Przejdź do głównej zawartości

Matt Rees - Ostatnia aria Mozarta [recenzja]


Przedwczesna śmierć Mozarta wstrząsnęła Wiedniem, który huczał od plotek o niewierności, długach i... morderstwie. Siostra kompozytora, poruszona wiadomością o okolicznościach śmierci Wolfganga, postanawia poznać jej prawdziwe przyczyny. Po przybyciu do stolicy stopniowo odkrywa sekrety brata. Czy pośród niebezpieczeństw, kłamstw i intryg Nannerl odkryje, dlaczego Mozart zmarł? 

Moja wiedza na temat Wolfganga Amadeusza Mozarta dotychczas ograniczała się w zasadzie do stwierdzenia, że był to wielki kompozytor, który przejawiał swój geniusz muzyczny od dziecka. Nie potrafiłam rozpoznać jego utworów, nie wiedziałam, w jakich warunkach żył, ani że umarł w wieku 35 lat zostawiając żonę i dzieci z długami. Jeszcze bardziej zaskoczył mnie fakt, że był masonem. Zagadka przyczyn jego zgonu do dziś fascynuje naukowców i pisarzy. Jedną z możliwych opcji przedstawił w Ostatniej arii Mozarta Matt Rees. Posiłkując się źródłami stworzył fikcyjną historię prywatnego śledztwa Nannerl. Trzeba jednak zaznaczyć, że autor nie przypisuje sobie i swojej książce reprezentowania prawdy o śmierci kompozytora, mówi jedynie "tak mogło być".

Choroba? Otrucie? A jeśli tak, to przez kogo? Czy Wolfganga zabił mąż kochanki, członek masonerii, zazdrosny o jego geniusz inny kompozytor, a może ktoś na zlecenie prezydenta policji? Wśród tych niewiadomych tylko jedno jest pewne - Wolfgang nie żyje, a na kilka tygodni przed śmiercią wyznał żonie, że został otruty. Nannerl nie mająca z bratem kontaktu od trzech lat nie wie za wiele o jego życiu, mimo to postanawia zagłębić się w zawiły wiedeński polityczno-społeczny świat  i poznać prawdę.

Przyznaję, że pomysł na fabułę przypadł mi do gustu. Powolne odsiewanie plotek od prawdy, obracanie się wśród licznych nieznajomych, których intencji nie można wybadać, czyhające na Nannerl niebezpieczeństwo - to wszystko sprawiło, że z chęcią przyglądałam się poczynaniom bohaterki. Choć jako postać nie porywała osobowością, to determinacji w dążeniu do prawdy nie można jej odmówić. To jej oczami poznajemy tę historię, więc siłą rzeczy wiemy o bieżących wydarzeniach tyle, ile nasza bohaterka. Może z tego powodu miejscami nie nadążałam za zwrotami akcji i gubiłam się wśród podejrzanych, przyjaciół i znajomych Mozarta. Dlatego przydatny okazał się spis bohaterów zamieszczony na początku książki.

Zawiodłam się trochę na klimacie książki, jak dla mnie zabrakło większej ilości opisów Wiednia, jego mieszkańców i ówczesnej rzeczywistości. Z lektury dowiemy się o atmosferze podejrzeń władzy wobec masonów czy tajemnicach "Czarodziejskiego fletu" - ale w tym problem, że się o tym dowiedziałam, a nie poczułam tego tak silnie, jakbym chciała... Autor co prawda postawił na muzykę, Nannerl utalentowana niemal tak jak Wolfgang (również w rzeczywistości) mówi o tonacjach, ariach i innych muzycznych pojęciach, ale dla kogoś, kto nie zna się na muzyce klasycznej równie dobrze mogłaby mówić o fizyce kwantowej - tak czy siak bym tego nie czuła. Sam wątek kryminalny bez wciągającej otoczki, choćby i był ciekawy i dobrze poprowadzony, książki nie wybroni. Przynajmniej nie na tyle, by można było się nad nią rozpływać.

