Przejdź do głównej zawartości

Jarosław Wilk - Pan Wilk i kobiety [recenzja]


Pan Wilk poznaje tytułowe kobiety na pewnym portalu randkowym. W tagach określających ich zainteresowania wpisane mają między innymi niewolnictwo. To wiele wyjaśnia, biorąc pod uwagę późniejsze spotkania z bohaterem w rzeczywistości, a do takich dochodzi bardzo często. I bardzo szybko. Mamy więc erotyk z panem i uległą. Brzmi znajomo? Zapewniam Was, że nie. Bo mimo że seksu w tej książce nie brakuje, nie jest ona w gruncie rzeczy głównie o nim. Mówi ona o czymś zupełnie innym.

Pozostając w seksualnych klimatach, sięgnęłam po książkę, której mogliście się tutaj nie spodziewać. Moje ostatnie spotkanie z tym gatunkiem mające miejsce rok temu było, delikatnie mówiąc, mało udane. Na omawiany dziś tytuł trafiałam sporadycznie od początku prowadzenia tej strony. Ciekawił mnie głównie ze względu na to, że autor prowadził bloga, który zyskał popularność dość ciekawym stwierdzeniem zacytowanym przez duży portal. Kiedy Kasia zaproponowała mi pożyczenie książki, zaryzykowałam jej lekturę. I co się okazało? Kto nie ryzykuje, ten nie ma - czyli jestem jak najbardziej pozytywnie zaskoczona.

Mam takie przeczucie, że odebrałam książkę w ten sposób, ponieważ napisał ją mężczyzna. Może to właśnie dlatego, kiedy czytałam opisy seksu, a pan mówił do swojej niewolnicy wulgarne słowa, nie wywoływało to we mnie rozbawienia, jak przy innych tego typu książkach. Była w tym jakaś autentyczność, drapieżność, czuć było erotyzm, a nie jakieś waniliowe dominacje. Pierwszy rozdział był dla mnie delikatnie mówiąc dość odważnym wprowadzeniem w fabułę. Pomyślałam, że albo ten facet jest szalony, albo...

Albo to kobieta tego właśnie chce, i tego szuka. Myślę, że o to się w przedstawionych na kartach książki seksualnych rytuałach rozchodzi. Czytałam głosy, że "ja to bym temu facetowi dała w pysk". W porządku. Ja też nie widzę się w roli czyjejś suczki. Ale "ten facet" nie rzuca takich słów do przypadkowych kobiet. Nie ukrywa przed nimi, że jest zainteresowany właśnie taką relacją. One wchodzą w ten układ świadomie i (sądząc po lekturze) z przyjemnością. Co mi do tego? A niech im wyjdzie na zdrowie!

Dlaczego napisałam, że nie jest to mimo wszystko książka o seksie? Ponieważ bohater nie jest jedynie sprowadzony do roli penisa w akcji. Nie ma mrocznej traumy, nie jest skrzywiony psychicznie, nie jest bad boyem szukającym tej jedynej, która go odmieni. To zwykły facet mający swoje lata, swoje przeżycia, pewne wady, który trochę się w życiu pogubił. Stracił część siebie i chciał o tym zapomnieć. Nie dorabia do tego wielkiej filozofii, przedstawia sprawę prosto z mostu  - pieprzenie jest w tej książce pieprzeniem i tyle. Poza seksem jest też miejsce na przemyślenia Wilka, rozmowy o doświadczeniach spotykanych przez niego kobiet,  na samotność, alkohol i poszukiwanie sposobu na ukojenie smutku. Tego ostatniego w zasadzie najwięcej. A że najczęściej poszukiwania sprowadzały się do kolejnej kobiety... Między jedną seksualną partnerką a drugą możemy jednak na chwilę podpatrzeć tę inną stronę mężczyzny, kiedy przyrządza coś pysznego w kuchni (nawet nie wiecie, ile razy przy czytaniu tej książki robiłam się głodna!), kiedy żartuje z przyjaciółmi, poświęca czas ukochanej córce, gada do kota - dlatego Wilk mimo wad da się lubić.

Dzięki retrospekcjom przedstawianym z punktu widzenia zboczonego dachowca Mruka, mamy okazję spojrzeć na tę poprzednią wersję życia Wilka, szczęśliwą, spokojną, pełną harmonii. Przyglądamy się też jak łatwo można je stracić i jaki ból temu towarzyszy. Obraz sprzed kilku lat mocno kontrastował z teraźniejszym życiem Wilka, ale też wiele wyjaśniał. Gdyby nie te fragmenty, książka byłaby wybrakowana. Polubiłam tego futrzaka, ale mam szczerą nadzieję, że moje dwa podwórkowce nie myślą takimi kategoriami jak on. Spora ilość wulgaryzmów w tekście może razić nawet osoby z wysoką tolerancją na takie słownictwo, o czym wypada uprzedzić potencjalnych czytelników. Mnie nie przeszkadzały. Autor ma talent do snucia swoich opowieści, gawędziarski styl i poczucie humoru dają w efekcie lekturę wyjątkowo łatwą w odbiorze.

