Przejdź do głównej zawartości

Louis Gallet - Kapitan Czart. Przygody Cyrana de Bergerac [recenzja]

XVII-wieczny Paryż. Młody hrabia Roland de Lembrat szykuje się do ślubu z piękną, acz pozbawioną imponującego posagu Gilbertą. Dziewczyna, w przeciwieństwie do jej ojca, nie jest zbyt pozytywnie nastawiona do tego mariażu. Ojciec Rolanda na łożu śmierci poprosił swojego przyjaciela Cyrana de Bergerac o ostatnią przysługę. Gdy Cyrano pewnego dnia rozpoznaje w jednym z wędrownych artystów dawno zaginionego brata Rolanda, rozpoczyna się lawina zdarzeń, w których chciwość, żądza, miłość i honor będą walczyć o zwycięstwo, chwytając się przeróżnych sposobów. Czy osławionemu poecie Cyranowi uda się wypełnić niegdyś powierzone mu zadanie? Czy Manuel to rzeczywiście zaginiony Ludwik de Lembrat? I gdzie w tym całym zamieszaniu jest miejsce Gilberty?

Płaszcz i szpada

Powieść z gatunku płaszcza i szpady oznacza, że przy lekturze przenosimy się w specyficzny klimat.  Tu prym wiedli wysoko urodzeni mężczyźni, których szpada rzadko kiedy spoczywała w pochwie. Był to czas pojedynków, w którym często cieszący się wschodem słońca nie dożył jego zachodu. Nic dziwnego, że ludzie żyli wtedy prędko, chwytali dzień czy każdą możliwą okazję pełnymi garściami i nie troszczyli się o zbyt wiele. Kiedy śmierć może Cię spotkać w byle karczmie, w końcu przestajesz żyć w ciągłej jej obawie. Ludzie szlachetni obawiali się w zasadzie najbardziej o swój honor i właśnie takie realia odmalowuje nam w swojej powieści Louis Gallet. Przedstawia nam w niej postać, która rzeczywiście swego czasu odcisnęła swój znak w historii - kapitana Czarta, Cyrana de Bergerac - poetę, szermierza, awanturnika i filozofa w jednej osobie.

Kamyk wywołujący lawinę

Pewnego dnia życie głównych bohaterów wkracza na zupełnie inne tory. Przypadkowe spotkanie, dzięki spostrzegawczości kapitana Czarta, okazuje się początkiem lawiny zdarzeń, która odkrywa prawdziwe oblicze niejednej postaci. Kto tak naprawdę jest szlachetny, prawy, zakochany i godny miłości? Kto wiernie wykona każde zadanie, nie tracąc przy tym honoru, a kto będzie dążył po trupach do celu? Ludzka natura nie zmienia się od wieków, a ta historia jest tego przykładem. Nie od dziś wieloma osobami rządzi chciwość i zaślepieni potrafią dopuścić się każdej podłości. Nie od dziś również są na świecie ludzie prawi, zawsze zachowujący się według podszeptów sumienia. Jako że jest ich zdecydowanie mniej, do pomocy mają ludzi nie tak nieskazitelnych, ale potrafiących zdobyć się na szlachetne czyny. Takich bohaterów odmalował autor - żywiołowych, barwnych, targanych emocjami i pragnieniami. Jedni dążyli do zachowania statusu quo, drudzy mieli wobec przyszłości inne plany niż te, które dotychczas jawiły im się jako nieuniknione. Jak zakończyła się zatem ta historia? 

