Przejdź do głównej zawartości

Samantha King - Wybór [recenzja]


Mogła ocalić tylko jedno - Madeleine stanęła przed niewyobrażalnym dla jakiejkolwiek kochającej matki wyborem. Zamaskowany mężczyzna mierząc z broni do jej dziesięcioletnich dzieci kazał jej wybrać to, które przeżyje, w przeciwnym razie zginą oboje. Kobieta pogrążona w traumie próbuje przypomnieć sobie dokładnie wydarzenia tamtego przeklętego ranka, a także walczy z olbrzymim poczuciem winy. Czy wszystko, co podpowiada jej umysł, miało miejsce w rzeczywistości? Co jest prawdą, a co kłamstwem? Kto i dlaczego postawił matkę przed tak potwornym dylematem? I czy niebezpieczeństwo już minęło?

Fabuła zainteresowała mnie już w momencie przesłania przez wydawnictwo propozycji w czerwcu, ale nie mogłam wtedy zamówić egzemplarza. Udało się jednak w lipcu i w ten sposób lektura jest już za mną. Sami przyznajcie, że historia brzmi naprawdę intrygująco i potwornie zarazem - chociaż mam tylko jedno dziecko, aż mnie ściska na myśl o sytuacji, w jakiej była bohaterka tej książki. Liczyłam na porządną dawkę emocji. Czy faktycznie było warto się na Wybór skusić? 

Madeleine, jej umysł i dramat

Historię poznajemy z perspektywy Madeleine, to z nią próbujemy odtworzyć wszystkie wydarzenia i znaleźć sposób na poukładanie ich w logiczny ciąg. Jednak jej umysł płata nam wszystkim figle i podsuwa co rusz to inne fragmenty układanki - raz jest to dalsza przeszłość, by innym razem przenieść nas w rzeczywistość bezpośrednio poprzedzającą tragiczny ranek. Jesteśmy na równi z bohaterką zestresowani, przygnębieni i przytłoczeni jej traumą, bo która matka mogłaby po prostu żyć tak jak dawniej, po dokonaniu równie dramatycznego wyboru między jednym, a drugim dzieckiem? Czy można zracjonalizować w jakiś sposób fakt, że ewidentnie jedno z dzieci poświęciło się dla życia drugiego? Zwłaszcza gdy w grę wchodzi poczucie winy z powodu wydarzeń sprzed lat... Kobieta wzbudza współczucie, z każdą kolejną odsłoną przeszłości coraz większe. I choć nie jest postacią bez skazy, to mimo wszystko nie byłam w stanie przestać mocno angażować się w jej historię. Kreacja głównej bohaterki i przedstawienie jej dramatu to według mnie główne atuty tej książki.

Zmiana klimatu

Moment, w którym w fabule co nieco się przejaśnia jest jednocześnie momentem, w którym całość z bardziej psychologicznej przekształca się klimatem w thriller. Poczucie niejasnego zagrożenia towarzyszy nam dość krótko, wcześniej niż hospitalizowana bohaterka możemy dodać dwa do dwóch i zlokalizować czarny charakter tej powieści. Przyznaję, że nie do końca udało mi się dopasować wszystkie elementy fabularnej układanki, jednak w dużej części jest to zadanie niezbyt skomplikowane. Nie jestem przekonana, czy rzeczywiście miało to być w zamierzeniu trudne, ponieważ według mnie akcent został położony na problem traumy, miłości rodzicielskiej i skomplikowanych relacji rodzinnych, ponadto tych zagadek przed czytelnikiem mówiąc szczerze nie stoi zbyt wiele. W książce został poruszony jeszcze jeden ważny problem, jednak nie mogę zdradzić jaki, ponieważ byłoby to zbyt dużym spoilerem i nakierowałoby potencjalnych czytelników na trop zamaskowanego mężczyzny.

Warto czy nie warto?

Mimo ciekawego przedstawienia historii głównej bohaterki i jej umysłu nie jest to powieść, która wbijałaby w fotel. Zarzuty mam przede wszystkim do końcówki, która krótko mówiąc delikatnie rozczarowuje. Odniosłam wrażenie, jakby po trzymającej poziom pierwszej połowie książki już pod koniec autorka doszła do wniosku, że za wiele tego dobrego, zmęczyła się już tą fabułą i kończy. Ładnie zawiązane wątki i pomysły zostały rozwiązane po jednej z niższych linii oporu, zabrakło może kilku zwrotów akcji, by książka ostatecznie robiła mocne wrażenie po przeczytaniu. Nie znaczy to, że nie warta jest uwagi lub że była słaba, broni się swoimi mocnymi stronami wystarczająco, by uznać ją za godną polecenia, niedosyt jednak pozostaje.

Co jeżeli musisz zdecydować, które z Twoich dzieci ma żyć, a które umrzeć? Jeśli chcecie poczuć emocje towarzyszące matce przeżywającej piekło konsekwencji takiego wyboru, sięgnijcie po Wybór. Może nie jest to absolutne must read, ale warto wziąć ten tytuł pod uwagę.

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję HarperCollins Polska.

Autor: Samantha King
Tytuł: Wybór
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Liczba stron: 352
Gatunek: thriller psychologiczny

Komentarze

  1. Lubię takie klimaty, a o samej autorce jeszcze nie słyszałam, więc z chęcią sięgnęłabym po tę powieść ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że powieść w pewnym momencie zawodzi, jednak jestem ciekawa tego zamaskowanego mężczyzny. Brzmi intrygująco.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz, że swego czasu się interesowałam tą książką, ale ostatecznie odpuściłam i chyba nie żałuję. Bo niczego tak bardzo nie lubię, jak rozczarowujących zakończeń, a widzę, że tu autorka nam takie zaserwowała. ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko, nie chciałabym musieć dokonać takiego wyboru...

