Posty

Tom Phillips - Ludzie. Krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko.

Obraz
Krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko już samym tytułem sugeruje nie tylko tematykę, ale i język jakim posługuje się autor. Żartobliwy, miejscami wręcz niepoważny i sarkastyczny, zaskakująco dobrze pasuje do opisów największych błędów, porażek i złych decyzji w dziejach ludzkości. Jak się okazuje, w tym temacie jest w czym wybierać.
Zaczynając od pewnej małpy, która niefortunnie spadła z drzewa, przez speców od zmieniania biegu rzeki i wywołania czegoś na kształt katastrofy ekologicznej, sprowadzania nowych, inwazyjnych gatunków zwierząt, lekceważenie Hitlera, kolonializm, aż po wyścig zbrojeń - w zasadzie nie było (i pewnie nie będzie) ani okresu, ani dziedziny w której nie bylibyśmy wybitni w spieprzaniu czegoś. Czytanie o tych wszystkich porażkach naszego gatunku powinno przybijać, jednak dzięki specyficznemu stylowi autora naprawdę bawi. Do tego można wyciągnąć z tej książki lekcje: wiele udało się nam zrobić tak, żeby się jednak nie udało, a mimo to wciąż żyjemy. Jest…

Mariusz Zielke, Artur Nowak - Zło

Obraz
Wzięty adwokat Tomasz Mauer przeniósł się z rodziną do małego miasteczka, by zacząć wreszcie spokojne życie. Szybko uwikłał się jednak w miejscowe układy, które z jednej strony stawiały go wśród miejscowej elity, z drugiej, cóż... Dość powiedzieć, że bycie elitą ma swoją cenę. Choćby taką, że na "prośbę" swojego przyjaciela, a zarazem miejscowego potentanta, Tomasz ma zająć się sprawą zamkniętego w szpitalu psychiatrycznym Jana Wiśnika. Dlaczego Szymura każe wyciągnąć go na wolność akurat teraz?
O brudzie politycznych układów, krępujących więzach zależności, bezradności i bierności, a przede wszystkim o złu. Złu, które może czaić się wszędzie - o tym jest ta książka.
Trzeba przyznać, że szybko i mocno zostajemy wprowadzeni w akcję. Na pierwszych stronach dowiadujemy się, co stało się z głównym bohaterem, by za chwilę cofnąć się w czasie i prześledzić drogę, która doprowadziła Mauera do tego miejsca. Z każdą czytaną stroną coraz bardziej czujemy, że to, co miało być dla głów…

Przepisy Joli. Od śniadania do kolacji

Obraz
Moja rodzina nie przepada za kuchennymi eksperymentami, lubimy trzymać się raczej niewyszukanych produktów. Co za tym idzie, pole kuchennego manewru mam na co dzień niezbyt szerokie, a szukanie inspiracji w internecie jest po prostu nie dla mnie, bo nie mam do tego cierpliwości. Marzyła mi się książka kucharska z prostą kuchnią, w której będą przepisy dość łatwe, ale odmienne od tego, co zwykle gotuje, ze składnikami, po które nie będę musiała zajeżdżać do jakiegoś wielkiego hipermarketu, a przygotowanie posiłku nie zajmie mi pół dnia. Doczekałam się. Przepisy Joli stały się też moimi przepisami.


Od śniadania do kolacji - ten podtytuł ma swoje uzasadnienie. Przepisy Joli są właśnie w ten sposób posegregowane, dodatkowo podzielone na cztery pory roku i dni tygodnia. Na końcu książki znajdziemy listę zakupów na poszczególne dni (i co ważne zakupy do tego, co do tej pory przyrządziłam, robiłam w najbliższym sklepie).


Piękne wydanie i apetyczne zdjęcia to jedno, ale co z treścią? Czy te …

Maszyna Szczęścia - Więcej niż rozczarowanie

Obraz
Maszyna, która na podstawie DNA daje gotowy przepis na szczęście - dla mnie brzmi co najmniej interesująco. Zwłaszcza że jej zalecenia nie są podobne do tych, które możemy usłyszeć od rozmaitych coachów. Żadnego "wysypiaj się", "myśl o sobie" czy "bądź asertywny". Te czasy minęły. W 2035 roku ci, których stać na usługi firmy Apricity poddają się prostemu testowi, a maszyna może zalecić im na przykład jedzenie mandarynek, korzystanie z usług prostytutek czy ucięcie sobie kawałka palca - coś, co pozwoli badanemu być szczęśliwszym, mimo że na pierwszy rzut oka wydaje się irracjonalne.
Pearl pracuje w Apricity od kilku lat. Choć sama na co dzień w pewnym sensie obcuje ze szczęściem, nie potrafi uszczęśliwić swojego nastoletniego syna. Gdyby tylko chciał poddać się testowi... Czy jego wynik zadowoliłby nie tylko Rhetta, ale i Pearl?
Od razu zaznaczę że to książka, która nie rozczarowała mnie tak zwyczajnie, bo zwyczajne rozczarowanie byłoby wtedy, gdyby była …

Kuzio, Majchrzak i Suder - "Sprint" od kuchni. Jak to było zrobione?

Obraz
Parę dni temu na blogu pojawiła się opinia o pewnym niecodziennym debiucie,a dziś mam przyjemność przedstawić rozmowę z jego twórcami. Tytuł posta jest nieprzypadkowy - jak za chwilę sami się przekonacie, kuchnia odegrała w procesie powstawania tej książki ważną rolę. Co jeszcze musiało się stać, by Sprint ujrzał światło dzienne? Dlaczego czytelnik nie musi obawiać się kryminału w korporacji? O tym wyczerpująco opowiedzą bardzo sympatyczni autorzy.

 Zapraszam do czytania:)

Skąd wziął się pomysł na napisanie książki? Każdy z was nosił się z zamiarem zostania pisarzem od jakiegoś czasu, czy była to bardziej spontaniczna decyzja? I dlaczego zdecydowaliście się na coś tak niecodziennego jak debiut w tercecie?

Marcin: Nigdy nie miałem zamiaru zostać pisarzem. A wynikało to z tego, że przeczytałem sporo książek, i doceniałem kunszt prowadzenia fabuły, spójności świata, budowania napięcia i niezbędnej sprawności językowej. To było zdecydowanie nie dla mnie.

Ale kiedyś w kuchni, bo gdzieżby in…

Obserwatorzy

Jestem na Instagramie