Honor i miłość, miłość i honor

Skłamałabym twierdząc, że książka od początku mnie wciągnęła. Choć moje pierwsze skojarzenie po rozpoczęciu lektury to muszkieterowie, ponieważ łączy je podobnie piękny język powieści, czas i miejsce akcji, to jednak szybko zostało ono zweryfikowane. Historia kapitana Czarta to historia o czym innym - o walce o tytuł, godność i wykonanie ostatniej woli przyjaciela, a przy tym historia miłosna. Miłość jak wiadomo ma różne oblicza, o czym po raz kolejny dowiemy się z tej lektury - czasem jest czysta, potrafiąca się poświęcić, innym razem egoistyczna i zachłanna. Choć pierwsze strony szły mi nieco opornie, to z biegiem czasu za sprawą coraz wyraźniej zarysowanej akcji, jak i uaktywnienia się czarnego charakteru, powieść nabrała rumieńców. Różne fortele, których bohaterowie chwytali się by osiągnąć swoje cele nie pozwalały na momenty przestoju czy nudy. Nie zabrakło też kilku zabawnych sytuacji i celnych ripost. Historia ma kilka głównych postaci, którym towarzyszymy przy lekturze kolejnych rozdziałów. Nadawało to całości tempa i mimo dość prostego głównego wątku bogato go przedstawiło. Finał rzecz jasna nie zaskoczył, ale w tym konkretnym przypadku nie przeszkadzało mi to zupełnie, bo dokładnie takiego zakończenia oczekiwałam. 

Podsumowując, Przygody Cyrana de Bergerac to lektura dla miłośników książek historycznych, lubujących się w klimatach dzielnych mężczyzn, pięknych kobiet i dbania w pierwszej kolejności o honor, a dopiero potem o przetrwanie. Powieść o walce na śmierć i życie, o miłości z niejednym obliczem, z nietuzinkową postacią historyczną wplecioną w fabułę.  Piękna oprawa i solidne wydanie z całą pewnością umilą jej lekturę.

Za możliwość poznania przygód Cyrana dziękuję wydawnictwu MG.

Autor: Louis Gallet
 Tytuł: Kapitan Czart. Przygody Cyrana de Bergerac
Wydawnictwo: MG
Rok wydania: 2017
Tłumaczenie: Wiktor Gomulicki
Liczba stron: 368
Oprawa: twarda
Gatunek: powieść historyczna

Komentarze

  1. Nieczęsto sięgam po książki z historią w tle, niemniej jednak czytałam już takich kilka i parę z nich pozostawiło po sobie miłe wspomnienia. Myślę, że gdybym przebrnęła przez początek tej, specyficzny klimat mógłby pochłonąć i mnie. Zobaczę, może dam jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdyby nie rok wydania mógłbym przysiąc, że czytałem Cyrana de Bergerac. A może była książka o takim tytule? Muszę pogrzebać. Recenzja jak zwykle świetna :) Z pozdrowieniami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rok wydania dotyczy egzemplarza, który czytałam :) generalnie książka z tego co się orientuję jest nawet dostępna jako wolna lektura, więc swoje lata na pewno już ma ;)

      Usuń
  3. Oj zdecydowanie nie lubię gdy akcja rozgrywa się w tak dalekiej przeszłości :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że klasyka powraca i że gości na blogach. Podobają mi się też okładki MG :-). Ciekawa jestem jakie następne tytuły wypuszczą.

    OdpowiedzUsuń
  5. myślę że się skusze na ową lekturę;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że z czasem powieść nabrała rumieńców, bo choć nie wciągnęła od pierwszych stron to jednak potem zaintrygowała, i akcją i czarnym charakterem. Brzmi dobrze. Ale nie jestem pewna, czy mnie przypadłaby do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja, ja, ja, ja poproszę! Toż to książka dla mnie idealna! Ja tak dobrze odnajduję się w takich klimatach. Podkradam tytuł!

