Przejdź do głównej zawartości

Nareszcie jestem wolny. Ogar piekielny ściga mnie - Zamach na Martina Luthera Kinga i wielka obława na jego zabójcę.


W 1968 roku Martin Luther King, pastor działający na rzecz równouprawnienia czarnoskórych, postanowił wspomóc strajkujących śmieciarzy w Memphis, i przybył na miejsce by poprowadzić pokojowy marsz. Jego uczestnicy mieli nieść jakże wymowne transparenty "Jestem człowiekiem". To tam spotkało Kinga przeznaczenie, którego od dawna się obawiał - kula, którą wystrzelił James Earl Ray, zabiła pewną epokę i spowodowała kolejną, ogromną wyrwę na jedności USA. Historyk Hampton Sides  na bazie obszernej dostępnej literatury przedstawił przebieg tamtych zdarzeń.
Dyskryminacja to ogar piekielny, co kąsa czarnych każdego dnia.
                                 Martin Luther King junior (1967)

 To nie rozrywka

To nie jest beletrystyka - już na wstępie uczula czytelnika autor. Sides postarał się, by opowiadaną przez niego historię czytało się płynnie i udało mu się do tego stopnia, że niektórzy nazwali tę książkę thrillerem. Nie, to nie thriller, choć naprawdę czytając można by poczuć potężny dreszczyk emocji, napięcie, może nawet niezdrowe wręcz podekscytowanie - przecież akcja nie zwalnia ani na chwilę, mamy zbiega z więzienia, słynnego człowieka, na którego uciekinier polował, wielkie wydarzenia i niepokoje społeczne w tle, a w końcu międzynarodową obławę. Rzeczywiście, można by czytać tę książkę z wypiekami na twarzy gdyby nie fakt, że ta historia, ta przerażająca historia, wydarzyła się naprawdę. To nie literatura rozrywkowa, a narodowa tragedia, i ta myśl nie powinna opuszczać czytelnika w czasie lektury. Jeśli chodzi o emocje, to mogę powiedzieć tylko o trzymającym za serce smutku, bo właśnie to czułam przy lekturze.

 King jest człowiekiem

Zabierając się za czytanie miałam mniej niż mgliste pojęcie o życiorysie Kinga, po głowie chodziły mi jakieś fragmentaryczne hasła, które nie składały się w większą całość. Podobnie było u mnie z wiedzą na temat sytuacji społeczno-politycznej USA w latach 60-tych. Choć akcja Ogara... zaczyna się już u schyłku kariery pastora, niewiele przed wydarzeniami z Memphis, autor czytelnie nawet dla laika w tej kwestii przedstawił jak ważną, a zarazem niebezpieczną życiową misję prowadził King. Ten człowiek wyrósł na symbol, legendę, ucieleśniał marzenia i dążenia milionów ludzi - jak wielką musiał czuć presję będąc pod ciągłym obstrzałem mediów, zwolenników, przeciwników, FBI, policji, rywali i konkurentów... Autor powstrzymał się jednak od robienia z niego świętego, trzymał się faktów, a te porysowały nieco ten wydawałoby się nieskalany wizerunek pastora. Czy to coś zmienia? Tak, dodaje tej książce wiarygodności a jednocześnie uświadamia, że ludzi bez wad nie ma nawet na szczycie, a może zwłaszcza tam.

Chory biały brat

Sytuacja w Stanach Zjednoczonych z tamtego okresu mocno dała mi do myślenia. Temat rasizmu, segregacji rasowej, okrutnego i nieludzkiego traktowania, a także napięta sytuacja podgrzewana przez polityków i media - z całą pewnością nie były to spokojne czasy. Czy to oznacza, że Martin Luther King padł po prostu ofiarą okresu, w jakim przyszło mu żyć? Nie, padł ofiarą człowieka, chorego białego brata, wytworu społeczeństwa, za który ktoś na pewno ponosił odpowiedzialność. Pytanie kto, wciąż pozostaje otwarte - Sides celowo nie opisał ruchów Raya z precyzyjną dokładnością, posiłkując się wyobraźnią tam, gdzie brakowało mu faktów. Nie wszystko w tej sprawie jest jasne, i tak też jest w tej publikacji - na niektóre pytania, jak choćby o finansowanie zamachowca, nie znamy odpowiedzi do dziś.

