Przejdź do głównej zawartości

Półtora roku co przeczytałam


Półtora roku, sto tysięcy wyświetleń, dwusetny post na blogu - parę okazji do posumowań się uzbierało. Kiedy w styczniu pisałam podsumowanie całego roku zakładałam, że będę czytać mniej niż dotychczas. Chciałam też przejść na własną domenę, zmienić (po raz kolejny;p) wygląd bloga, podrasować Instagrama no i pisać lepsze teksty. Co z tego wyszło?

Czy czytam mniej? Zdecydowanie tak. W zeszłym roku publikowałam po kilkanaście postów miesięcznie, obecnie jest to osiem, dziewięć tekstów, przy czym przeczytanych książek jest i tak mniej. Czym to jest spowodowane? Po prostu nie chce mi się czytać więcej, chociaż mam na to czas i mogłabym zaliczać nawet dwanaście pozycji w miesiącu. Czy mi z tym źle? W żadnym wypadku. Może trochę żałuję, że nie wszystkie interesujące tytuły trafiają w moje ręce, ale już pogodziłam się z myślą, że nie zdołam przeczytać wszystkiego co bym chciała, bo jest to po prostu niewykonalne. Przy takiej taktyce zmuszona jestem kilka razy zastanowić się, zanim zdecyduję się na egzemplarz recenzencki, ale ma to swoje plusy - w tej chwili przychodzi mi na myśl tylko jedna słabsza książka z tegorocznych wyborów. 

Udało mi się przejść na własną domenę, przez co nie tylko nie muszę za każdym razem przy pisaniu maila czy wklejaniu gdzieś recenzji pisać długaśniego adresu, ale też zrealizowałam kolejne blogowe założenie na ten rok. O tym, że lubię grzebać przy wyglądzie bloga ci z Was którzy są tu ze mną dłuższy czas pewnie wiedzą, ale tym razem blogerowy szablon prawie idealnie trafia w mój gust. Prawie, bo gdybym chciała wyświetlać pasek boczny tekst posta byłby zdecydowanie zbyt wąski. Ale to już nie jest aż taki problem, bym planowała w najbliższym czasie większe remonty. Co do Instagrama - to fajne medium, mam już jak na mnie sporą liczbę followersów, ale moje zdjęcia wciąż wymagają dopracowania. Ten podpunkt pozostaje więc w trakcie realizacji.


Podobnie jest z tekstami. Jest oczywiście progres w porównaniu z tymi sprzed kilku miesięcy, ale potrzeba jeszcze sporo pracy bym się w tej materii wyrobiła. Mam  kilkanaście ulubionych blogerów, których podpatruję i staram się od nich uczyć, także póki piszecie, jest dla mnie nadzieja:D

Ale te półtora roku to nie tylko książki, posty i zdjęcia. To w dużej mierze ludzie, których dzięki blogowaniu poznałam, z którymi na co dzień rozmawiam i dzięki którym nie raz i nie dwa miałam okazję się uśmiechnąć. Emilia, Kasia, Amanda, Maja, Daria ale też Dominika czy Olga, z którymi miałam okazję wymieniać dłuższe pozablogowe uwagi - to o Was mowa:) Równie mocno dziękuję wszystkim innym, tym z fanpage'a i z blogowych komentarzy, a także autorom, którzy poświęcili swój czas by ze mną porozmawiać. Wszyscy tworzycie ze mną to miejsce, i dzięki temu chcę mi się tu wracać.

Na koniec chciałabym jeszcze dodać parę słów do tych, którzy swoje blogi mają od niedawna. Kiedy zaczynałam, blogosfera książkowa jawiła mi się jako miejsce wyjątkowo otwarte, przyjazne, chętne do dzielenia się wiedzą i chętne do poznawania nowych książkoholików. Mimo ostatnich burz (by nie powiedzieć inaczej) wciąż tak o tym miejscu myślę. Mam nadzieję, że blogowanie przyniesie Wam wiele radości i umożliwi rozwój.

A Wy, ile już blogujecie?

Komentarze

  1. Kochana, gratuluję połowinek kolejnego jubileuszu i takich ładnych, okrąglutkich statystyk. Brawo Ty :-).
    Jestem zaskoczona, ale przede wszystkim zaszczycona i szczęśliwa, że o mnie wspomniałaś :-*.
    Zgadzam się z Tobą. Bycie członkiem blogosfery książkowej przynosi wspaniałą korzyść (oczywiście oprócz czytania książek): poznawanie fajnych ludzi, z którymi łączy nas nie tylko pasja czytania. Cieszę się, że Cię poznałam i trzymam kciuki, żebyś cały czas miała radość z blogowania. Ja cenię sobie Twoje recenzje i liczę się z Twoim zdaniem.
    Ściskam :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za te słowa, naprawdę bardzo dużo dla mnie znaczą :)

      Usuń
    2. Bardzo ciekawy i mądry post. Ja dopiero zaczynam swoją przygodę z blagowaniom, swoją domenę zarejestrowałam 3 miesiące temu. Jeżeli będziesz miała kiedyś ochotę to zapraszam do siebie zakladkadoksiazek.pl .

