Przejdź do głównej zawartości

Violetta Domagała - Zamordować dziecko [recenzja]


Gisela rodzi dziecko. Niestety, rodzi je w Auschwitz. Los maleństwa jest z góry przesądzony, pozostaje kwestia tego, jak bolesna i długa będzie jego śmierć. Pielęgniarka Daniela stara się przekonać matkę, że lepiej dla dziecka będzie umrzeć zaraz po narodzeniu, niż dostać się w ręce wykonujących na więźniach eksperymenty medyczne Niemców. By ulżyć zrozpaczonej kobiecie, Daniela opowiada jej historię, która miała miejsce cztery wieki wcześniej. Razem z Giselą poznajemy losy pewnej dziewczyny, która stanęła przed podobnym dylematem - czy zamordować dziecko?

Kiedy tytuł przewijał się w propozycjach wydawnictwa, rzecz jasna zwrócił moją uwagę - kontrowersyjny, jasno dający do zrozumienia, o czym będzie książka. Nie byłam do niego do końca przekonana,  wtedy też nie zdecydowałam się go zamówić, mimo że to powieść historyczna. Ta książka była mi jednak najwidoczniej pisana, ponieważ z propozycją zwróciła się do mnie sama autorka. No cóż, nie ma sensu walczyć z przeznaczeniem, prawda? Koniec końców lektura już za mną. Nie mogę powiedzieć, że jestem najbardziej odpowiednim adresatem tej historii. Ale bez obaw, wina leży po mojej stronie - dzieło autorki nie ponosi za to odpowiedzialności:)

Historia wbrew pierwszemu wrażeniu jedynie w niewielkim stopniu dotyczy wydarzeń z Auschwitz. Główną bohaterką tej powieści jest bowiem Elżbieta z Turwii, żyjąca w XVI wieku chłopka, z którą los nie obszedł się łaskawie. Wiadomo, że chłopi z samego faktu bycia chłopami lekko nie mieli, ale Elżbieta dostała w dodatku ojca tyrana, brak perspektyw na szybkie zamążpójście, liczne rodzeństwo i zahukaną matkę w kolejnej ciąży. Pewne dramatyczne wydarzenia doprowadzają do całkowitej odmiany losu Elżbiety. Czy historia jej życia ulży cierpieniu więźniarki w Auschwitz? Która z nich zamordowała dziecko? Zrobiły to obie? A może ani jedna, ani druga? 

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to język, jakim opowiedziana została ta historia. Przyjemny w odbiorze, ułatwiający czytanie, bogaty. Jest to debiut autorki, ponadto z wywiadów, których udzieliła wynika, że w jej szufladzie nie leży cała masa wprawek pisarskich, dlatego tym większe z mojej strony uznanie dla jej stylu. Nieczęsto zdarza mi się sięgać po tak napisaną debiutancką książkę. Do tego dochodzi wyjątkowa plastyczność opisów, która sprawia, że obrazy niejako same stają czytelnikowi przed oczami. W tym miejscu wyjaśnię moje słowa z początku recenzji. Niektóre opisy są drastyczne. Unikam tego typu scen, ponieważ odbieram je zbyt silnie. Jeśli na dodatek czytam je wyjątkowo sugestywnie opisane... Dlatego nie jestem stuprocentowym targetem tej książki. Przyznaję, że kilka fragmentów po prostu ominęłam wzrokiem. Nie ma ich dużo, są w gruncie rzeczy istotne i potrzebne dla całej fabuły jak i zamysłu książki, niemniej jednak są. Ale trzeba też przyznać, że nie wszyscy są tacy przewrażliwieni jak ja.

W powieści historycznej poza wciągającą fabułą i sugestywnym opisem istotną rolę odgrywają również charakterni bohaterowie, a tych w powieści pani Domagały nie brakuje. Główną rolę gra Elżbieta i to ona ukazuje czytelnikom najpełniej swój charakter. Jedno jest pewne - ta chłopka nie jest jednowymiarową postacią, którą łatwo zaszufladkować. Ocena jej postępowania także przysparza kłopotu. Chciałoby się zająć wobec niej wyraźne stanowisko, ale możecie mi wierzyć, mimo wszystko nie jest to łatwe. Mniej problemu z moralną oceną jest w przypadku pozostałych bohaterów tej historii, zarówno tych z czasów Jagiellonów, jak i żyjących w dwudziestym wieku. Niektóre ich decyzje mogą szokować, jednak Elżbiety nie przebiją. Jedynie postać ojca głównej bohaterki nie sprawia żadnych problemów w ocenie - to po prostu zwykła szuja, absolutny cham uosabiający wszystko, co najgorsze. Swoim postępowaniem wywoływał we mnie czystą agresję.

