Przejdź do głównej zawartości

Aleksander Dumas - Trzej muszkieterowie [recenzja]

Rok 1625. Osiemnastoletni Gaskończyk d'Artagnan opuszcza rodzinne strony by wstąpić do elitarnej jednostki królewskich muszkieterów, wyposażony przez ojca w szpadę i parę monet, przez matkę zaś w przepis na maść leczącą wszelkie rany. Posłuszny radom ojca nie przepuszcza zniewagi nikomu, choćby i wyimaginowanej, przez co jeszcze przed dotarciem do Paryża wdaje się w awanturę w wyniku której gubi list polecający do kapitana muszkieterów. Po dotarciu na miejsce popada w kolejne kłopoty, ale zyskuje również przyjaciół - Atosa, Portosa i Aramisa. Razem będą musieli stawić czoła intrygom knutym przeciwko najważniejszym głowom w państwie, a przy tym... nie stracić własnych.
Dziel, a będziesz panował.

Tytułem wstydliwego wstępu

Nawet nie wiem, czy wypada się do tego przyznawać. Mam 27 lat i nigdy dotąd nie czytałam Trzech muszkieterów. Mało tego, udało mi się uchować do tego stopnia, że sięgając po to wydanie byłam wierna zasadzie "najpierw książka, potem film". Tak, nigdy nie obejrzałam choćby fragmentu żadnej ekranizacji, a trzech muszkieterów nie kojarzyło mi się z niczym poza piosenką Adamsa. Gdybym wiedziała, ile tracę nie zapoznając się z tą historią... 

Akcja, Atos i milady

Historia młodego d'Artagnana i jego przyjaciół jest pełna wydarzeń, nieoczekiwanych zwrotów akcji i wątków, przy jednoczesnym zachowaniu wyrazistości głównego tematu, to jest intrygi kardynała Richelieu mającej pogrążyć królową. Przez ponad 600 stron towarzysząc naszym bohaterom nie nudzimy się ani na chwilę, a pojedynki, miłostki i przejawy wierności przyjaciołom umilają tę lekturę. Kto z nas nie poczułby sympatii do tych pełnych wigoru, honorowych, oddanych sprawie mężczyzn? Każdy z nich jako postać to absolutny majstersztyk, a Atos, najbliższy sercu Gaskończyka, po prostu zdetronizował wszystkich dotychczasowych książkowych mężczyzn idealnych zamieszkujących moją głowę. Pełen godności właściwej wysoko urodzonym, imponował swoim kompanom tak jak i całemu otoczeniu. Do tego jest to mężczyzna zraniony, z pewną tajemnicą z przeszłości - która czytelniczka mogłaby się oprzeć takiemu połączeniu? Drugą postacią, której nigdy nie zapomnę jest niesamowita milady, antagonistka dzielnych muszkieterów. Kobieta-demon, przebiegła, podła, bezlitosna i przerażająca. O drugiej takiej femme fatale jak ona dotąd nie czytałam. Jej intrygi i zdolność pokonania wydawać by się mogło przeszkód nie do przeskoczenia z jednej strony mi imponowała, z drugiej w końcu zaczęłam się jej po prostu bać.

Humor wysokich lotów

Wiecie, czym ta książka mnie zaskoczyła? Humorem! Cudownym, sytuacyjnym humorem, który rozkładał mnie raz po raz na łopatki. Nie jestem w stanie zliczyć, jak często zaśmiewałam się w głos w trakcie czytania tej książki. Autor potrafił tworzyć zabawne sytuacje, przy tym bohaterowie również posiadali ostry język, którego nie wahali się używać względem siebie. Nie trudno się więc domyślić, że dialogi pełne były zabawnych zwrotów i słownych zaczepek. Mój ulubiony moment, kiedy d'Artagnan odnajduje po kolei swoich przyjaciół w karczmach, może się równać z Zagłobą tłumaczącym Rochowi, że jest jego wujem.