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. Oby blogowanie dało Ci sporo frajdy;)

      Usuń
  2. Gratuluję wytrwałości i osiągnięć.; Choć nie zawsze komentuję, to ciągle śledzę Twojego bloga. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Blogerzy książkowi są różni, jak wszędzie. Najważniejsza jest miłość do książek :) Gratuluję realizacji, punkt po punkcie, swoich zamierzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Wiolu;) między innymi Twoje osiągnięcia są inspiracją;)

      Usuń
  4. Gratuluję Kochana i bardzo dziękuję za wspomnienie mojej osoby - to dla mnie bardzo ważne. Ogromnie się cieszę, że Cię poznałam! <3 Dziękuję Ci za wsparcie, pomoc i motywację! <3 Zdecydowanym atutem blogosfery jest zawieranie nowych znajomości, wymienianie myśli, dzielenie się spostrzeżeniami oraz pasją do czytania. Mam nadzieję, że nasza znajomość przetrwa dłuuuuugie lata. Tego nam życzę :)
    Życzę Tobie również kolejnych sukcesów i czerpania radości z prowadzenia bloga, a przede wszystkim wielu wspaniałych książek! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję, że wytrzymasz ze mną lata :D
      Dzięki i Tobie też życzę samych cudownych lektur :)

      Usuń
  5. Półtorej roku? A niby kiedy to zleciało? :)
    Gratuluję wytrwałości w dążeniu do realizacji swoich zamierzeń. I tego, że teraz czytasz bardziej rozważnie. To ważny element progresu czytelniczego, przynajmniej moim zdaniem:) Fajnie, że nadal Ci się chce - mam nadzieję, że to się szybko nie zmieni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się zastanawiam kiedy to zleciało;)
      Też myślę, że rozwaga przy wyborze książek jest ważna, ale u mnie to bardziej lenistwo niż progres :p
      Mam nadzieję, że Tobie też blogowanie szybko się nie znudzi, nawet jeśli nie komentuje to czytam każdy Twój tekst, pisz jak najdłużej;)

      Usuń
    2. E tam, gadanie. Jasne że progres - chociażby dlatego, że już się nie przejmujesz ilością, a patrzysz na jakość. To świetna sprawa i rzadkość w blogosferze.
      Mnie się szybko nie znudzi, to na pewno. Ale piszę rzadziej, jak Ty, choć u Ciebie tych postów nadal jest dużo (jak to robisz, nie wiem:p). Dziękuję, że tak mówisz, naprawdę to doceniam. Wiem, że mam swoją małą, świetną grupkę czytelników i jasne,że jest mi miło, jeśli komentują, ale przecież ja też nie zawsze mam na to czas czy "wenę". Podobnie mam z Twoim blogiem - posta nie opuszczę, ale piszę stosunkowo rzadko. Chyba muszę to zmienić ;)

      Usuń
    3. Wiesz jak to robię - wiesz gdzie czytam i gdzie piszę :D
      A ja jeżeli chodzi o komentarze u Ciebie to czasem po prostu nie wiem, co mogłabym napisać. Tak jest chociażby w przypadku Twojego ostatniego tekstu o książce dotyczącej Turcji. Po prostu brak mi czasem słów żeby się wyrazić, a nie chce pisać tylko że chciałabym przeczytać, lepiej nie pisać nic:p

      Usuń
  6. Gratuluję Ci, Kochana i liczę na to, że jeszcze wiele takich postów dla nas napiszesz ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Od razu mi cieplej na serduchu po przeczytaniu posta i to nie tylko dlatego, że zostałam w nim wymieniona :) Twój blog wciąż zmienia się na lepsze i naprawdę od dawna zaglądam na niego z przekonaniem, że znów znajdę dobrze napisaną, wartościową recenzję. Tak trzymaj! :) A mniejsza liczbą przeczytanych książek się nie przejmuj, ja sobie odpuściłam gonienie i stawianie sobie limitów. Nie samymi książkami się żyje, więc mniejsza liczba postów absolutnie mi nie przeszkadza. A odpowiadając na Twoje pytanie, leci mi siódmy rok blogowania :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty weteranko blogosfery!;)
      Nie przejmuję się mniejszą ilością postów, już nie :) I nawet nie wiesz jak mi jest ciepło na sercu kiedy czytam takie słowa. Dowiedzieć się, że poświęcony czas zostaje doceniony przez innych, i to takich zaprawionych w blogowaniu jak Ty, coś cudownego ;)

      Usuń
    2. Starość nie radość, nawet jeśli tylko blogowa :P Nie chciałabym ustawiać się w pozycji jakiegoś autorytetu, bo staż blogowy tak naprawdę nie jest najważniejszy. W każdym razie, pisz koniecznie dalej :)

      Usuń
  8. Gratuluję!
    Życzę dalszych sukcesów!!!