Książka porusza bardzo trudny a zarazem bardzo ważny temat, jakim jest dzieciobójstwo. Czy w ogóle mogą być jakiekolwiek moralne przesłanki usprawiedliwiające taki czyn? Jeśli tak, to gdzie jest ich granica? Losy Giseli i Elżbiety ale i zakończenie książki udowadniają, że ciężko przewidzieć rzeczywiste skutki naszych działań. Zarówno w czasach, w jakich żyły obie bohaterki jak i obecnie, takie zdarzenia mają miejsce, a kobiety również i dziś zadają sobie to przerażające pytanie - czy zamordować dziecko? Jeśli chcecie wiedzieć, jak odpowiedziały na nie Gisela i Elżbieta, koniecznie zajrzyjcie do książki.

Za przesłanie egzemplarza do recenzji dziękuję autorce.

Komentarze

  1. Zaciekawiłaś mnie :-). Nie słyszałam o tej książce, ale teraz zapisuję sobie jej tytuł.
    Ja nie omijam drastycznych scen, ale wielokrotnie gotuję się potwornie w trakcie lektury. Lepiej wtedy nie mierzyć ciśnienia i tętna ;-). A potem zdarza się, że te emocje i obrazy wracają w snach :-(. Dobrze robisz, że nie zmuszasz się do czytania takich fragmentów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trudny temat, przerażająca historia, ale i takich nie omijam, także będę musiała przeczytać, bo bardzo mnie zainteresowałaś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na taką ciężką książkę muszę mieć odpowiedni nastrój.

    OdpowiedzUsuń
  4. Temat rzeczywiście trudny i ciekawy, ale przerażają mnie opisy drastyczne. I z tego względu nie sięgnę po ową książkę. To nie na moje nerwy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś czuję, że byłby to idealny tytuł dla mnie, więc będę go mieć na oku :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Choć tematyka kusi, to jednak nie wiem czy umiałabym się przekonać do tej książki i czerpać przyjemność z jej czytania, więc raczej sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj nie wiem... Chyba książka tematycznie nie dla mnie. A raczej z pewnością póki co nie mam ochoty zagłębić się w takie historie... Strasznie mnie przytłaczają emocjonalnie.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie bardzo sugestywny tytuł. Myśle ze jest to pozycja która może mnie zainteresować. Z pewnością po nią sięgnę
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Mijałam już ten tytuł, dosłownie mijałam, bo widząc opinie też od nich trochę uciekam, ale postanowiłam przeczytać Twoją (wiedząc w jaki sposób piszesz o książkach nie mogłam sobie odmówić).
    Od razu przyznam, że to nie jest książka dla mnie, właśnie przez problem dzieciobójstwa. Ja po prostu nie mogłabym o tym czytać. Potwierdzasz moje przypuszczenia, że obrazy w książce mogą być dość drastyczne. Mimo, że ufam, iż to naprawdę świetny debiut (niesamowite, że bez wcześniejszych wprawek) to ufam też, że podobnie, jak Ty nie jestem adresatką takich historii.
    Już "Pozorność" Natalii Nowak-Lewandowskiej wydawała mi się mocna w obrazie bezwzględnej przemocy. Jednak o tym jeszcze mogę czytać, o dzieciobójstwie nie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ależ niełatwy temat. Powieści z obozami koncentracyjnymi w tle czytałam już wiele. Ale nie pamiętam, by motywem przewodnim kiedykolwiek było tak małe dziecko. Myślę, że pomimo trudnej tematyki chciałabym przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Brr, nie podoba mi się temat tej książki. Historycznych też zbytnio nie czytam, ale twoją recenzję podesłałam przyjaciółce, może ona się skusi :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciarki po ciele mi przechodzą na samą myśl o tej książce. Myślę jednak, że to wartościowa książka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciężka lektura. Nie wiem czy mam odpowiedni nastrój na jej przeczytanie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Temat dzieciobójstwa jest trudny i trudno wyobrazić sobie coś brutalniejszego niż śmierć niewinnego dziecko. Jestem nadwrażliwa, dlatego nie miałabym odwagi, by sięgnąć po tą książkę. Uważam jednak, że pokazanie motywów kobiety zmuszonej do uśmiercenia własnego dziecka w literaturze, to ważny przełom.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaciekawiłaś mnie opisem. Temat jest z pewnością trudny i niełatwy w ocenie. Z Twojej recenzji wynika, że jak na debiut to książka bardzo udana. Novae Res zdaje się często wydawać debiutantów. Czytałam parę książek, które od nich wyszły i całkiem ciekawe historie w taki sposób można poznać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Z jednej strony bardzo zaintrygowała mnie tak trudna tematyka, a z drugiej... mam sporą tolerancję na drastyczne opisy, ale nie wiem, czy w przypadku tematu dzieciobójstwa bym je udźwignęła.