Kto ma awersję do erotyków, niech spróbuje z Panem Wilkiem. Może w Waszym przypadku ryzyko też się opłaci? Niech i Wam wyjdzie na zdrowie:)

Komentarze

  1. Ja erotyki czytam. Interesująca książka. Świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z niecierpliwością czekam już na trzeci tom przygód i rozmyślań Wilka :) A recenzja świetna!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem Ci droga blogerko, że recenzja naprawdę sprawnie napisana, a co najważniejsze sensownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, dziękuję. To całkiem tak jak książka;)

      Usuń
  4. Ja erotyków nie czytam praktycznie w ogóle z prostego względu - póki co nie trafiłam jeszcze na taki, który przypadłby mi do gustu - więc rzadko w ogóle się nimi interesuje. Nie mniej jednak tę książkę bardzo chciałabym przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Obecnie nie mam raczej ochoty na erotyk :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie sobie przypomniałam, że kolega z akademika wspominał mi o tej książce. Nie wiem, kto ją czytał, jego brat czy bratowa, ale on miał z niej totalny ubaw, gdy mi o niej opowiadał. Może kiedyś pożyczę i przeczytam, ale na pewno potraktuję ją z przymrużeniem oka.
    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba pierwszy raz, bardzo chętnie bym przeczytała polską książkę. Jestem za. Myślę, że byłoby zabawnie.
    pozdrawiam
    polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Bałabym się chyba, że o ile w erotykach pisanych przez kobiety często jest śmiesznie i trochę żałośnie, tutaj z kolei byłoby zbyt wulgarnie (jakoś nie lubię książek, w których jest dużo seksu, może właśnie dlatego, że zawsze trafiam na takie, w których opisach brak jakiegoś realizmu, wypośrodkowania, zdrowego rozsądku czy chociaż grama estetyki...). Jednak ta książka, przynajmniej wnioskując z Twojej opinii, jest dojrzalsza od wielu tego typu pozycji. Przyznam, że już jakiś czas temu słyszałam o "Panu Wilku" i nawet zastanawiałam się nad przeczytaniem, jednak jakoś nie zdobyłam się na odwagę. Może znajdę ją w bibliotece, to się zmierzę i — miejmy nadzieję — pozytywnie zaskoczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawa recenzja, jednak erotyków nie lubię. Do dzisiaj mam uraz po przeczytaniu nieszczęsnego Grey'a...

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie do erotyków chyba nic już nie przekona. Nawet jeśli Ty zachwalasz (pamiętam ten niewypał z Driven XD) i jeśli nie brak tam humoru. To po prostu nie dla mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. erotyczna lektura nie bardzo dla mnie;p

    OdpowiedzUsuń
  12. Recenzja genialna, ale to już wiesz :)
    Z chęcią przeczytałam książkę, w której "bohater nie jest jedynie sprowadzony do roli penisa w akcji."

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam sporą awersję do erotyków, szczególnie, że w tej dziedzinie najczęściej lansuje się książki na poziomie Grey'a. Jednak tej opowieści dałabym szansę. Mam dziwne wrażenie, że pan Wilk jest kimś więcej niż skrzywdzonym facetem, którego musi naprawić to jedno, jedyne nieporadne dziewczątko :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja mam właśnie podobne dylematy pisarskie. Piszę o tym na swoim blogu jprusinski.blogspot.com. Ciekawe co byście mi poradziły?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Przeczytałeś/aś posta? Wyraź swoje zdanie na jego temat w komentarzu, będzie mi bardzo miło:)

Usuwam spam oraz treści obraźliwe.

Obserwatorzy

Może Cię zainteresować również

Helena Waszniewska - Udomowiona. Nigdy nie poddam się [recenzja przedpremierowa]

Alicja marzyła o tym samym, co spora część kobiet - chciała stworzyć dom pełen miłości dla siebie i swojego synka. Mieć rodzinę, w której nie będzie zawadzać, gdzie będzie mogła być matką, żoną i po prostu sobą. Być może dlatego tak szybko zdecydowała się na małżeństwo bądź co bądź z rozsądku. Co prawda Łukasz był sympatyczny i wyraźnie w nią wpatrzony, jednak ich znajomość była  głównie korespondencyjna, w czasach sprzed internetu i telefonów komórkowych. Alicja mimo wszystko zdecydowała się na ten krok, z którym łączyła się wyprowadzka do innego miasta. Chciała mieć rodzinę i zamierzała dać z siebie wszystko, by ją stworzyć. Łukasz też chciał, by im się udało. W takim razie dlaczego kobieta tyle razy musiała powtarzać sobie "Nigdy się nie poddam"? Czy nawet najszczersze chęci nie są wstanie pokonać prozy życia? W którym momencie można było powiedzieć "pas"? I czy winą powinno się obarczać tylko jedną stronę?
Książka licząca ponad pięćset stron, będąca pierwszym …

Laura Adori - Przebudzenie Lukrecji [recenzja]

Lukrecja mieszka i pracuje we Włoszech. Zbliżająca się do czterdziestki kobieta postanawia całkowicie odmienić swoje życie - rzuca pracę i po wieloletniej nieobecności wraca do Warszawy. Zatrzymuje się tymczasowo u swojej przyjaciółki. Nie ma planu, no, może poza takim, że chciałaby wreszcie znaleźć blondynowatego mężczyznę, którego przepowiedziała jej włoska tarocistka. Nawet trafia się jeden kandydat, nic to, że włosy się nie zgadzają, ważne są chęci! Poza zaplanowanym romansem pojawia się też nieplanowany pomysł na apetyczny biznes. Co z tego wyniknie?
- My nigdy nie jesteśmy zanurzone na maksa w jednej chwili, w jednej rzeczy. Ciągle coś przewidujemy, przypuszczamy. To kobiece przekleństwo. Wiem. Wiem, że część z Was po przeczytaniu opisu stwierdziła "ale to już było". No bo czy nie czytałyście już masy książek o "zmianie życia, rzuceniu pracy i nowym związku"? Uwierzcie mi, że Lukrecja, a raczej Laura Adori ma dla Was coś więcej niż schematyczną historyjkę o s…

Bloglovin

Follow