Przejdź do głównej zawartości

Ildefonso Falcones - Katedra w Barcelonie [recenzja]


Arnau Estanyol to syn zbiegłego chłopa pańszczyźnianego. Bernat wraz z synem po ucieczce przed zemstą pana ukrył się w mieście, by zapewnić synowi wolność. Udało im się przeżyć w Barcelonie rok i jeden dzień, co według prawa dawało im upragnione obywatelstwo. XIV-wieczna Barcelona była miastem o wielu możliwościach, czego bogaty życiorys Arnaua jest najlepszym przykładem. W przeciągu prezentowanych na kartach powieści ponad pięćdziesięciu lat wiele zmieniało się nie tylko w życiu głównego bohatera, ale i w mieście - targanym konfliktami, zdziesiątkowanym przez dżumę, ziejącym nienawiścią do Żydów, stającym w końcu oko w oko z Inkwizycją. W tle tych wszystkich wydarzeń tylko jedno trwało nieprzerwanie, mianowicie budowa katedry Santa Maria del Mar. Katedry ludu Barcelony.

...nie potrzebujemy innych dekoracji niż przestrzeń i światło.
Katedra w Barcelonie to przepięknie wydana, siedmiuset stronicowa powieść historyczna, której po prostu nie mogłam się oprzeć. Moja wiedza na temat średniowiecznej Hiszpanii była wręcz zerowa, zatem lektura tak bogatej w przeróżne historyczne fakty i zagadnienia książki, dostarczyła mi poza rozrywką także sporej ilości informacji. O czym przeczytamy sięgając po ten tytuł?

Katedra

Punktem odniesienia całej historii jest budowa tytułowej katedry, która powstawała dzięki zaangażowaniu prostego ludu i finansowaniu możnych. To właśnie z z nią związał swoje życie mały Arnau, to przy jej budowie udało mu się przetrwać ciężkie chwile. Życie chłopca było od samego początku walką przede wszystkim o godność i wolność, a ta jak wiemy nie ma ceny, o czym nasz bohater przekonał się boleśnie nie raz. Wywalczona przez ojca była niestety darem, który bardzo łatwo było utracić i której utrzymanie bywało zadaniem niemal ponad siły. Arnau mimo wielu życiowych upadków nigdy całkowicie nie rozstał się z budowaną świątynią i znajdującą się w niej figurką Matki Boskiej. Biorąc pod uwagę czas akcji nie dziwi fakt, że religia gra w tej historii istotną rolę - stosunek chrześcijan do Żydów, Inkwizycja, ówczesna nauka kościoła - to tylko niektóre z prezentowanych zagadnień. 

Rozmach

To pierwsze, co przychodzi na myśl po lekturze. Nie da się inaczej w jednym słowie określić tej bogatej historii. Mnogość wątków, długi czas akcji czy sama historia Barcelony i Hiszpanii zostały przedstawione bez oszczędzania na papierze. Pod pewnymi względami jest to bez wątpienia zaletą tej pozycji. Pasjonaci historii będą wręcz zachwyceni lekturą, która została stworzona na bazie autentycznych wydarzeń. Mimo że połączone ze sobą luźną nicią fikcji literackiej, stanowią rzeczywisty przykład życia średniowiecza, co samo w sobie jest niezaprzeczalnym atutem tej powieści. 

Emocje

Niełatwo wzruszyć mnie historią miłosną więc nic dziwnego, że i tym razem sercowe dylematy Arnaua nie porwały mojego mało romantycznego serca. Co innego krzywda dziecka... w tym przypadku bez łez się nie obyło. Podobnie było przy chwytających za serce przykładach bezrozumnego okrucieństwa względem kobiet, pogardy i poniżenia ludzi niższego stanu, czy pracy ponad siły i wyzysku  chłopów. Nie da się czytać obojętnie o tak wielu odcieniach cierpienia. Średniowiecze to niezbyt przyjazny okres w historii ludzkości, o czym autor przypomniał czytelnikowi na wiele sposobów. 

