The Yes Brain. Mózg na Tak - yes czy nope?

Zazwyczaj nie przepuszczam okazji przeczytania poradnika na temat wychowywania dzieci, dlatego nie mogłam sobie odmówić zamówienia kolejnego. The Yes Brain. Mózg na Tak miał podpowiedzieć mi, jak kształtować w dziecku ciekawość świata, odporność psychiczną i odwagę. Czy po lekturze faktycznie wiem, jak to zrobić? 

Autorzy tej publikacji porównują mózg do domu w trakcie budowy, który ma parter odpowiadający za odruchy i piętro odpowiedzialne za złożone procesy myślenia oraz kompetencje emocjonalno-relacyjne. Jak nietrudno się domyślić, rolą dorosłych jest pomóc dziecku odpowiednio umeblować piętro domu. Odpowiednio, to znaczy w sposób, dzięki któremu podejmie ono próbę nawet przy ryzyku porażki, będzie krótko mówiąc stawać wobec wyzwania z postawą "na tak". Brzmi całkiem sensownie, prawda? Tylko jak wprowadzić teorię w życie?

Psychiatra i psychoterapeutka opracowali koncepcję Mózgu na Tak, która w skrócie składa się ze stymulowania dziecka w ten sposób, by rozwijać w nim cztery główne kompetencje: 
równowagę - by  nauczyło się panować nad sobą nawet wtedy, gdy doświadcza negatywnych, silnych emocji;
odporność psychiczną - by radziło sobie z porażkami, poszerzało swoją tolerancję na trudne przeżycia;
wgląd - by nauczyło się nazywać emocje, które przeżywa i rozumieć je;
empatię - by potrafiło wczuć się w sytuację drugiej osoby. 

Autorzy podkreślają, że w relacjach z dzieckiem nie należy przeginać w żadną stronę, nie być ani zbyt silnie, ani zbyt słabo z nim związanym. Radzą, by niepożądane zachowanie traktować bardziej jako komunikat "potrzebuje pomocy w wykształceniu konkretnej kompetencji". Co bardzo ważne, nie powinno się negować uczuć dziecka, zamiast odruchowego "nie ma co płakać" czy "na pewno aż tak nie bolało" wystarczy potwierdzić, że widzisz i słyszysz, co przeżywa. Przeżyta porażka czy smutek to nie powód do natychmiastowego ratowania dziecka odwracaniem jego uwagi od problemu, a okazja do rozwinięcia empatii i odporności psychicznej. Warta uwagi jest również idea sukcesu przedstawiona w podsumowaniu tej książki. Generalnie wszystko brzmi dobrze, sensownie, zgodnie z tym, co do tej pory udało mi się dowiedzieć w tym temacie. Brzmi może nawet aż nazbyt znajomo. I nie jest to zarzut sam w sobie, bo skoro sensowne treści są w pewien sposób usystematyzowane i przedstawione w formie jakiejś konkretnej koncepcji, to w zasadzie nie powinno się mieć do tego poradnika żadnych ale. Tyle że nie do końca.

Treść to jedno, a sposób jej przekazania to już całkiem co innego. Poradnik, zwłaszcza taki kierowany w moim odczuciu głównie do rodzica, powinien być napisany jak najbardziej przystępnie. Tu tak niestety nie jest. Męczyłam się przy nierzadkich fragmentach takich jak ten: 
Powtarzalność doświadczeń związanych ze stabilnością i bezpieczeństwem pozwala mózgowi tworzyć optymalną siatkę połączeń neuronowych, co prowadzi do rozwoju piętra mózgu i jeszcze bardziej zwiększa poczucie pewności i bezpieczeństwa ( str. 98-99). Zdanie samo w sobie w porządku, ale czytanie jemu podobnych praktycznie strona po stronie... To nie wszystko. Co prawda przy każdym rozdziale omawiającym daną kompetencję jest podany konkretny przykład dziecka, ale według mnie to trochę za mało, by zobrazować przeciętnej Kowalskiej jak ma to, co jest w nim opisane, przenieść na swoje własne rodzicielskie poletko. Komiksy do wspólnego przerobienia również raczej nie obrazują tematu wystarczająco. W trakcie czytania mocno irytowało mnie tego typu PODKREŚLENIE jakiegoś wyrazu, na który autorzy chcieli położyć nacisk. Wolałabym jednak pogrubienie, duże litery kojarzą mi się z taką "łopatologiczną" wykładnią, zwłaszcza kiedy pojawiają się dość często. 

