Przejdź do głównej zawartości

Colson Whitehead - Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki [recenzja]


Cora jest młodziutką niewolnicą pracującą na plantacji bawełny w stanie Georgia. Jej i tak ciężki los za chwilę ma się jeszcze pogorszyć, ponieważ  stała się już kobietą. Gdy nowo przybyły na plantację niewolnik proponuje jej wspólną ucieczkę, po niedługim wahaniu zgadza się podjąć ryzyko. A ryzykują więcej niż tylko życie - złapanie oznacza los znacznie gorszy od śmierci. W pościg za zbiegami wyrusza uosobienie niewolniczego systemu, a droga ku wolności okaże się trudniejsza niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.

Książka nagrodzona została ważnymi nagrodami, a jak dobrze wiemy często jest tak, że podchodzimy sceptycznie do uhonorowanych tytułów. Obawiamy się lektury trudnej, ciężkiej w odbiorze, bądź wręcz przeciwnie, przereklamowanej i mogącej zawieść nasze oczekiwania. Nie miałam dotąd okazji czytać książki na temat niewolnictwa, abolicjonistów i losów zbiegłych niewolników. Czy powieść będąca literacką fikcją wzbogaciła w jakiś sposób moją wiedzę?

Kto nie ryzykuje...

Na początku poznajemy piekło plantacji, piekło życia niewolnika w trzech pokoleniach, zaczynając od babki głównej bohaterki na samej Corze kończąc. Gdy jesteśmy już wystarczająco przerażeni, zdezorientowani i zastraszeni konsekwencjami mrzonek o ucieczce, stajemy wraz z główną bohaterką przed niesamowicie trudnym wyborem. Ryzykować, czy zostać? Ryzyko wydaje się szaleństwem. Przy pierwszym akcie odwagi mamy poczucie, że najgorsze za nami, a podobnych dylematów już nie będzie. Mylimy się. W czasie lektury będziemy musieli stawać przed podobnymi wyborami nie raz. Dlaczego? Bo ryzyko wpisane jest w życie każdego człowieka. Cora miała odwagę, by marzyć o nieosiągalnym. Potrzebowała jedynie iskry, bodźca, który napędził jej własną lokomotywę. Nic nie było już w stanie jej powstrzymać. 

Niejednoznaczność i ukryta siła

Sama idea kolei podziemnej odmalowana w książce przez autora jest przedstawiona jako dosłowna podziemna droga, podczas gdy w rzeczywistości była to jedynie metafora całego szlaku dróg, połączeń i kryjówek. Dzięki temu w nieco odrealniony, po części baśniowy sposób podróżujemy koleją wraz z niewolnicą i poznajemy "prawdziwą twarz Ameryki". Tylko jaka ona jest? Czy taka, jaką widzi ją Cora? Cała powieść wręcz kipi od ukrytych znaczeń, przenośni, a słowa niosą w sobie niejednoznaczny ładunek emocjonalny. Mimo całej gamy emocji towarzyszących lekturze nie miała ona w moim odczuciu na celu wywoływać ekstremalnych reakcji, łez czy wściekłości. Jej siła ukryta jest w czym innym. Niczym kropla drążąca skałę cierpliwie robi sobie miejsce w umyśle, by po skończonej lekturze wygodnie umościć się w naszej świadomości na dłużej. Niełatwo będzie innym historiom ją przebić. Wilson Whitehead pięknie napisał o rzeczach szpetnych, złych, niegodnych, jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało. Człowiek jest w niej przedstawiony w strasznym świetle, zwłaszcza biały człowiek. W całej beznadziei tych wszystkich udręczonych dusz widać jednak słabiutkie światełko nadziei.

Co z nami?

Niewolnictwo jak dobrze wiemy może mieć różne oblicza, odbiegające od tych najkrwawszych, z których to słowo się wywodzi. Równie dobrze i my możemy i być czymś zniewoleni, nawet sobie tego nie uświadamiając. Jeśli potrafimy być, czuć i reagować nie zastanawiając się nad tym, co mówi czy robi cała reszta świata, nie jesteśmy wtedy na żadnej plantacji i pod żadnym batem. Cora to potrafiła, dlatego tak naprawdę nigdy nie była niczyją własnością. Więc co z nami? Warto po lekturze postawić sobie to pytanie. Ta książka jest ważna i potrzebna. Uniwersalność jej przesłania trafi na pewno do wielu ludzi, nie tylko zainteresowanych w mniejszym lub większym stopniu samą fabułą.  Fikcja literacka również potrafi przynieść wiele odpowiedzi, a że jeszcze więcej pytań - tym lepiej dla nas.

Autor: Colson Whitehead
Tytuł: Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 384
Gatunek: historyczna
Tłumaczenie: Rafał Lisowski

Za przesłanie egzemplarza dziękuję wydawnictwu Albatros.

Komentarze

  1. Ciekawi mnie ta książka :-). Któregoś dnia na pewno ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałabym, tylko najpierw muszę znaleźć sposób na wydłużenie doby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak już go znajdziesz to podziel się:D

      Usuń
  3. Czytając Twoją recenzję od razu przyszła mi na myśli książka "Czarne skrzydła" Sue Monk Kidd. To również powieść o niewolnikach, a zrobiła ona na mnie gigantyczne wrażenie. Przyznam, że nie miałam pojęcia o istnieniu "Kolei podziemnej", ale chętnie zapoznałabym się z tą lekturą nieco bliżej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam książki, o której wspominasz, muszę to kiedyś zmienić:)

      Usuń
  4. Nie wiem, czy książka dla mnie, ale podoba mi się, że nie wymusza na siłę łez i innych emocji, a wywołuje wszystkie uczucia naturalnie. Dobrze, że książka okazała się warta wszystkich nagród. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej okazała się ich warta. według mnie to właśnie jej największa zaleta, opisywała jeden z największych dramatów ludzkości bez jakiegoś nadętego dramatyzmu.