Finał

Jak na tak obszerne dzieło nie było zbyt wielu fragmentów przestoju czy nudy. Po mocnym wejściu w historię dostajemy spokojnie budowaną akcję prowadzącą do... no właśnie. Dość długo zastanawiałam się, czy kolejno postępujące po sobie wydarzenia w życiorysie głównej postaci zostaną w jakiś sposób podsumowane przy końcu historii, i ostatecznie nie zawiodłam się. Finał książki usatysfakcjonował mnie i w pełni podsumował losy głównego bohatera. Choć sam Arnau jak i pozostali bohaterowie zostali nakreśleni mocno czarno-białą kreską, a akcję popychały do przodu liczne zbiegi okoliczności, to wobec płynącego z tej historii morału można przymknąć na te niedoskonałości oko. 

Katedra w Barcelonie to opowieść o tym, że każdy, nawet najmniejszy czyn może kiedyś zaważyć o naszej przyszłości. O losie, którego nie sposób przewidzieć. O sile charakteru mogącej pokonać niepokonane. A także o wierze mogącej (dosłownie) góry przenosić. Taka jest historia Arnaua. Warto poznać ją osobiście.

Za możliwość przeczytania o średniowiecznej Barcelonie dziękuję wydawnictwu Albatros.
 Autor: Ildefonso Falcones
Tytuł: Katedra w Barcelonie
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2017 (2005)
Liczba stron: 704
Tłumaczenie: Magdalena Płachta
Gatunek: Powieść historyczna
Tom: I
Cytat strona 455.

Komentarze

  1. Niedługo zacznę się w nią znów wczytywać, czytałam ją już kilka lat temu, ale ciekawa jestem jakie teraz zrobi na mnie wrażenie. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  2. "Katedrę" czytałam wieeele lat temu i na początku podeszłam do lektury sceptycznie: "Opowieść o budowie katedry w średniowiecznej Hiszpanii? No cóż, spróbuję, ale bez przekonania." A potem czytałam z wypiekami na twarzy, wciągnęła mnie niesamowicie. Na Targach Książki dowiedziałam się, że jesienią zostanie wydana kontynuacja i aż przebieram nogami z niecierpliwości :-).

    OdpowiedzUsuń
  3. Już wiele słyszałam o tej książce - Barcelona mnie fascynuje, to piękne miasto z bardzo bogatą historią. Bardzo chętnie przeczytam "Katedrę".

    OdpowiedzUsuń
  4. Ksiązki Falconesa mam w planach, może w tym roku uda mi się sięgnąć po ,,Katedrę..." :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zauważyłem i zainteresowałem się tą książką widząc ją w zapowiedziach wydawnictwa. Na myśl nasunęła mi "Filary Ziemi" Folleta. Czy autor wyjaśnia we wstępie lub posłowiu ile tu fikcji, a ile prawdy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autor korzystał z kronik Piotra III. Na końcu wyjaśnia, w jaki sposób połączył autentyczne wydarzenia w całość, a co było fikcją. Z tego co zrozumiałam przesunął niektóre zdarzenia w czasie, ale naprawdę miały one miejsce.

      Usuń
    2. No to pasuje. W takim razie książka do przeczytania, bo jakby było z pominięciem tego wyjaśnienia to by mnie nie interesowało. Dzięki.

      Usuń
  6. Okładka na pierwszy rzut oka skojarzyła mi się z fantastyką, później doczytałam, że to powieść historyczna. Nie podołałabym z czytaniem.

    OdpowiedzUsuń
  7. To jeden z tych grubasków, na które mam sporą ochotę. ;) Mam nadzieję, że kiedyś wpadnie w moje ręce. Też nie mam bladego pojęcia o tym, jak wyglądała Hiszpania w średniowieczu, ale po to są takie książki, żeby odkrywać nowe czasy i nowe miejsca. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pomimo ciekawości samej Barcelony, chyba nie skuszę się na książkę. Nie przepadam za powieściami historycznymi, a ilość stron też w moim przypadku nie przemawia na korzyść :/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jej słuchałam, ale była dla mnie za długa i dałam sobie spokój. A ja rzadko przerywam czytanie lub słuchanie książki. Ta mnie znudziła. Początek był świetny, o tych pokładzinach.