Podsumowując, do wszystkich wskazówek zawartych w tym poradniku można się według mnie spokojnie stosować, by pozytywnie wpływać na rozwój dziecka. Oczywiście pod warunkiem, że zdecydujesz się przeczytać akurat ten konkretny, a nie inny, z podobną treścią, a trochę przystępniejszym językiem.

Autorzy: Daniel J. Siegel, Tina Payne Bryson
Tłumaczenie: Melania Gruszczyńska
Wydawnictwo: HarperCollins Polska

Komentarze

  1. Szkoda, że jest napisany mało przystępnie. To mnie zniechęca.

    OdpowiedzUsuń
  2. jako psycholog, chętnie przeczytam. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak się zapewne domyślasz - książka nie dla mnie ;). Rodzicielskie problemy mnie nie dotyczą. Jednak doceniam, że autorzy próbują przekonać rodziców, by nie bagatelizowali odczuć swoich dzieci. Gadanie w stylu "na pewno nie było tak źle" denerwuje mnie do dziś, stawia albo w położeniu histeryczki, albo kłamczucha. Dziecko też nie czuje się z tym najlepiej, to oczywiste.
    Szkoda jednak, że zamiast pisać dla wszystkich rodziców, książka jawi się jako odrobinę elitarna. Przecież nie tylko małżeństwa doktorskie chcą dbać o rozwój swoich pociech :/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do bagatelizowania uczuć, to często jest to chyba robione w dobrej wierze, że wtedy dziecko teoretycznie przestanie się tak czuć, a że efekt jest przeciwny, to często jest to nieuświadomione. Ten poradnik z jednej strony jest napisany z takimi zwrotami jak ten przytoczony, z drugiej zdarzają się takie fragmenty, gdzie autorzy tłumacza coś w sumie prostego. Treść jak najbardziej w porzadku, ale przez styl całość nie zachwyca.

      Usuń
  4. Nie mam dziecka, nie lubię poradników, także raczej odpuszczę (przynajmniej na razie):)

    OdpowiedzUsuń
  5. Do tej pory nie interesowałam się tą tematyką - z wiadomych przyczyn. Jednak jeśli popatrzeć na książkę ogólniej - jako poradnik, to zgodzę się z Tobą. Taka książka powinna nieść większe korzyści dla czytelnika, powinna ułatwić wprowadzenie i wypróbowanie zmian, które sugeruje a nie zawsze tak się dzieję. Myślę, że jeśli kiedyś będę miała dzieci, chętnie będę czytywała jakieś poradniki, ale tylko takie, których będę stu procentowo pewna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeżeli chodzi o treść, ten poradnik jest jak najbardziej w porządku, więc jak będziesz kompletować poradnikowa biblioteczkę to ten również możesz wziąć pod uwagę;)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Łopatologiczna" wykładka - świetne ujęcie. Wiem co masz na myśli :) Ja już dawno nie sięgałam po tego typu książki (moim ostatnim poradnikiem w temacie dzieci był chyba "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały" - czy coś w tym stylu (książka była świetna). Ta póki co mnie nie kusi, ale nie mówię jej stanowczego "nie"/

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak mówić, żeby dzieci nas sluchały, jak słuchać żeby dzieci do nas mówiły - Biblia na studiach pedagogicznych i najlepszy poradnik, jaki w życiu czytałam, stoi u mnie na półce;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, jeśli tylko masz ochotę, napisz komentarz pod tym postem, będzie mi naprawdę bardzo miło.

Chyba że nawet nie rzuciłeś na niego okiem, wtedy możesz sobie darować.

Jeśli uznam, że komentarz jest wulgarny czy obraźliwy, to go usunę.

Konstruktywna krytyka nie jest obraźliwa, więc jeśli widzisz w tekście coś, co mogłabym poprawić, będę wdzięczna za podpowiedź.

Na koniec - zapraszam częściej!;)

Obserwatorzy

Facebook

Popularne posty z tego bloga

Nie było łatwo, ale było warto. Lawrence Wright - Wyniosłe wieże. Al-Kaida i atak na Amerykę

Adrian Bednarek - Wyrok diabła. Gdzie diabeł nie może...

Po prostu magia. Kelly Barnhill - Dziewczynka, która wypiła księżyc