Mimo wszystko cieszę się, że tytuł trafił w moje ręce, ponieważ okazał się inspirujący. Od skończenia lektury zdążyłam obejrzeć film Amadeusz, przeczytać kilka artykułów o Mozarcie, już wiem, który z jego utworów to Eine kleine Nachtmusik, a który to Lacrimosa, zaś Requiem nie chce mi wyjść z głowy, choć to ostatnie z racji historii jego powstania i wymowy trochę mnie deprymuje. Dzięki Ostatniej arii Mozarta wiem dziś o parę rzeczy więcej niż kilka dni temu. Przyznajcie sami - jak tu nie kochać książek historycznych?;)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Kobiecemu.

Autor: Matt Rees
Tytuł: Ostatnia aria Mozarta
Wydawnictwo: Kobiece
Tłumaczenie: Ryszard Oślizło
Data wydania: 2017
Liczba stron: 360






Komentarze

  1. Ja też o Mozarcie nie wiem zbyt wiele. Sam pomysł na fabułę dość ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, że też niewiele wiem o Mozarcie i nawet nie myślałam, że jego śmierć może być owiana tajemnicą. Chętnie bym przeczytała tę książkę, bo takie snucie domysłów itd. mogłoby być niezwykle intrygujące, szkoda tylko, że zabrakło tego klimatu. ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Strasznie fajny pomysł na książkę, w której można ująć zarówno informacje z życia Mozarta jak i fikcyjną fabułę. Na pewno po nią sięgnę.
    Pozdrawiam,
    Justforthedream11.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ahh nie lubię książek historycznych...
    Buziaki,
    StormWind z bloga https://cudowneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Niedawno oglądałam program dokumentalny i tym kompozytorze - dodam, że bardzo ciekawy i pozostawiający wiele pytań - nie wiem jednak czy powyższa książka mnie zainteresuje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja również zwróciłam uwagę na ten tytuł, ale ostatecznie zagubił mi się wśród innych nowości wydawniczych. Lubię książki, które inspirują, pozwalają się czegoś nauczyć, wyróżniają się spośród tych, którymi każdego dnia zalewa nas rynek wydawniczy. Myślę, że mnie także przypadłaby do gustu. Tylko tego Wiednia trochę szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie zagłębiłabym się w książce z postacią Mozarta na czele. Choć muzyka klasyczna to raczej nie moja bajka, mam ogromny szacunek do tego artysty. Szkoda, że trochę zabrakło klimatu Wiednia, bo to cudowna stolica i ma potencjał, który w literaturze mógłby zdziałać cuda. Niemniej jednak mam na tę książkę chęć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Obawiam się, że moja wiedza o Mozarcie również nie jest powalająca, więc chociażby dla samego uzupełnienia wiadomości sięgnę po książkę. W końcu wiadomo, że suche notatki nie wchodzą do głowy tak jak wydarzenia opisane w powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja własnie czytam tę książkę. nie wypowiem się za duzo, na pewno styl jest bardzo dobry.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię Mozarta, więc może polubię i książkę? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że klimat książki zawodzi, po takiej powieści właśnie tego się spodziewa.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam powieści historyczne, a o okładka tej powieści kilkakrotnie przewijała mi się między oczami :) Jednak sądzilam, że to romans, a nie powieść historyczno-kryminalna :D Z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wygląda na dość oryginalną książkę :) Całkiem ciekawe, na pewno nie przeoczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Utwory Mozarta znam, niektóre nawet kiedyś potrafiłam zagrać, ale jakoś o nim samym i jego śmierci nie mam ochoty czytać, nawet jeśli to tylko fikcja ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja również nie dysponuję szeroką wiedzą o życiu kompozytora i z chęcią poznałabym tę historię :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie miałam zielonego pojęcia, że powstał taki kryminał! Szkoda, że trochę się jednak posypało w trakcie, bo sam pomysł był naprawdę ciekawy. A jak Ci się podobał "Amadeusz"? ;)
    Ja przy "Requiem" uczyłam się do egzaminów :P. To mój ulubieniec, jeśli chodzi o kompozycje Mozarta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Amadeuszu najbardziej podobał mi się... jego śmiech!;) Za każdym razem parskałam i zagłuszałam kwestie bohaterów :D A Tobie film się podobał?