    OdpowiedzUsuń
  17. Trudny temat, szczególnie że problem przedstawiony jest z perspektywy dziecka...

    OdpowiedzUsuń
  18. Ta powieść wywołała u mnie serię różnym emocji. Z niecierpliwością czekam na kolejna powieść autorki.

    OdpowiedzUsuń
  19. Chętnie wchłonę tak dużą dawkę emocji, tytuł już wciągam na czytelnią listę. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Przeczytałeś/aś posta? Wyraź swoje zdanie na jego temat w komentarzu, będzie mi bardzo miło:)

Usuwam spam oraz treści obraźliwe.

Obserwatorzy

Może Cię zainteresować również

Helena Waszniewska - Udomowiona. Nigdy nie poddam się [recenzja przedpremierowa]

Alicja marzyła o tym samym, co spora część kobiet - chciała stworzyć dom pełen miłości dla siebie i swojego synka. Mieć rodzinę, w której nie będzie zawadzać, gdzie będzie mogła być matką, żoną i po prostu sobą. Być może dlatego tak szybko zdecydowała się na małżeństwo bądź co bądź z rozsądku. Co prawda Łukasz był sympatyczny i wyraźnie w nią wpatrzony, jednak ich znajomość była  głównie korespondencyjna, w czasach sprzed internetu i telefonów komórkowych. Alicja mimo wszystko zdecydowała się na ten krok, z którym łączyła się wyprowadzka do innego miasta. Chciała mieć rodzinę i zamierzała dać z siebie wszystko, by ją stworzyć. Łukasz też chciał, by im się udało. W takim razie dlaczego kobieta tyle razy musiała powtarzać sobie "Nigdy się nie poddam"? Czy nawet najszczersze chęci nie są wstanie pokonać prozy życia? W którym momencie można było powiedzieć "pas"? I czy winą powinno się obarczać tylko jedną stronę?
Książka licząca ponad pięćset stron, będąca pierwszym …

Laura Adori - Przebudzenie Lukrecji [recenzja]

Lukrecja mieszka i pracuje we Włoszech. Zbliżająca się do czterdziestki kobieta postanawia całkowicie odmienić swoje życie - rzuca pracę i po wieloletniej nieobecności wraca do Warszawy. Zatrzymuje się tymczasowo u swojej przyjaciółki. Nie ma planu, no, może poza takim, że chciałaby wreszcie znaleźć blondynowatego mężczyznę, którego przepowiedziała jej włoska tarocistka. Nawet trafia się jeden kandydat, nic to, że włosy się nie zgadzają, ważne są chęci! Poza zaplanowanym romansem pojawia się też nieplanowany pomysł na apetyczny biznes. Co z tego wyniknie?
- My nigdy nie jesteśmy zanurzone na maksa w jednej chwili, w jednej rzeczy. Ciągle coś przewidujemy, przypuszczamy. To kobiece przekleństwo. Wiem. Wiem, że część z Was po przeczytaniu opisu stwierdziła "ale to już było". No bo czy nie czytałyście już masy książek o "zmianie życia, rzuceniu pracy i nowym związku"? Uwierzcie mi, że Lukrecja, a raczej Laura Adori ma dla Was coś więcej niż schematyczną historyjkę o s…

Bloglovin

Follow