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że druga część powieści, a szczególnie zakończenie rozczarowują. Wiele sobie obiecywałam po tym tytule.

    OdpowiedzUsuń
  6. O, taki thrillerowy "Wybór Zofii";). Szkoda, że autorka nie wysilła się przy łączeniu elementów fabuły, bo temat jest rzeczywiście potężny.

    OdpowiedzUsuń
  7. No to ja na razie podziękuję. To jakoś nie moje klimaty i nie wiem, czy mam ochotę na taką książkę.
    Pozdrawiam
    polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Zarys fabuły również mnie zainteresował i mam zamiar tę powieść poznać, mimo że nie rzuca czytelnika na kolana. Zaczyna mnie tylko drażnić bardzo często stosowany w thrillerach zabieg jakim jest niemożność przypomnienia sobie przez bohatera wydarzeń z przeszłości. Rozumiem, że traumatyczne doświadczenia zostawiają czasami taki ślad w psychice człowieka, ale mam wrażenie, że autorzy ułatwiają sobie zadanie tworząc bohaterów z "dziurami" w pamięci. W końcu łatwiej w ten sposób budować napięcie i sprawić, by czytelnik nabrał fałszywego przekonania o tym, co się zdarzyło.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jestem również po lekturze. Mnie się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Taki motyw już był (wyboru) i nie wyobrażam sobie, co musi ktoś taki czuć. Może jednak sięgnę? Pozdrawiam autorkę bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  11. To książka raczej nie dla mnie. W powieściach najbardziej podobają mi się zakończenia, a skoro tutaj jest tak popsute i naciągane, to książka na pewno mnie mocno rozczaruje. Szkoda, bo historia ciekawie się zapowiadała.
    Pozdrawiam
    biblioteka-feniksa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie chciałabym stanąć przed takim wyborem. Zresztą chyba nikt by nie chciał...
    A po książkę może kiedyś sięgnę w wolnym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam ją w planach i myślę, że niedługo po nią sięgnę, bo jestem naprawdę ciekawa tej historii, choć wydaje się nieco przerażająca. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja już tytuł mam na swojej liście, bardzo mnie on intryguje. Takie niewyobrażalne zadanie postawione przed matką musi być koszmarem, a jako, że nie spotkałam się w literaturze z niczym podobnym, tym bardziej mam ochotę na ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  15. Coś mnie ciągnie do tej książki, mimo jej minusów :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Przeczytałeś/aś posta? Wyraź swoje zdanie na jego temat w komentarzu, będzie mi bardzo miło:)

Usuwam spam oraz treści obraźliwe.

Obserwatorzy

Może Cię zainteresować również

Helena Waszniewska - Udomowiona. Nigdy nie poddam się [recenzja przedpremierowa]

Alicja marzyła o tym samym, co spora część kobiet - chciała stworzyć dom pełen miłości dla siebie i swojego synka. Mieć rodzinę, w której nie będzie zawadzać, gdzie będzie mogła być matką, żoną i po prostu sobą. Być może dlatego tak szybko zdecydowała się na małżeństwo bądź co bądź z rozsądku. Co prawda Łukasz był sympatyczny i wyraźnie w nią wpatrzony, jednak ich znajomość była  głównie korespondencyjna, w czasach sprzed internetu i telefonów komórkowych. Alicja mimo wszystko zdecydowała się na ten krok, z którym łączyła się wyprowadzka do innego miasta. Chciała mieć rodzinę i zamierzała dać z siebie wszystko, by ją stworzyć. Łukasz też chciał, by im się udało. W takim razie dlaczego kobieta tyle razy musiała powtarzać sobie "Nigdy się nie poddam"? Czy nawet najszczersze chęci nie są wstanie pokonać prozy życia? W którym momencie można było powiedzieć "pas"? I czy winą powinno się obarczać tylko jedną stronę?
Książka licząca ponad pięćset stron, będąca pierwszym …

Laura Adori - Przebudzenie Lukrecji [recenzja]

Lukrecja mieszka i pracuje we Włoszech. Zbliżająca się do czterdziestki kobieta postanawia całkowicie odmienić swoje życie - rzuca pracę i po wieloletniej nieobecności wraca do Warszawy. Zatrzymuje się tymczasowo u swojej przyjaciółki. Nie ma planu, no, może poza takim, że chciałaby wreszcie znaleźć blondynowatego mężczyznę, którego przepowiedziała jej włoska tarocistka. Nawet trafia się jeden kandydat, nic to, że włosy się nie zgadzają, ważne są chęci! Poza zaplanowanym romansem pojawia się też nieplanowany pomysł na apetyczny biznes. Co z tego wyniknie?
- My nigdy nie jesteśmy zanurzone na maksa w jednej chwili, w jednej rzeczy. Ciągle coś przewidujemy, przypuszczamy. To kobiece przekleństwo. Wiem. Wiem, że część z Was po przeczytaniu opisu stwierdziła "ale to już było". No bo czy nie czytałyście już masy książek o "zmianie życia, rzuceniu pracy i nowym związku"? Uwierzcie mi, że Lukrecja, a raczej Laura Adori ma dla Was coś więcej niż schematyczną historyjkę o s…

Bloglovin

Follow