Słów kilka o wydaniu

Książka została napisana przez Aleksandra Dumasa w roku 1844, a według informacji z tego wydania autor przekładu na język polski pozostaje nieznany. To wielka szkoda, ponieważ chciałabym wiedzieć, kto w tak wspaniały sposób przełożył tę historię językiem, którego we współczesnych książkach już się nie spotyka. Czytanie tego majstersztyku było prawdziwą przyjemnością​. Na koniec warto jeszcze wspomnieć o samej publikacji. Gruba oprawa, niemęcząca wzroku czcionka, staranne i jednocześnie poręczne wydanie  - to wszystko składa się na przyjemność czytania, zwłaszcza kiedy książka liczy sobie 650 stron. Ukłon w stronę wydawnictwa, które tę wybitną powieść wydało w godnej jej formie. Krótko mówiąc, obowiązkowa pozycja w domowej bibliotece. Nie czekajcie długo z jej poznaniem.

Za przesłanie egzemplarza do recenzji dziękuję wydawnictwu MG.

cytat strona 518

Autor: Aleksander Dumas
Tytuł: Trzej muszkieterowie
Wydawnictwo: MG
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 650
Gatunek: powieść historyczna, klasyka literatury
Tom: I 

Komentarze

  1. Klasyka którą mam w planach, ponieważ wiele dobrego o niej słyszę :)
    Muszę koniecznie ją mieć!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nie miałam okazji jeszcze czytać... Być może skuszę się e wakacje, bo uwielbiam kiedy w książkach pojawia się dobra dawka humoru :)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Wstyd się przyznać, ale jeszcze nie przeczytałam ! :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam takie ekskluzywne wydania MG :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też nie czytałam ,,Trzech muszkieterów'', choć ekranizację miałam okazje oglądać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Również nie czytałam "Trzech muszkieterów"! Wstyd. Taki humor bardzo mi pasuje, więc jak tylko znajdę czas to rozejrzę się za tym wydaniem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ładne wydanie. Też zamierzam przeczytać, choć znam fabułę z ekranizacji.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też nigdy nie czytałam "Muszkieterów" i teraz właśnie zastanawiam się, czemu. Mimo ogromnego wkładu w kulturę i po dziś dzień ogromnej popularności, pozycja ta mi gdzieś umknęła i nigdy nawet nie pomyślałam, że może warto ją przeczytać. Zaskoczyłaś mnie trochę, bo Twój opis tej książki bardzo różni się od pierwszych przychodzących mi na myśl skojarzeń z nią związanych. Chyba jednak powinnam czytać więcej klasyków.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam ani nie oglądałam "Trzech muszkieterów", jakoś nigdy mnie do nich nie ciągnęło ;) A po co się zmuszać? ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja również nie czytałam "Trzech muszkieterów", ale mam ogromną ochotę to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakoś ta książka do mnie nie przemawia ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oglądałam, ale nie jestem przekonana co do przeczytania.
    Pozdrawiam
    Biblioteka Tajemnic

    OdpowiedzUsuń
  13. Również ze wstydem muszę się przyznać, że nie znam tej historii w wersji książkowej i nie wiem czy zdążę nadrobić do 27 urodzin. Ale po cichu liczę, że Twoja recenzja mnie zmotywuje do działania i poznawania klasyki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mogę się podpisać pod Twoim oświadczeniem :) Mam 27 lat i widziałam może dwa lub trzy fragmenty filmów o "Trzech muszkieterach". Najwyższy czas naprawić swój błąd i chwycić za książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię klasykę. Trzech Muszkieterów widziałam wielokrotnie w telewizji, ale jakoś nigdy nie przeczytałam. Podoba mi się top wydanie. Może zachęci mnie do nadrobienia zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie no, słuchaj, mam 40 lat i też nie czytałam tej książki - pobiłam Cię ;D

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie no, słuchaj, mam 40 lat i też nie czytałam tej książki - pobiłam Cię ;D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja jak zaczęłam z Muszkieterami to potem przeczytałam 2 kontynuacje, bo są, nie wiem czy wiecie. Też mam Muszkieterów do recenzji. Zamierzałam pobieżnie przejrzeć, ale chyba siądę i przeczytam całość. A z adaptacji to swietna jest ta starsza. Ta nowsza nie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Niestety, ale klasyka coś mi nie podchodzi...