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przepadam za tego typu książkami, ale po zapoznaniu się z Twą recenzją, byłabym skłonna po nią sięgnąć. Ponadto wydanie z pewnością przyciąga uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fabuła wydaje się ciekawa! Uwielbiam filmy w takim klimacie, nie wiem jak byłoby z książką, bo mały historycznych i rozgrywających się w tych czasach czytałam. Okładka książki przykuwa uwagę! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Raczej nie jest to książka dla mnie - nie należę do fanek książek historycznych, a kiedy mężczyzna jest tylko dzielny, a kobieta tylko piękna, z automatu mam odruchy wymiotne ;) Ale wiadomo, takie czasy, taka stylistyka. Cieszę się jednak, że pomimo początkowych "zgrzytów" udało Ci się wsiąknąć w historię. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam takie książki! Historia i jeszcze te czasy. Musze ją zdobyć, koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super, że się rozkręciła! Też tak mam, że bardziej się angażuję w historię, kiedy już pojawia się czarny charakter i coś psoci. ;D I też tak czytając Twój tekst, miałam skojarzenia z muszkieterami. ;) Książka trochę nie dla mnie, bo wiesz, że ja z historycznymi tak nie bardzo, ale widać, że Ty spędziłaś z nią dobrze czas i to się liczy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z pewnością zapoznam się z powyższym tytułem, gdyż książka czeka już na swoją kolej. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Opowieści spod znaku płaszcza i szpady zawsze na plusie, przynajmniej dla mnie :D Mam wrażenie, że tego typu książki bardzo często mają niezbyt wciągający początek, jednak są warte przeczytania. Chociaż nie chciałabym żyć w czasach, w których kobieta była tylko ozdobą, to lubię czytać o odważnych mężczyznach, dla których honor to najwyższa wartość, bo mam wrażenie, że współcześnie czasem ich brakuje :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaczęłam czytać tę książkę jakiś milion lat temu i do dzisiaj nie skończyłam. Może masz rację, trudno przebrnąć przez początek, ale kiedy pomyślę, że musiałabym to zrobić drugi raz, czuję się lekko zniechęcona. Jestem pewna, że tego rodzaju powieści mają swoich fanów, ale ja skłaniam się ku współcześniejszej literaturze.

    OdpowiedzUsuń
  16. Musiałabym mieć wenę na jej czytanie. Obecnie mam chęc na lżejsze lektury, ale w przyszłości chętnie zapoznam się z Kapitanem Czartem.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Przeczytałeś/aś posta? Wyraź swoje zdanie na jego temat w komentarzu, będzie mi bardzo miło:)

Usuwam spam oraz treści obraźliwe.

Obserwatorzy

Może Cię zainteresować również

Dobry thriller nie jest zły. Karin Slaughter - Dobra córka [recenzja]

Samantha i Charlotte przeżyły prawdziwy horror - były świadkami, jak zamaskowani bandyci zastrzelili ich matkę. Tego, co tak naprawdę zdarzyło się podczas napadu na ich dom, nastolatki nie ujawniły. Każda z sióstr poszła w swoją stronę, Sam pracowała w Nowym Jorku, a Charlie została w rodzinnym miasteczku. Minęły lata, ale czas nie zagoił ran, rodzinna tragedia odcisnęła zbyt duże piętno, jednak siostry nie miały pojęcia, że nie tylko na nich. Co tak naprawdę stało się dwadzieścia osiem lat temu i ile osób dźwigało w związku z tym swój ciężar? Przez strzelaninę w szkole, której świadkiem była Charlotte, stare sekrety mają szansę ujrzeć światło dzienne.  (...) to, co nazywasz moją walką o podporządkowanie... nie jest walą o to, lecz o akceptację, na dodatek żarliwą. Może nawet radosną. Wyobraź mnie sobie z odsłoniętymi zębami w wiecznej pogoni za szczęściem. I w pełni uzbrojoną, ponieważ to droga pełna niebezpieczeństw.                                                                  …

John Donvan, Caren Zucker - Według innego klucza. Opowieść o autyzmie [recenzja]

Kontakt z drugim człowiekiem jest dla nas niezbędny, nie przez przypadek mówi się, że człowiek jest zwierzęciem stadnym. W tych naszych ludzkich stadach obowiązuje określony sposób komunikowania się, pełen niuansów tak subtelnych, jak grymas twarzy czy ton głosu, ironia, sarkazm czy przenośnia, wzruszenie ramion, zerkanie na zegarek czy przestępowanie z nogi na nogę. Rozeznanie w nich i tak nie zawsze wystarczy, by móc się porozumieć - często trzeba do tego wczuć się w sytuację drugiego człowieka, przyjąć jego punkt widzenia. Oczywistości, prawda? Tak się składa, że jednak nie.
Dla nich autyzm był ja zamknięty pokój, do którego ciągle szukali klucza. Po raz pierwszy zdiagnozowany w 1943 roku, czyli stosunkowo niedawno. Dziś mówimy "zaburzenia ze spektrum autyzmu", kilkadziesiąt lat temu prędzej powiedzielibyśmy: beznadziejnie obłąkany. Jak daleka była droga od jednego do drugiego określenia w społeczeństwie? Co się wydarzyło od czasów, gdy rodzice pod presją otoczenia i na…

Bloglovin

Follow