 O książce

Książka podzielona została na trzy księgi, te z kolei na rozdziały. Historię rozpoczynamy od E.J. Raya i jego ucieczki z więzienia, by potem naprzemiennie przenosić się od zamachowca do MLK i sytuacji panującej w szeregach jego ruchu, a potem śledzić obławę na zabójcę. Całości dopełnia potężna, kilkudziesięciostronicowa bibliografia, która uzmysławia ogrom pracy autora nad książką. Do tego nie sposób pominąć pięknego wydania, które godnie reprezentuje swoją zawartość. Niesamowity styl autora, który nadał faktom tak przystępny wydźwięk, wzbudził mój najszczerszy podziw. Hampton Sides fenomenalnie odmalował portrety postaci, tło społeczne, a także emocje towarzyszące wszystkim uczestnikom tego dramatu, a wiem to dzięki świetnemu przekładowi Tomasza Bieronia.

Niewolnictwo zniesiono w USA w połowie XIX wieku. Sto lat później King walczył o swoje marzenie i przypłacił tę walkę życiem. Pięćdziesiąt lat później możemy sięgnąć po książkę opisującą tę historię, wciąż żywą i tak bardzo chwytającą za serce. Jestem pewna, że za kolejne pięćdziesiąt czy sto lat nic się w tej kwestii nie zmieni.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Czarnemu.

Autor: Hampton Sides
Tytuł: Ogar piekielny ściga mnie. Zamach na Martina Luthera Kinga i wielka obława na jego zabójcę.
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2017
Liczba stron: 520
Gatunek: literatura faktu
Tłumaczenie: Tomasz Bieroń


Komentarze

  1. Ja też o tej postaci nie wiem zbyt wiele. Książka na pewno wywołuje wiele emocji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno jest bardzo ciekawa, ale niestety nie w moim typie.

    OdpowiedzUsuń
  3. O Luterze słyszałam już całkiem sporo, jednakże nigdy jeszcze nie czytałam książki o nim, więc z chęcią bym to zmieniła i sięgnęła po tę pozycję ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zupełnie zapomniałam o tej książce, a byłam nią bardzo zainteresowana przed premierą. No i przegapiłam ją zupełnie. Dziękuję za przypomnienie :). Książka została wydana 7 lat temu, ale nie dziwi mnie w ogóle, że u nas pojawia się właśnie teraz - gdy walka z rasizmem znowu staje się jednym z głównych tematów w Stanach (i nie tylko).

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapewne można wiele dowiedzieć się z tej książki, jednak nie zaczytuję się w tego typu literaturze. Trochę się boję, że mogłaby mnie znudzić a nie mam jakoś ochoty się o tym przekonywać ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy raz słyszę o tej książce, nie lubię takich pozycji, ale na tę jestem w stanie się skusić.

    OdpowiedzUsuń
  7. Widząc na okładce książki Kinga nigdy nie spodziewałabym się dreszczyku emocji w treści, a jednak widzę, że mocno bym się pomyliła. Sama na książkę nigdy nie zwróciłabym uwagi, ale nie będę kłamać i przyznam, że nieco mnie zainteresowałaś. Zazwyczaj nie sięgam po takie książki, ale ta wydaje się warta uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie tematy od zawsze mnie intrygowały więc jak najbardziej będę miała na uwadze ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  9. Postać ciekawa, ale jak wiesz, mnie do książek historycznych i ogólnie biograficznych tak nie bardzo ciągnie. Jednak wolę pozostać w świecie fikcji. ;) Podoba mi się jednak, że autor nie przeidealizował Kinga, a raczej przedstawił do realnie, nawet jeśli oznaczało to ukazanie jakichś wad.

