Przejdź do głównej zawartości

English Matters nr 65/2017

Po raz kolejny zajrzymy do magazynu językowego English Matters, który jest doskonałą propozycją dla wszystkich zainteresowanych ciągłym udoskonalaniem swoich językowych umiejętności. Ten numer tak jak i poprzednie obfituje w ciekawe i pouczające artykuły i kusi atrakcyjną szatą graficzną. Co znajdziemy w środku tego konkretnego numeru?

Między innymi przeczytamy w nim o:

- Ivance Trump, córce prezydenta USA,
- angielskiej kuchni. Jeśli według Was nie jest ona zbyt zachęcająca, może ten tekst zmieni nieco Waszą opinię,
- wakacjach na Majorce, Ibizie - a raczej o tym, czego możemy oczekiwać po atrakcjach w tamtych rejonach.

Tematem numeru są liczby - miary, pomiary ilości, ułamki i tak dalej. Dla mnie wyjątkowo pomocny artykuł, ponieważ jak dotąd nigdy nie miałam okazji porządnie się tego nauczyć. 

Ciekawym tekstem są również przykładowe rozmówki dotyczące spędzania wolnego czasu nad wodą w rozmaitych sytuacjach. Bez wątpienia poszerzają w tym zakresie słownictwo, no i dobrze się kojarzą przy obecnych upałach:)

Na koniec możemy poćwiczyć w sekcji Leisure, mamy tam trochę slangu, przydatnych zwrotów i nie tylko.

Rzecz jasna nie jest to wszystko, co można znaleźć w tym numerze. Po English Matters mogą sięgnąć wszyscy zainteresowani nauką języka angielskiego ale również ci, którzy chcą po prostu poczytać na interesujące tematy i przy okazji zwyczajnie utrwalać już zdobyte kompetencje językowe. Udogodnieniem jest zarówno słownik przy każdym artykule, zawierający tłumaczenie trudniejszych słów, jak i możliwość odsłuchania części tekstów w formacie MP3, do pobrania ze strony wydawcy. Więcej na temat tego magazynu, jak i całej, szerokiej oferty wydawnictwa zajdziecie tutaj.

Ze swojej strony zachęcam do sięgnięcia po ten dwumiesięcznik. Biorąc pod uwagę staranność i atrakcyjność wydania, warto dać mu szansę.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Colorful Media.

Komentarze

  1. Ty wiesz, że te ułamki itp u mnie też słabo? Mogłabym się trochę poduczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty wiesz, że te ułamki itp u mnie też słabo? Mogłabym się trochę poduczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna sprawa z tym magazynem. Można podszkolić język i poczytać ciekawe rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie poczytałabym o wakacjach na Ibizie, bo na Majorce już byłam i nawet co nieco udało mi się tak obejrzeć. Chętnie także dowiedziałabym się czegoś więcej o angielskiej kuchni, bo póki co kojarzy mi się wyłącznie z bekonem i jajkami :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdyby mój angielski nie był kulejący to może bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam kilka numerów,ale do angielskiego ich juz nie potrzebuję.. Z tego wydawnictwa czytam hiszpańską wersję. Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak odnośnie artykułu o Ivance - zawsze kojarzy mi się z Gossip Girl. XD Na początku myślałam, że jest tylko jakąś wymyśloną postacią, a potem jak się dowiedziałam, ile znanych osób przemycają w odcinkach, to zauważyłam, że i ogólnie o Trumpie tam pełno wzmianek. Ale jak pierwszy raz oglądałam, to jeszcze w ogóle u nas o nim nic nie było słychać, więc może nic dziwnego, że nie zajarzyłam. Chętnie bym ten artykuł poczytała, podobno niezła z niej bizneswoman i ma łeb na karku. ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja dostaję egzemplarze od tego wydawnictwa i jestem bardzo zadowolona.
    pozdrawiam, polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Powiem szczerze, że zainteresowało mnie to czasopismo. Tylko zastanawiam się, na jakim poziomie nauki języka obcego może być ono przydatne, a raczej rozwijające?
    Pozdrawiam,
    Kania Frania
    www.kaniafrania.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Całkiem fajny był ten numer. Przyjemnie się go czytało ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Te magazyny to naprawdę świetna sprawa ; )

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Przeczytałeś/aś posta? Wyraź swoje zdanie na jego temat w komentarzu, będzie mi bardzo miło:)

Usuwam spam oraz treści obraźliwe.

Obserwatorzy

Może Cię zainteresować również

Nie zaiskrzyło. Przemysław Garczyński - Kelner [recenzja]

W Poznaniu zostaje zamordowany kibic Legii Warszawa, a na miejscu zbrodni widnieje napis: "Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie". W niedługim czasie zostają znalezione kolejne zwłoki. Czy w Poznaniu grasuje seryjny morderca? Którym tropem powinni podążyć śledczy - sportowym, związanym z literaturą czy tym kierującym ku obrzędom pogrzebowym wikingów? Poznańscy policjanci wraz z warszawskim partnerem nie będą mieli łatwego zadania.
Książka ciekawiła mnie od dłuższego czasu, w okolicach premiery było o niej całkiem głośno. Rozgłosowi na pewno sprzyjał fakt, że autorem Kelnera jest bloger - Przemysław Garczyński to 3telnik, którego pewnie spora część książkoholików w jakiś sposób kojarzy.  Ten tytuł to jego debiut literacki.  Policja a policja w kryminale Czy od kryminału można wymagać, by bezwzględnie odzwierciedlał pracę policjantów? Według mnie nie. Zwracam na to uwagę, ponieważ w posłowiu autor zaznaczył, że pisząc swoją książkę zapewne złamał trochę schemat…

Nareszcie jestem wolny. Ogar piekielny ściga mnie - Zamach na Martina Luthera Kinga i wielka obława na jego zabójcę.

W 1968 roku Martin Luther King, pastor działający na rzecz równouprawnienia czarnoskórych, postanowił wspomóc strajkujących śmieciarzy w Memphis, i przybył na miejsce by poprowadzić pokojowy marsz. Jego uczestnicy mieli nieść jakże wymowne transparenty "Jestem człowiekiem". To tam spotkało Kinga przeznaczenie, którego od dawna się obawiał - kula, którą wystrzelił James Earl Ray, zabiła pewną epokę i spowodowała kolejną, ogromną wyrwę na jedności USA. Historyk Hampton Sides  na bazie obszernej dostępnej literatury przedstawił przebieg tamtych zdarzeń. Dyskryminacja to ogar piekielny, co kąsa czarnych każdego dnia.
                                 Martin Luther King junior (1967)  To nie rozrywka To nie jest beletrystyka - już na wstępie uczula czytelnika autor. Sides postarał się, by opowiadaną przez niego historię czytało się płynnie i udało mu się do tego stopnia, że niektórzy nazwali tę książkę thrillerem. Nie, to nie thriller, choć naprawdę czytając można by poczuć potę…

Bloglovin

Follow