    OdpowiedzUsuń
  10. lubię czytać takie książki gdzie jeden gest w przeszłości ma potem wielkie znaczenie w przyszłości:D

    OdpowiedzUsuń
  11. O, nie miałam pojęcia, że wznowili tę książkę. Słyszałam o niej już dość dawno temu i nawet mnie zainteresowała, ale nie sięgnęłam. Może teraz nadrobię ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kolejny raz wchodzę na Twojego bloga i po przeczytaniu recenzji najchętniej od razu wzięłabym się za książkę, o której piszesz :) Również moja dotychczasowa wiedza o historii Hiszpanii jest znikoma, a widzę, że warto to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Słyszałam nie raz, że jest to genialna pozycja :D W końcu pewnie się skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak zawsze u Ciebie literackie, historyczne, wybitne smaczki :)
    również niewiele wiem o historii Hiszpanii z tamtego okresu, a warto byłoby się zapoznać :)
    Trochę przeraża mnie objętość, obecnie wybieram raczej cienkie książki, bo wszędzie je ze sobą noszą licząc, że znajdę chwilę na poczytanie ;)
    Zobaczymy co czas przyniesie!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. To może być ciekawa książka, bo średniowiecze to ciekawy okres (choć niefajny).

    OdpowiedzUsuń
  16. Niestety, ale czuje, że wynudziłabym się przy tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  17. Pierwszy raz słyszę o tej książce, ale muszę się przyznać, że ogromnie mnie zaintrygowałaś! Bardzo lubię takie "klimaty", więc z przyjemnością zapoznałabym się z lekturą.

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ta książka mnie przeraża swoją objętością. :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Niekoniecznie przepadam za średniowiecznym klimatem - palono wtedy wiedźmy na stosie ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mogę czytać książki historyczne, ale nie w tak grubym wydaniu :D Trochę za dużo historii jednak :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam takie klimaty i na pewno ją przeczytam! Dziękuję za podpowiedz!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Przeczytałeś/aś posta? Wyraź swoje zdanie na jego temat w komentarzu, będzie mi bardzo miło:)

Usuwam spam oraz treści obraźliwe.

Obserwatorzy

Może Cię zainteresować również

Helena Waszniewska - Udomowiona. Nigdy nie poddam się [recenzja przedpremierowa]

Alicja marzyła o tym samym, co spora część kobiet - chciała stworzyć dom pełen miłości dla siebie i swojego synka. Mieć rodzinę, w której nie będzie zawadzać, gdzie będzie mogła być matką, żoną i po prostu sobą. Być może dlatego tak szybko zdecydowała się na małżeństwo bądź co bądź z rozsądku. Co prawda Łukasz był sympatyczny i wyraźnie w nią wpatrzony, jednak ich znajomość była  głównie korespondencyjna, w czasach sprzed internetu i telefonów komórkowych. Alicja mimo wszystko zdecydowała się na ten krok, z którym łączyła się wyprowadzka do innego miasta. Chciała mieć rodzinę i zamierzała dać z siebie wszystko, by ją stworzyć. Łukasz też chciał, by im się udało. W takim razie dlaczego kobieta tyle razy musiała powtarzać sobie "Nigdy się nie poddam"? Czy nawet najszczersze chęci nie są wstanie pokonać prozy życia? W którym momencie można było powiedzieć "pas"? I czy winą powinno się obarczać tylko jedną stronę?
Książka licząca ponad pięćset stron, będąca pierwszym …

Laura Adori - Przebudzenie Lukrecji [recenzja]

Lukrecja mieszka i pracuje we Włoszech. Zbliżająca się do czterdziestki kobieta postanawia całkowicie odmienić swoje życie - rzuca pracę i po wieloletniej nieobecności wraca do Warszawy. Zatrzymuje się tymczasowo u swojej przyjaciółki. Nie ma planu, no, może poza takim, że chciałaby wreszcie znaleźć blondynowatego mężczyznę, którego przepowiedziała jej włoska tarocistka. Nawet trafia się jeden kandydat, nic to, że włosy się nie zgadzają, ważne są chęci! Poza zaplanowanym romansem pojawia się też nieplanowany pomysł na apetyczny biznes. Co z tego wyniknie?
- My nigdy nie jesteśmy zanurzone na maksa w jednej chwili, w jednej rzeczy. Ciągle coś przewidujemy, przypuszczamy. To kobiece przekleństwo. Wiem. Wiem, że część z Was po przeczytaniu opisu stwierdziła "ale to już było". No bo czy nie czytałyście już masy książek o "zmianie życia, rzuceniu pracy i nowym związku"? Uwierzcie mi, że Lukrecja, a raczej Laura Adori ma dla Was coś więcej niż schematyczną historyjkę o s…

Bloglovin

Follow