    OdpowiedzUsuń
  10. Twoja recenzja totalnie mnie zachęciła :) Nie sięgam raczej po taką literaturę, sylwetka M.L.Kinga również nie jest mi znana w szczegółach, ale jeśli autor wykazał się takim kunsztem to naprawdę warto o niej pamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Sądzę, że sięgnę kiedyś po ten tytuł. Dysponuję podstawową wiedzą o M. L. Kingu, z chęcią pozyskałabym więcej informacji. Tym bardziej, że książka jest doskonale wydana.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnio bardzo podoba mi się literatura faktu i biografie i chętnie dowiem się czegoś o Martinie Lutherze Kingu. Zwłaszcza, jeśli książka wywołuje tak silne emocje — tych ostatnio najczęściej szukam, wybierając pozycje do czytania.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Przeczytałeś/aś posta? Wyraź swoje zdanie na jego temat w komentarzu, będzie mi bardzo miło:)

Usuwam spam oraz treści obraźliwe.

Obserwatorzy

Może Cię zainteresować również

Dobry thriller nie jest zły. Karin Slaughter - Dobra córka [recenzja]

Samantha i Charlotte przeżyły prawdziwy horror - były świadkami, jak zamaskowani bandyci zastrzelili ich matkę. Tego, co tak naprawdę zdarzyło się podczas napadu na ich dom, nastolatki nie ujawniły. Każda z sióstr poszła w swoją stronę, Sam pracowała w Nowym Jorku, a Charlie została w rodzinnym miasteczku. Minęły lata, ale czas nie zagoił ran, rodzinna tragedia odcisnęła zbyt duże piętno, jednak siostry nie miały pojęcia, że nie tylko na nich. Co tak naprawdę stało się dwadzieścia osiem lat temu i ile osób dźwigało w związku z tym swój ciężar? Przez strzelaninę w szkole, której świadkiem była Charlotte, stare sekrety mają szansę ujrzeć światło dzienne.  (...) to, co nazywasz moją walką o podporządkowanie... nie jest walą o to, lecz o akceptację, na dodatek żarliwą. Może nawet radosną. Wyobraź mnie sobie z odsłoniętymi zębami w wiecznej pogoni za szczęściem. I w pełni uzbrojoną, ponieważ to droga pełna niebezpieczeństw.                                                                  …

John Donvan, Caren Zucker - Według innego klucza. Opowieść o autyzmie [recenzja]

Kontakt z drugim człowiekiem jest dla nas niezbędny, nie przez przypadek mówi się, że człowiek jest zwierzęciem stadnym. W tych naszych ludzkich stadach obowiązuje określony sposób komunikowania się, pełen niuansów tak subtelnych, jak grymas twarzy czy ton głosu, ironia, sarkazm czy przenośnia, wzruszenie ramion, zerkanie na zegarek czy przestępowanie z nogi na nogę. Rozeznanie w nich i tak nie zawsze wystarczy, by móc się porozumieć - często trzeba do tego wczuć się w sytuację drugiego człowieka, przyjąć jego punkt widzenia. Oczywistości, prawda? Tak się składa, że jednak nie.
Dla nich autyzm był ja zamknięty pokój, do którego ciągle szukali klucza. Po raz pierwszy zdiagnozowany w 1943 roku, czyli stosunkowo niedawno. Dziś mówimy "zaburzenia ze spektrum autyzmu", kilkadziesiąt lat temu prędzej powiedzielibyśmy: beznadziejnie obłąkany. Jak daleka była droga od jednego do drugiego określenia w społeczeństwie? Co się wydarzyło od czasów, gdy rodzice pod presją otoczenia i na…

Bloglovin

Follow