga i sprawia przyjemność, jest po prostu efektywniejsza. Motywacja i systematyczność odgrywają nie mniejszą rolę, ale wszyscy wiemy, że łatwiej o nie wtedy, gdy po prostu chcę się wrócić do wykonywania ćwiczeń. Pod tym względem kurs Olive Green sprawdził się u mnie bardzo dobrze. Zacznę od tego, że film w niczym nie przypomina typowych scenek pt. "Przedstaw się&quo…

Alex Marwood - Najmroczniejszy sekret [recenzja przedpremierowa]

W 2004 roku podczas imprezy urodzinowej zamożnego Seana Jacksona ginie jego trzyletnia córka Coco - nikt nie wie jak to możliwe, że dziecko zaginęło w nocy mimo tego, że dom był pełen ludzi. Ciężko wyjaśnić, dlaczego jej siostra bliźniaczka czy też inne dzieci tam będące spały spokojnym snem, podczas gdy malutka dziewczynka po prostu zniknęła. Mimo zakrojonych na wielką skalę poszukiwań nie udaje się odnaleźć śladu zaginionej. Kilkanaście lat po tragedii uczestnicy feralnych urodzin spotykają się ponownie z powodu śmierci ojca zaginionej Coco. Na jaw wyjdzie wiele skrywanych w tej rodzinie sekretów, a każdy kolejny będzie gorszy od poprzedniego. Czy również ten dotyczący wydarzeń sprzed lat?
Powiedzieli, że Coco zaginęła w nocy. Kłamali. Co tak naprawdę stało się z Coco? Już na okładce możemy przeczytać, że bohaterowie nie będą z nami szczerzy na temat jej losów. Dlatego rozpoczynające książkę notatki z ich przesłuchań na policji możemy potraktować jako zasłonę dymną i przypuszczać…

Bloglovin

Follow