      Usuń
  17. Jak dla mnie to dobrze, że mało jest opisów Wiednia i ówczesnych ludzi; mam ochotę na książkę pełną akcji, tajemnic, dobrej fabuły. I chyba mi taką książkę podtykasz właśnie pod nos :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mozart to rzeczywiście niebywała postać a film "Amadeusz" widziałam dawno temu. Nie pamiętam szczegółów, ale pamiętam, że nie mogłam się od niego oderwać!
    Ta książka mogłaby trafić w mój gust - bardzo lubię takie niby to fikcyjne rozważania, które mogą mieć w sobie ziarenko prawdy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zapisuję ten tytuł. Szkoda, że nie został oddany klimat wspaniałego miejsca i epoki. Szkoda, że jest dość sucho w odbiorze, ale w tym przypadku nie czuję się zniechęcona i za jakiś czas przeczytam tę książkę.
    Lacrimosa, Requiem... uwielbiam :-D.
    Taka ciekawostka mi się przypomniała: wg badań słuchanie przez dzieci Mozarta wpływa pozytywnie na ich inteligencję ;-).

    OdpowiedzUsuń
  20. Super, że książka Cię zainspirowała do posłuchania klasycznej muzyki :D Byłam ciekawa tej pozycji, ale raczej po nią nie sięgnę, bo smuci mnie brak atmosfery, to właśnie lubię w książkach historycznych. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja również mało wiem o życiu Mozarta. Książkę mam w planach i widzę, że z przyjemnością spędzę z nią czas :)
    http://przystanekszczescia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Przeczytałeś/aś posta? Wyraź swoje zdanie na jego temat w komentarzu, będzie mi bardzo miło:)

Usuwam spam oraz treści obraźliwe.

Obserwatorzy

Może Cię zainteresować również

Katarzyna Marciszewska - Wiedźmy Himmlera [recenzja przedpremierowa, patronat]

Profesor Małgorzata Staroń-Matuszewska badała największy zbiór dokumentów masońskich w Europie, przechowywany w okolicach Poznania. Czy to z tego powodu została brutalnie zamordowana? Dlaczego zabójca pochował ją według zasad starożytnej religii? Co wspólnego  ma z tym wszystkim tajemnicze H-Sonderkommando utworzone przez samego Heinricha Himmlera? Zanosi się na to, że śledczy Roger Kalita nie będzie miał przy tej sprawie łatwego zadania.
Jak dobrze wiemy, na rynku nie brakuje książek inspirowanych historią, wszystkimi jej blaskami i cieniami. Lubimy czytać o światowych spiskach, podejrzanych organizacjach czy tajnych dokumentach przechowywanych gdzieś tam, w dalekim świecie, ale bywa, żeintrygujące tematy mogą być całkiem blisko i długo czekać na czyjeś zainteresowanie. Kto z Was wiedział, że to właśnie w Polsce znajduje się tak niesamowity zbiór dokumentów o masonach, a wśród nich te dotyczące procesów czarownic z całego świata, zbieranych na polecenie Heinricha Himmlera? Ten temat…

Suzanne O'Sullivan - Wszystko jest w twojej głowie [recenzja]

Z tych nerwów aż mnie głowa rozbolała. Popatrz, jak drżą mi ręce. Uspokój się, cała się trzęsiesz! Zarumieniłaś się! - Wszyscy tego kiedyś doświadczyliśmy. Organizm każdego człowieka reaguje na stres, to powszechnie znany fakt, somatyzujemy wszyscy. Ale nie każdy z nas wie, do jakiego stopnia umysł potrafi przekuć stres w dolegliwość. Często nie jesteśmy świadomi, że zamiast drżenia rąk można dostać drgawek, paraliżu, stracić wzrok... Jak pisze autorka, możemy pomyśleć o dowolnej dolegliwości fizycznej i mieć niemal pewność, że gdzieś na świecie jest osoba, której mózg wyprodukował taki objaw. Dlaczego tak się dzieje?
Empatyczna lekarka przedstawia nam historię swoich siedmiu pacjentów, którzy cierpieli z powodu zaburzeń psychosomatycznych*, co oznacza, że ich ciężkie dolegliwości fizyczne nie miały przyczyn organicznych. To naprawdę wstrząsające, chwytające za serce opowieści o walce z chorobą, której przyczyn pacjenci doktor O'Sullivan szukali nieraz latami. Chorobą doszczętnie …

Bloglovin

Follow