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytałam lata temu, szalenie mi się podobało, jako starszemu dziecku:)

    OdpowiedzUsuń
  21. To jedna z tych książek, które trzeba przeczytać i tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wstyd się przyznać, ale ja też jeszcze nie czytałam tej książki... W 2017 roku jednak nadrabiam nieco klasyki i ten tytuł też znajduje się na mojej liście, więc obym tylko znalazła dla niego trochę wolnego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Powiem tak, czytałam już bardzo, bardzo dawno, ale chętnie wróciłabym do tej historii, zwłaszcza że wydanie które recenzujesz wygląda na prawdziwą perełkę :)

    OdpowiedzUsuń
  24. książkę trzeba przeczytać. to konieczność w młodym wieku:D

    OdpowiedzUsuń
  25. Najważniejsze, że udało Ci się w końcu przeczytać, nie ma się czego wstydzić, ja nie przeczytałam mnóstwa książek należących do klasyki literatury i wydających się obowiązkowym kanonem dla każdego :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Lubię klasykę, bardzo, jednak tej książki jeszcze nie zdążyłam przeczytać. Ale zamierzam. cieszę się, że tobie się udało.
    Ja zamierzam zrecenzować lalkę, bo jestem coraz bardziej w niej zakochana..
    Pozdrawiam i zapraszam na nowy post http://polecam-goodbook.blogspot.com/2017/04/ojciec-chrzestny-zaproszenie-na-film.html

    OdpowiedzUsuń
  27. Klasyka. Nic dodać, nic ująć. ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jeszcze nie czytałam, ale to nie znaczy, że o niej zapomnę :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jestem w Twoim wieku i też wcześniej (to znaczy nigdy) nie czytałam. A szkoda, bo klasyka to zawsze dobra rzecz.

    OdpowiedzUsuń
  30. Jestem w trakcie czytania, ale mam podobnie jak Ty - mam ponad 20 lat, a to moje pierwsze spotkanie z tą historią :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Widzę, że nie tylko mi najbardziej rzuciło się w oczy zdanie o Twoim wieku. :) Ja mam kilka lat więcej i dołączam do tych, co "Trzech muszkieterów" nie czytali, ale po tej recenzji chcę jak najszybciej nadrobić tę zaległość (planowaną oczywiście od kilku ładnych lat). Podoba mi się fakt, że pozornie długa fabuła zupełnie się nie dłuży, a do tego może poszczycić się prawdziwym humorem sytuacyjnym. Jak dla mnie bomba! :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  32. Mam w planach przeczytać, ale jak to z planami z klasyki... ciągle w planach pozostają :(