      Usuń
  5. Niewolnictwo to temat bardzo ważny, więc z chęcią przeczytałabym i tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię książki poruszające ważne tematy i skłaniające do refleksji, będę mieć powyższy tytuł na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie ta książka jest dla Ciebie.

      Usuń
  7. Widzę, że książka zawiera multum mądrych treści, które spokojnie mogą stać się źródłem ważnych refleksji nad samym sobą. Chętnie kiedyś do niej sięgnę. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie niestety tym razem to odstrasza, mam chwilowo ochotę na zupełnie inne klimaty.

      Usuń
  8. Fabuła jak najbardziej mnie zainteresowała. Będę miała tę książkę na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapowiada się jako bardzo nietuzinkowa opowieść, dlatego chętnie rozejrzę się za nią. Muszę poznać losy Cory, dowiedzieć się, jakie jeszcze trudne wybory czekały na nią już po podjęciu decyzji o ucieczce. Nie przeczę też, że chętnie pozwolę powieści wniknąć w pamięć i zastanowić się nad kwestiami w niej poruszanymi. Mam wrażenie, że takiej książki mi trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że książka spełni Twoje oczekiwania:)

      Usuń
  10. Kawałek dobrej literatury, jak sądzę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Do tej książki przekonywać mnie nie musisz - już od dawna jestem jej strasznie ciekawa. A swoją recenzją jeszcze tę ciekawość podsycasz;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekam w takim razie na Twoje wrażenia:)

      Usuń
  12. oooo zainteresowałaś mnie nią. Wcześniej nie miałam o niej pojęcia.
    Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo podobał mi się zwłaszcza koniec Twojej recenzji, to postawione pytanie. Sam opis książki brzmi zachęcająco, ale to głównie Twoje podsumowanie sprawiło, że tytuł bardzo mnie zaintrygował.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam okazji czytać tego typu historii, brzmi oryginalnie, zainteresowała mnie, mam już na liście tyle ciekawych książek, tylko kiedy ja to przeczytam.. Dobrze, że zbliżają się wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Książka idealna dla mnie i choć spotkałam się już z taką tematyką gotowa jestem przeczytać kolejną książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Prawdę mówiąc niestety nie zwróciłam uwagi na ten tytuł, tymczasem temat wydaje się być jak najbardziej wart uwagi czytelnika.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie słyszałam o tym tytule, ale zapiszę sobie, bo tematyka jest bardzo interesująca.

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię takie tematy i przekonałaś mnie do kupna tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten tytuł koniecznie muszę zakupić. Koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  20. Również doceniam to, że autor nie epatuje emocjami, a jednak dużo się ich w człowieku w czasie lektury kotłuje. Świetna powieść, która i na mnie zrobiła duże wrażenie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Przeczytałeś/aś posta? Wyraź swoje zdanie na jego temat w komentarzu, będzie mi bardzo miło:)

Usuwam spam oraz treści obraźliwe.

Obserwatorzy

Może Cię zainteresować również

Dobry thriller nie jest zły. Karin Slaughter - Dobra córka [recenzja]

Samantha i Charlotte przeżyły prawdziwy horror - były świadkami, jak zamaskowani bandyci zastrzelili ich matkę. Tego, co tak naprawdę zdarzyło się podczas napadu na ich dom, nastolatki nie ujawniły. Każda z sióstr poszła w swoją stronę, Sam pracowała w Nowym Jorku, a Charlie została w rodzinnym miasteczku. Minęły lata, ale czas nie zagoił ran, rodzinna tragedia odcisnęła zbyt duże piętno, jednak siostry nie miały pojęcia, że nie tylko na nich. Co tak naprawdę stało się dwadzieścia osiem lat temu i ile osób dźwigało w związku z tym swój ciężar? Przez strzelaninę w szkole, której świadkiem była Charlotte, stare sekrety mają szansę ujrzeć światło dzienne.  (...) to, co nazywasz moją walką o podporządkowanie... nie jest walą o to, lecz o akceptację, na dodatek żarliwą. Może nawet radosną. Wyobraź mnie sobie z odsłoniętymi zębami w wiecznej pogoni za szczęściem. I w pełni uzbrojoną, ponieważ to droga pełna niebezpieczeństw.                                                                  …

John Donvan, Caren Zucker - Według innego klucza. Opowieść o autyzmie [recenzja]

Kontakt z drugim człowiekiem jest dla nas niezbędny, nie przez przypadek mówi się, że człowiek jest zwierzęciem stadnym. W tych naszych ludzkich stadach obowiązuje określony sposób komunikowania się, pełen niuansów tak subtelnych, jak grymas twarzy czy ton głosu, ironia, sarkazm czy przenośnia, wzruszenie ramion, zerkanie na zegarek czy przestępowanie z nogi na nogę. Rozeznanie w nich i tak nie zawsze wystarczy, by móc się porozumieć - często trzeba do tego wczuć się w sytuację drugiego człowieka, przyjąć jego punkt widzenia. Oczywistości, prawda? Tak się składa, że jednak nie.
Dla nich autyzm był ja zamknięty pokój, do którego ciągle szukali klucza. Po raz pierwszy zdiagnozowany w 1943 roku, czyli stosunkowo niedawno. Dziś mówimy "zaburzenia ze spektrum autyzmu", kilkadziesiąt lat temu prędzej powiedzielibyśmy: beznadziejnie obłąkany. Jak daleka była droga od jednego do drugiego określenia w społeczeństwie? Co się wydarzyło od czasów, gdy rodzice pod presją otoczenia i na…

Bloglovin

Follow