    Pozdrawiam cieplutko! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję i życzę kolejnych wspaniałych dni, tygodni, miesięcy i lat! Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję wytrwałości i chęci zmian :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratuluję wytrwałości i chęci zmian :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję wytrwałości! U mnie to już będzie rok :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratuluję z całego serca! Może rzadziej ostatnio komentuję, u mnie dla odmiany skurczył się czas, ale pamiętać - pamiętam! :) Życzę wytrwałości, chęci i zawsze pozytywnego nastawienia! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak ten czas szybko leci, co? :D U mnie jakiś czas temu pyknęło trzy lata, ale jeśli brać pod uwagę, że w 2015 napisałam 5 (słownie: PIĘĆ!) postów, to chyba powinnam coś tam odliczyć. XD Super, że udało Ci się z domeną i że konsekwentnie realizujesz swoje postanowienia i życzę, aby dalej było jeszcze lepiej i nadal była energia do pisania tu dla nas. ;)
    I jak się cieplutko na sercu zrobiło, jak się tu zobaczyłam - dziękuję! ;)

    Jeszcze wracając do czytania - to smutne, że nigdy nie przeczytamy tych wszystkich książek, które chcielibyśmy przeczytać, ale i tak życzę i Tobie i sobie, aby jak najwięcej tytułów, które wpadają nam w ręce było właśnie z tych wartych poznania i żeby obyło się bez rozczarowań. ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie ma co robić czegoś na siłę, jeśli dla Ciebie mniej czytania czy pisania jest w porządku, to dla nas również :) Życzę wielu sukcesów i radości z posiadania własnego miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Gratulacje wytrwałości, wspaniale, kiedy pasja czytania pozwala się nam realizować. :) Na ilość książek nie ma co patrzeć, czytamy tyle, na ile nam czas i chęci pozwalają, najważniejsze to czerpać z tego radość i satysfakcję. :) Udanych kolejnych lat w blogosferze! Zawsze chętnie do Ciebie zaglądam. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  17. Gratuluję ! :) Ja już bloguję ponad 4 lata, nie wiem kiedy to zleciało :O Są wzloty i upadki, ale zadomowiłam się w blogosferze i nie chcę jej opuszczać :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Życzę dalszych sukcesów, niech Twój blog dalej tak pięknie się rozwija :) Mi dopiero minie pół roku blogowania pod koniec lipca :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Gratuluję. U mnie niebawem roczek. Też nie wiem kiedy to zleciało!
    Fajnie jak blogowanie sprawia nam frajdę. Powodzenia i dalszych sukcesów!!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Cieszy mnie, że dzielisz się w komentarzu wrażeniami na temat posta;)

Spam jest usuwany, komentarze poniżej pewnego poziomu również.

Obserwatorzy

Może Cię zainteresować również

Colson Whitehead - Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki [recenzja]

Cora jest młodziutką niewolnicą pracującą na plantacji bawełny w stanie Georgia. Jej i tak ciężki los za chwilę ma się jeszcze pogorszyć, ponieważ  stała się już kobietą. Gdy nowo przybyły na plantację niewolnik proponuje jej wspólną ucieczkę, po niedługim wahaniu zgadza się podjąć ryzyko. A ryzykują więcej niż tylko życie - złapanie oznacza los znacznie gorszy od śmierci. W pościg za zbiegami wyrusza uosobienie niewolniczego systemu, a droga ku wolności okaże się trudniejsza niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.
Książka nagrodzona została ważnymi nagrodami, a jak dobrze wiemy często jest tak, że podchodzimy sceptycznie do uhonorowanych tytułów. Obawiamy się lektury trudnej, ciężkiej w odbiorze, bądź wręcz przeciwnie, przereklamowanej i mogącej zawieść nasze oczekiwania. Nie miałam dotąd okazji czytać książki na temat niewolnictwa, abolicjonistów i losów zbiegłych niewolników. Czy powieść będąca literacką fikcją wzbogaciła w jakiś sposób moją wiedzę? Kto nie ryzykuje... Na początku poz…

Jarosław Wilk - Pan Wilk i kobiety [recenzja]

Pan Wilk poznaje tytułowe kobiety na pewnym portalu randkowym. W tagach określających ich zainteresowania wpisane mają między innymi niewolnictwo. To wiele wyjaśnia, biorąc pod uwagę późniejsze spotkania z bohaterem w rzeczywistości, a do takich dochodzi bardzo często. I bardzo szybko. Mamy więc erotyk z panem i uległą. Brzmi znajomo? Zapewniam Was, że nie. Bo mimo że seksu w tej książce nie brakuje, nie jest ona w gruncie rzeczy głównie o nim. Mówi ona o czymś zupełnie innym.
Pozostając w seksualnych klimatach, sięgnęłam po książkę, której mogliście się tutaj nie spodziewać. Moje ostatnie spotkanie z tym gatunkiem mające miejsce rok temu było, delikatnie mówiąc, mało udane. Na omawiany dziś tytuł trafiałam sporadycznie od początku prowadzenia tej strony. Ciekawił mnie głównie ze względu na to, że autor prowadził bloga, który zyskał popularność dość ciekawym stwierdzeniem zacytowanym przez duży portal. Kiedy Kasia zaproponowała mi pożyczenie książki, zaryzykowałam jej lekturę. I co si…

Bloglovin

Follow