    OdpowiedzUsuń
  33. przyznać trzeba, że nie pamiętam żebym czytała książkę, ale film widziałam! :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Bardzo dawno temu czytałam tę książkę, więc pora może sobie ją przypomnieć? ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. To są moje klimaty. Lubię literaturę z zeszłych epok, lecz najbardziej okres naszego pozytywizmu. To trochę odbiega od powieści Dumas, ale warto się dowiedzieć jak ludzie żyli w minionych epokach.
    Szkoda, że trochę brak czasu na czytanie, bo chętnie bym przeczytała coś z XIX wieku w wydaniu pisarzy francuskich oraz rosyjskich. Bo bardzo dobrze znam angielską i amerykańską literaturę z tego okresu. A słyszałam, że całkiem dobra jest również literatura rosyjska, bo Ci rosyjscy pisarze byli bardzo "płodni" -> w sensie literackim oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
  36. Oj tam, ja też nie czytałam jeszcze i nie czuję powodów do wstydu - tyle książek wokół, że trudno nadrobić wszystko. ;) Ale trzeba przyznać, że MG zdecydowanie tworzy przepiękne okładki klasykom! Już przy kilku tytułach się tego dopatrzyłam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja też jeszcze nie czytałam tej książki. Książka wydaje się być interesująca, jednak nie wiem, czy obejrzałabym film. :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Czytałam w zeszłym roku i również się zachwyciłam :) Wprawdzie wydanie miałam inne (z serii 50na50, wyd. Znak) i zaciekawiłaś mnie tym tłumaczeniem, ale tak czy inaczej to świetna historia i nietuzinkowi bohaterowie.

    OdpowiedzUsuń
  39. Mam w planach! Do tej pory byłam tylko na spektaklu teatralnym ,,Trzej Muszkieterowie", po którym nabrałam chęci na książkę :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Przeczytałeś/aś posta? Wyraź swoje zdanie na jego temat w komentarzu, będzie mi bardzo miło:)

Usuwam spam oraz treści obraźliwe.

Obserwatorzy

Może Cię zainteresować również

Helena Waszniewska - Udomowiona. Nigdy nie poddam się [recenzja przedpremierowa]

Alicja marzyła o tym samym, co spora część kobiet - chciała stworzyć dom pełen miłości dla siebie i swojego synka. Mieć rodzinę, w której nie będzie zawadzać, gdzie będzie mogła być matką, żoną i po prostu sobą. Być może dlatego tak szybko zdecydowała się na małżeństwo bądź co bądź z rozsądku. Co prawda Łukasz był sympatyczny i wyraźnie w nią wpatrzony, jednak ich znajomość była  głównie korespondencyjna, w czasach sprzed internetu i telefonów komórkowych. Alicja mimo wszystko zdecydowała się na ten krok, z którym łączyła się wyprowadzka do innego miasta. Chciała mieć rodzinę i zamierzała dać z siebie wszystko, by ją stworzyć. Łukasz też chciał, by im się udało. W takim razie dlaczego kobieta tyle razy musiała powtarzać sobie "Nigdy się nie poddam"? Czy nawet najszczersze chęci nie są wstanie pokonać prozy życia? W którym momencie można było powiedzieć "pas"? I czy winą powinno się obarczać tylko jedną stronę?
Książka licząca ponad pięćset stron, będąca pierwszym …

Laura Adori - Przebudzenie Lukrecji [recenzja]

Lukrecja mieszka i pracuje we Włoszech. Zbliżająca się do czterdziestki kobieta postanawia całkowicie odmienić swoje życie - rzuca pracę i po wieloletniej nieobecności wraca do Warszawy. Zatrzymuje się tymczasowo u swojej przyjaciółki. Nie ma planu, no, może poza takim, że chciałaby wreszcie znaleźć blondynowatego mężczyznę, którego przepowiedziała jej włoska tarocistka. Nawet trafia się jeden kandydat, nic to, że włosy się nie zgadzają, ważne są chęci! Poza zaplanowanym romansem pojawia się też nieplanowany pomysł na apetyczny biznes. Co z tego wyniknie?
- My nigdy nie jesteśmy zanurzone na maksa w jednej chwili, w jednej rzeczy. Ciągle coś przewidujemy, przypuszczamy. To kobiece przekleństwo. Wiem. Wiem, że część z Was po przeczytaniu opisu stwierdziła "ale to już było". No bo czy nie czytałyście już masy książek o "zmianie życia, rzuceniu pracy i nowym związku"? Uwierzcie mi, że Lukrecja, a raczej Laura Adori ma dla Was coś więcej niż schematyczną historyjkę o s…

Bloglovin

Follow